Charakterystyka ogólna bankowości internetowej

5/5 - (1 vote)

Internet to medium, które jako najmłodszy kanał dystrybucji dla banków, uważane jest za przyszłość bankowości. Niesamowity rozwój technologii internetowych w ostatnich latach przyczynił się do tego, że banki mają możliwość zaoferowania oraz zaprezentowania klientom całej gamy swoich produktów. Jest to bardzo korzystne zjawisko dla banków, ponieważ między innymi redukuje to ich koszty (w porównaniu do bankowości tradycyjnej). Fakt, że Internet stał się bardzo popularnym rodzajem przekazu informacji, nie jest przyczyną powstania bankowości internetowej, a to, iż internet stwarza bankom nową jakość usługową. Poza tym, Internet dał możliwość bankom na stworzenie swoich tzw. banków wirtualnych, czyli banków nie posiadających swoich tradycyjnych oddziałów, zaś jedynym oddziałem dla tych banków jest przestrzeń internetowa.

W literaturze możemy znaleźć kilka definicji bankowości internetowej. Michał Macierzyński o bankowości internetowej pisze : W literaturze często można spotkać się z wyrażeniem „bankowość wirtualna”. Używa się go zamiennie z bankowością internetową, co ma podkreślić, że chodzi o przedsiębiorstwo bankowe nie posiadające innych kanałów dystrybucji poza Internetem, względnie takie, w których inne kanały odgrywają rolę marginalną, zapasową. Najważniejszym pozostaje jednak fakt, iż banki te nie posiadają sieci oddziałów. Odróżnia je to od klasycznych banków, które mogą również świadczyć podobne usługi, wykorzystując Internet jako jeden z kanałów dystrybucji[1]. Niektórzy autorzy definiują bankowość internetową, że jest to “część”, osobny dział bankowości. Jeszcze inni uczeni wyróżniają i zaliczają do pojęcia banku wirtualnego bank, który tak naprawdę prawie nie istnieje. To znaczy ma on swoją markę i serwis internetowy, zaś wszystkie jego usługi i produkty bankowe pochodzą z outsourcingu – ich dostawcami są inne banki bądź instytucje finansowe. Zatem jak widać, zdania są podzielone.

Początkowo Internet był narzędziem tylko informacyjno-reklamowym. Za pomocą przeglądarki internetowej klient wchodząc na stronę WWW (World Wide Web), mógł tylko obejrzeć na monitorze swojego komputera oferty usług i produktów banku. Z biegiem czasu to się zmieniło – cały czas poszerzane są oferty. Kolejną ofertą stron internetowych banków było prezentowanie notowań giełdowych oraz kwotowanie walut. Za sprawą rozwoju technologii zabezpieczeń sieciowych banki są w stanie udostępniać klientom operacje na własnych kontach. Wiadomym faktem jest to, iż polskie banki mają mniejszy zakres informacji, jakie klient może uzyskać za pośrednictwem Internetu – z biegiem jednak czasu będziemy coraz bardziej się zbliżać do możliwości państw wysoko rozwiniętych w tej dziedzinie jak Stany Zjednoczone czy Skandynawia.

Liczba usług realizowanych za pośrednictwem Internetu rośnie. Przede wszystkim klient ma możliwość:

  • otrzymywania podstawowych informacje o banku i jego operacjach (zaoszczędzanie czasu klienta i banku). Klient pobiera z Internetu na przykład kopie wniosku kredytowego, listę wymaganych załączników i poprzez wydrukowanie ich za pomocą swojej drukarki jest przygotowany na spotkanie z inspektorem kredytowym banku. Mało tego -coraz więcej banków może się poszczycić taką możliwością, iż wypełniony wniosek na komputerze klient wysyła pocztą elektroniczną do banku i jeśli wszystko jest dobrze wypełnione to dopiero wtedy wymagana jest wizyta klienta w oddziale banku.
  • dostępu do wykazu rachunków i historii operacyjnej (szczególnie ważne dla przedsiębiorstw – kiedyś wszystko to odbywało się listownie, co zajmowało kilka dni)
  • dokonywania przelewów (chyba jedna z najbardziej potrzebnych usług bankowych dla klienta). Także przelewów zagranicznych, które na początku tej usługi nie pojawiały się tak często w ofercie niektórych banków. Przy przelewaniu pieniędzy na rachunki obce zaleca się używać tokena (urządzenia elektroniczne zapewniające silne uwierzytelnianie użytkownika)
  • przekazywania przez Internet zleceń stałych, co rzeczywiście bardzo ułatwia nam co miesięczne opłaty (szczególnie jest to ułatwienie w przypadku przedsiębiorstw).
  • założenie lokaty, zastrzeganie kart płatniczych i czeków, itp.

Bank wykorzystujący sieć internetową do sprzedaży swoich produktów i usług ponosi znacznie mniejsze koszty działania. Jest to zrozumiałe, ponieważ nie ma potrzeby budować bardzo kosztownych oddziałów oraz minimalizacji ulegają koszty operacji bankowych. Jak wynika z badań rynkowych, przeciętny koszt pojedynczej operacji bankowej dokonywanej za pośrednictwa tradycyjnego oddziału bankowego wynosi ok. 1,07 USD. Ta sama operacja dokonywana poprzez Internet “kosztuje” tylko 0,01 USD, jest więc ponad stukrotnie tańsza[2]. (…) Jak wynika z rachunków B. Brzozowskiego, szefa marketingu w MultiBanku – kontakt klienta z bankiem za pośrednistwem kanałów bankowości elektronicznej jest aż 10-krotnie tańszy od obsługi w placówce bankowej[3]. A przecież bankowość internetowa jest jedną z form bankowości elektronicznej.

Dzięki faktowi, iż bank posiada własną stronę internetową, może on także prowadzić działalność reklamową zamieszczając tzw. banery innych firm – napływ dodatkowych środków pieniężnych do banku.

Poprzez Internet bank może dotrzeć do tych klientów, którzy nie mają w swojej małej miejscowości oddziału określonego banku. Sieć WWW pozwala oszczędzać na budowaniu ich oddziałów, co wiąże się z ogromnymi kosztami – w przypadku chęci rozszerzenia zasięgu klientów mieszkających w trudnych warunkach geograficznych czy w miejscowościach o niskim zaludnieniu. Banki nie muszą zatrudniać tylu pracowników do oddziałów swojego banku. Jak widać wiele mogą zaoszczędzić, mając w swoim repertuarze usługi bankowe realizowane za pośrednictwem Internetu.

Bankowość internetowa stwarza dobrą okazję dla banku, który poprzez zbieranie informacji o osobach oglądających ich stronę WWW, mogą bardziej poznać klienta i jego preferencje. Taki monitoring ze strony banku (podpatrywanie klienta, na jakie oferty najczęściej on “klika”, bądź ile czasu spędza na czytaniu pewnych ofert) pozwala na wysoką indywidualizację oferty przedstawianej klientom. Przy następnej wizycie tego klienta na stronie banku, komputer automatycznie czy to wyświetli klientowi specjalne oferty (z zakresu, z którego klient jest najbardziej zainteresowany) czy też klient otrzyma za pośrednictwem poczty elektronicznej ofertę banku skierowaną do podobnego typu klientów, jakim jest odbiorca “wiadomości elektronicznej”. Gdy klient jest stałym bywalcem serwisu banku, wtedy bank może (i powinien) decydować się na wyświetlanie nowych lub zmodyfikowanych produktów badź usług bankowych, jako że takie osoby najczęściej właśnie takich informacji szukają.

Bardziej wyszukanym czynnikiem przemawiającym za bankowością internetową jest czas. Chodzi mi tutaj o pośpiech, który w bankowości internetowej nie istnieje. Dokonując pewnych zmian na naszym rachunku czy zwyczajnie zapoznając się z pewną ofertą, nie jesteśmy “pod presją” czasu. Jako, że dokonując tych samych czynności za pośrednictwem oddziału banku, wchodząc w kontakt z jego pracownikiem, możemy częściej reagować spontanicznie, bez dogłębnego przekalkulowania oferty.

I wreszcie bank posiadający usługi bankowości internetowej jest postrzegany jako bank nowoczesny, co ma bardzo duże znaczenie na rynku. Miano banku nowoczesnego bardzo przyciąga potencjalnych klientów, więc jest to pewnego typu reklama i prestiż dla banku.

[1] Michał Macierzyński, artykuł “Istota i pojęcie bankowości internetowej” , Prnews.pl, 20.12.2003r,

[2] A. Gospodarowicz (pod red.), ”Technologie informatyczne w bankowości”, s.68, Wydawnictwo  Akademii Ekonomicznej im. Oskara Langego we Wrocławiu, 2002r.

[3] Leszek Pawłowicz, Ryszard Wierzba (pod red. naukową), Praca zbiorowa “Bankowość wobec procesów globalizacji”, s.369, Uniwersytet Gdański. Katedra Finansów. Katedra Ekonomiki Przedsiębiorstw ; Gdańska Akademia Bankowa., Warszawa, CeDeWu, 2003r.

Bankowość detaliczna a Internet – początki

5/5 - (1 vote)

Dzisiaj klienci powszechnie korzystają Internetu jako środka dostępu do informacji odnośnie ich rachunku bankowego. Bankowość on-line obecnie przeżywa swój rozkwit.

Bank Stanu Texas wprowadził swoją stronę na rynek elektroniczny
w lutym 1997 roku zapewniając swoim klientom lepsze usługi poprzez korzystanie z bankowości on-line. Możliwym stało się bez wychodzenia z domu zobaczenie szczegółowego wyciągu bankowego, uregulowanie rachunków, zrealizowanie przekazu pieniężnego, założenie depozytu czy zablokowanie książeczki czekowej.

Rok wcześniej Bank Narodowy Stanów Zjednoczonych, jako pierwszy zaprezentował usługę „dwu-minutowe pożyczki z sieci Web”, która okazała się sukcesem komercyjnym.

Pierwszym bankiem na świecie w pełni internetowym był Security First Network Bank, powstały we wrześniu 1995 roku. Internetowy Bank Atlanty powstał w rok później. Głównymi usługami oferowanymi przez w/w instytucje są: zdalna bankowość wykorzystująca Internet oraz bankomaty.

Bank Wells Fargo jest obecnie największym narodowym bankiem w Stanach Zjednoczonych, posiadając swoje oddziały w 10 stanach i aktywa równe 109 bilionów dolarów. Cofając się do lat 1992-1993 Wells rozpoczął wprowadzanie systemu informacyjnego, będącego zaczątkiem późniejszych usług oferowanych za pośrednictwem Sieci. Do tego czasu dane odnośnie rachunku czekowego, oszczędnościowego podawane były przechowywane i udostępniane w formie oddzielnych raportów. W połowie lat dziewięćdziesiątych, Wells zainwestował sporą sumę pieniędzy we wprowadzenie nowej infrastruktury opartej na sieci TCP/IP, która umożliwiała połączenie różnych komputerów w banku w celu zbudowania systemu pozwalającego na zebranie w całość wszystkich danych odnośnie jednego klienta.

Wells pierwsze eksperymenty wykorzystujące Internet przeprowadził w grudniu 1994 roku. Umożliwiając swoim klientom dostęp do swoich rachunków bankowych w trybie on-line w maju 1995, stał się pierwszym bankiem oferującym tego typu usługę na świecie. Oferta umożliwiająca przedsiębiorcom regulowanie należności za pośrednictwem Internetu została wprowadzona pod koniec 1996 roku. Wkrótce okazało się, iż jej głównymi użytkownikami stały się małe firmy, dokonujące na szeroką skalę przelewy bankowe, korzystające
z systemu szczegółowej informacji odnośnie dokonanych transakcji oraz z możliwości komunikacji za pośrednictwem sieci z kierownictwem banku.

Polska jest wciąż jednak daleko za USA i trochę bliżej, ale też nadal za Europą Zachodnią. Polacy, w większości, nie mają zwyczaju płacić kartami płatniczymi (w Polsce zresztą głównie występują karty debetowe.

Pierwszym wirtualnym oddziałem banku w Polsce był PeKAaO SA (do niedawna Grupy PeKaO S.A.). Jednak oddział ten nie jest aż tak bardzo atrakcyjny jak jego amerykańskie odpowiedniki. Głównym jego mankamentem jest to, że wymaga jakiegoś innego odrębnego rachunku nawet w innym banku. Klient jedyne co może zrobić z tym kontem to obserwować napływającą gotówkę i ewentualnie przelewać ją dalej.

W tyle również stara się nie zostać Bank PKO BP (obecnie Bank Polski), jednak zakres jego usług jest zdecydowanie skromniejszy, ponieważ za pośrednictwem Internetu oferuje tylko wysyłkę wyciągu z konta na adres skrzynki komputerowej klienta. To wszystko pokazuje, że Internet również w sferze bankowości i finansów ma olbrzymią przyszłość. Jak na razie jednak olbrzymią przeszkodą w rozwoju elektronicznych oddziałów banków jest brak wystarczających zabezpieczeń w połączeniu Internauta – bank. Jednak jak widać, za wielką wodą poradzono sobie z tym problemem tworząc odpowiednie oprogramowanie odpowiadające tylko i wyłącznie za zarządzanie rachunkiem bankowym klienta. Być może za jakiś czas i nasi rodzimi bankierzy zrezygnują z wciąż mało bezpiecznego protokołu http i stworzą odpowiednie oprogramowanie.

Europay International

5/5 - (1 vote)

Europay International jest niezależną organizacją powstałą z połączenia Eurocard International Eurocheoue i International Holding w 1992 r. Ma ona formę spółki akcyjnej, której udziałowcami są instytucje finansowe z 22 krajów . Powyższa organizacja jest zarejestrowana w Waterloo w Belgii, posiada regionalne biura w Londynie i sześciu innych miastach Europy

Ponieważ Eurocard jest finansowo połączoną z MasterCard, każdy bank wstępujący do organizacji Europay International staje się automatycznie członkiem MasterCard International. Przystępując do Europay bank członkowski uzyskuje prawo do emisji produktów finansowych objętych licencją tej organizacji.

Główne usługi oferowane bankom członkowskim z Europy i basenu Morza Śródziemnego to:

  •  codzienny „clearing” transakcji z całego świata,
  •  codzienne informowanie banków członkowskich o wyniku rozliczeń między nimi,
  •  zapobieganie i walka z fałszerstwami czeków i kart,
  •  prowadzenie szkolenia w kadrach bankowych,
  •  promowanie własnych znaków handlowych w krajach emitentów produktów Europay International,
  •  autoryzacja transakcji dokonywanych przez posiadaczy kart.

Niektóre polskie banki są członkami Stowarzyszenia Europay International. Wymienić tu można:

  • Powszechna Kasa Oszczędności BP,
  • Pomorski Bank Kredytowy S.A. ,
  • Kredyt Bank S.A.,
  • Polski Bank Inwestycyjny S.A.,
  • American Bank in Poland S.A. ,
  • Bank Creditanstalt S.A. w Warszawie,
  • Bank Gdański S.A. ,
  • Bank Gospodarki Żywnościowej S.A. ,
  • Bank Handlowy w Warszawie S.A. ,
  • Hypo – Bank Polska S.A.,
  • Bank Inicjatyw Gospodarczych S.A. ,
  • Bank Polska Kasa Opieki S.A. ,
  • Bank Przemysłowo – Handlowy S.A. w Krakowie ,
  • Deutche Bank Polska S.A. .

Transakcje internetowe

5/5 - (1 vote)

Urzędy skarbowe Wielkiej Brytanii, Kanady, Holandii i Szwecji opracowują już sposoby opodatkowania elektronicznego handlu w Internecie. Wprawdzie prace dopiero rozpoczęły się, ale wpływy z podatków umykające każdego roku będą zapewne napędzać badania. Wprowadzenie podatków do Internetu spowoduje spadek atrakcyjności cen wielu towarów tam sprzedawanych. Często są one znacznie niższe niż w sklepach, bo omijane są przepisy podatkowe, zwłaszcza dotyczące VATu. Na przykład w Australii można przez Internet sprowadzić legalnie z zagranicy do ośmiu płyt CD bez obowiązującej 22% stawki VAT. Policja podatkowa nie jest jednak w stanie kontrolować przesyłek i wynajdywać osoby, które zamawiają więcej płyt. Firmy sprzedające płyty do Holandii oferują natomiast niskie ceny omijając opłatę cła przy przesyłce pocztowej.

Działania takie powodują, prócz atrakcyjnych cen, także nieuczciwą konkurencję. Będzie prowadziło to do nasilenia nacisków na wprowadzenie skutecznego systemu naliczania podatków od internetowego handlu. OECD wraz z Komisją Europejską proponują „podatek od bitów” – podatek od informacji pobieranej z sieci. Jest to godne uwagi, bo dotychczasowe rozwiązania wprowadzane przez niektóre państwa są zabójcze dla aktywności komercyjnej w Internecie. We wspomnianej już Holandii władze nakazały pracownikom poczty otwierać każdą przesyłkę mogącą zawierać płyty CD by obłożyć je cłem. Spowodowało to wydłużenie realizacji dostaw o dwa tygodnie i spadek zamówień z Holandii do zera. Widać więc, że nowe metody opłat podatkowych muszą być dostosowane do Internetu.

Projekty wprowadzenia podatków od internetowych transakcji spotykają się ze sprzeciwem firm działających w nim i użytkowników. Poszukują oni nadziei w rządzie Stanów Zjednoczonych, który uważa, że wprowadzenie dodatkowych opłat zachwiałoby nowym rynkiem, a prezydent Clinton proponuje ogłoszenie Internetu strefą wolną od ceł i podatków. W tym świetle europejskie dążenia do opodatkowania transakcji w sieci mogą zmniejszyć szanse firm europejskich na światowym rynku i powiększyć dystans dzielącą je od firm amerykańskich.

Niebezpieczeństwa ukryte w kartach płatniczych

5/5 - (1 vote)

Wiele mówi się o zaletach płynących z korzystania z nowoczesnych sposobów płatności – tak dziś, jak i przy wykorzystaniu dopiero wdrażanych rozwiązań. Jednak z użyciem kart płatniczych wiąże się też wiele niebezpieczeństw. Wynikają one zarówno z obowiązującego prawa, stosowanych zabezpieczeń, jak i niezbyt troskliwego traktowania klientów przez banki. Regulaminy kart są formułowane w taki sposób, że jeśli bank lub współpracujące organizacje nie znajdą złodzieja, to kosztami transakcji obciążani są klienci. Karty płatnicze umożliwiają przestępcom podszywanie się pod prawowitego posiadacza karty na wiele sposobów.

Generalnie w Polsce klient nie jest należycie chroniony prawem, przez co ryzykuje niekontrolowanym zniknięciem pieniędzy z rachunku jego karty. Można tylko liczyć na dalszy rozwój techniki oraz na wejście Polski do Unii Europejskiej, co wymaga szczegółowego dostosowania prawa również w tematyce kart płatniczych. Zmiany te będą korzystne dla klientów banków i pociągną za sobą konieczność modyfikacji regulaminów tych kart.

Wiele osób i instytucji głosi, że posługiwanie się kartą jest dużo bezpieczniejsze, niż chodzenie z portfelem pełnym gotówki. Jednak w przypadku małych kwot wydaje się bezpieczniejsze noszenie banknotów i zrezygnowanie z karty. Jeśli mamy w portfelu 200 zł, to jesteśmy narażeni na stratę tylko tej kwoty. Jeśli nosimy ze sobą kilka kart, to możemy stracić o wiele większe sumy rzędu kilku tys. zł. Dlatego też posługiwanie kartą nie powinno zmniejszać naszej czujności . Ten środek płatniczy wymaga równie uważnej opieki jak gotówka czy wszelkiego rodzaju dokumenty.

Można wyróżnić 7 niebezpieczeństw ,na jakie codziennie ,jest narażony posiadacz karty:[1]

  1. Kradzież karty i podrobienie podpisu posiadacza
  2. Transakcje wykonywane drogą zdalną , np. przez Internet
  3. Kradzież karty i podejrzenie numeru
  4. Odpowiedzialność za transakcje po zastrzeżeniu karty
  5. Kopiowanie karty ( skimming) w sklepie
  6. Kopiowanie karty w bankomacie + kamera
  7. Fałszywy bankomat

 Kradzież karty jest jednym z największych niebezpieczeństw dla posiadacza karty. Jeśli od razu nie zauważymy tego faktu, to złodziei może szybko wykonać wiele zakupów. Metody złodziejskie są coraz bardziej wymyślne: np. kradzież z portfela tylko jednej z kart. Zanim posiadacz karty zorientuje się o jej nieobecności, złodziei może wykonać wiele drobnych transakcji. Jeśli są one nieautoryzowane oraz karta posiada wysokie limity, to złodziei może ogołocić konto a nawet zrobić potężny debet. Mała jest szansa, aby bank uznał reklamację tego typu transakcji.

Kolejne niebezpieczeństwo a mianowicie podrobienie podpisu związane jest ze sprzedawcą, którego obowiązek spoczywa na sprawdzeniu zgodności podpisu ze wzorem na karcie. Czasami jednak po długotrwałej autoryzacji ekspedienci w pośpiechu zapominają o tym obowiązku. Teoretycznie sprzedawca ponosi ryzyko za niesumienne sprawdzenie podpisu. Praktycznie odpowiedzialność za takie transakcje ponosi klient. Ilość pieniędzy, jaka zostanie ukradziona, może zostać ograniczona przez limity związane z kartą.

Kwoty limitów są ustawiane na życzenie posiadacza karty. Niektóre karty nie posiadają żadnych limitów i wszelkie wypłaty oraz płatności są możliwe do salda rachunku. Najbardziej bezpieczne są karty z dziennymi limitami osobno dla wypłat gotówkowych i transakcji bezgotówkowych.

Inne zagrożenie związane jest z transakcjami wykonywanymi drogą zdalną (Internet, telefon, poczta – tzw. MOTO) .Odbywają się bez żadnej weryfikacji klienta, i złodziei może łatwo wejść w posiadanie danych o karcie. Nieostrożne jest podawanie swojego numeru PIN przez telefon ale na zagrożenie jesteśmy narażeni również niezależnie od naszych działań np. w wypadku wyciągów bankowych w których są przesyłane pełne dane karty i mogą mieć w nie wgląd pracownicy poczty. Dotyczy to szczególnie kart kredytowych, dla których przeważnie numer rachunku jest numerem karty. Pracownik poczty otwierając list z wyciągiem ma pełny obraz naszych danych. Należy się wystrzegać spłacania karty kredytowej na poczcie, gdy numer karty pokrywa się z numerem rachunku.

Ostatnio często zdarzają się w internecie kradzieże baz danych zawierających pełne dane o kartach. W czerwcu 2000 r. hakerzy za pomocą konia trojańskiego dostali się do danych ponad 23 mln. klientów firmy America Online. Jedna z klientek AOL potwierdziła, iż dane jej karty płatniczej zostały skradzione z bazy tej firmy.

Reklamacje tego typu transakcji są zwykle uwzględniane przez banki, gdyż istniejące środki techniczne w większości przypadków pozwalają na namierzenie złodzieja korzystającego ze skradzionych danych karty. Jednak sporną kwotę bank zwykle zwraca klientowi po zakończeniu procedury reklamacyjnej. Złodzieje korzystający z kawiarenek internetowych są praktycznie nie do złapania

 Jeszcze większym zagrożeniem jest podejrzenie przez złodzieja numeru PIN, a następnie kradzież karty lub jej skopiowanie. Za transakcje wykonane z użyciem numeru PIN (np. wypłata w bankomacie) całkowitą odpowiedzialność ponosi posiadacz karty. Nawet po zastrzeżeniu karty żaden bank nie uzna pozytywnie reklamacji takiej transakcji. Dlatego też, należy zachowywać największą ostrożność w czasie wprowadzania numeru PIN w bankomacie lub w sklepie . Przed podejściem do bankomatu warto rozejrzeć się, czy ktoś nie prowadzi dyskretnej obserwacji. Blisko zaparkowany samochód powinien szczególnie wyostrzyć naszą uwagę. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości lepiej zrezygnować z transakcji i udać się do innego bankomatu, gdyż następnym ruchem złodzieja może być próba wykradnięcia czy wręcz siłowego wyrwania portfela.

 Bardzo ważnym elementem bezpieczeństwa karty jest czas, po jakim bank przejmuje pełną odpowiedzialność za transakcje. W przypadku zgubienia lub kradzieży karty, posiadacz powinien natychmiast zastrzec kartę. Niemal każdy bank umożliwia 24h na dobę wykonanie tej operacji przez telefon we własnym Centrum Kart. Lepiej nie korzystać z usług banku, który nie udostępnia czynnej bez przerwy linii telefonicznej do zastrzegania kart.

Pod względem odpowiedzialności banku najbezpieczniejsze są karty płaskie. Niemal wszystkie banki przejmują odpowiedzialność za transakcje natychmiast od chwili zgłoszenia telefonicznego w jego centrum kart. O godzinę wcześniej przejmuje odpowiedzialność Bank Pekao, który od 1 lipca b.r. wprowadził dla kart Maestro specjalne ubezpieczenie – niestety
jest to związana z dodatkową, przymusową opłatą 1,5 zł miesięcznie. W innych bankach obowiązuje tylko opłata roczna za tego typu karty.

W przypadku kart tłoczonych jest dużo gorzej. W Polsce jest dostępnych tylko kilka kart tłoczonych z możliwością zastrzeżenia skutkującego natychmiast, np.: WBK Visa kredytowa, Citibank Visa kredytowa (za obowiązkową opłatą w wysokości 6,5 zł miesięcznie), karty Handlobanku, karty Pekao (po wykupieniu dodatkowego ubezpieczenia w wysokości 2-6 zł miesięcznie).

 Następne zagrożenie to skimming czyli kopiowanie paska magnetycznego. Za pomocą powszechnie dostępnych w sieci urządzeń można skopiować całą zawartość paska i zapisać ją na innej karcie. W ostatnim czasie skimming należy do najgroźniejszych oszustw karcianych i jest trudny do wykrycia. Głośny w Polsce przypadek skimmingu zdażył się znanemu biznesmenowi. Pasek karty został skopiowany na zapleczu restauracji, następnie karta została szybko przetransferowana do Hiszpanii, gdzie dokonywano zakupów. W tym wypadku na nowej karcie złodziei wpisuje nowy podpis, którym posługuje się również w czasie zakupów. Na skopiowanie paska nieuczciwy sprzedawca potrzebuje kilka sekund, może to zrobić na zapleczu sklepu lub pod ladą. Reklamacje tego typu transakcji są bardzo różnie uwzględniane przez banki (najważniejsze aby klient posiadał kartę, na podstawie której utworzono kopię).

Kolejny rodzaj niebezpieczeństwa związany jest z kopiowaniem karty w bankomacie i użyciem kamery. Złodzieje instalują w bankomacie mini kamerę do podglądania tajnych kodów PIN oraz zaawansowane urządzenie do kopiowania paska magnetycznego. Kamera zostaje ukryta za świetlną reklamą, natomiast czytnik paska umieszcza się w szczelinie bankomatu przeznaczonej na kartę. Na podstawie skopiowanych danych tworzona jest idealna kopia karty, za pomocą której złodzieje (znając również PIN) pobierają gotówkę z bankomatu. Tego typu działalność została wykryta we Wrocławiu w marcu 2001.

Fałszywy bankomat to inny rodzaj skimmingu. Przestępcy ustawiają w tym celu fałszywe urządzenia w miejscach często odwiedzanych przez posiadaczy kart (np. w centrach handlowych). Przy próbie wypłaty gotówki przez klienta fałszywy bankomat zawsze odpowiadał, że transakcja nie może zostać zrealizowana. Bankomat jednak odczytywał z paska dane o karcie i wraz z PIN-em zapisywał je, następnie złodzieje realizowali wiele transakcji na małe kwoty.


[1] Gazeta Bankowa Wrzesień 2001 str.12 -13