Wzorzec zachowań prokreacyjnych
Zachowania prokreacyjne w długim horyzoncie czasu wyznaczone są przez wiele czynników, których część ma charakter stały, względnie stały i zmienny. Do pierwszej grupy należą czynniki biologiczne, określające fizjologiczną zdolność rozrodczą małżonków, na podstawie której można określić hipotetyczny potencjał dzietności rodzin. Drugą grupę tworzą czynniki określające stopień świadomości postaw prokreacyjnych. W długim przedziale czasu wzorzec postaw prokreacyjnych jest funkcją systemu wartości moralnych, kulturowych i materialnych, kształtowanych przez zespół czynników makrospołecznych. W okresie powojennym podlegał on jednak dewiacyjnemu oddziaływaniu antynatalistycznej polityki państwa: upowszechnianiu idei kontroli urodzeń, świadomego macierzyństwa, antykoncepcji i aborcji, której sprzyjała wyjątkowo nieprzyjazna atmosfera tworzona wokół dzietności rodzin. Analogiczną rolę pełnią w okresie ostatniej transformacji lansowane przez media destrukcyjne modele życia małżeńskiego i rodzinnego w państwach zachodnich. Społeczeństwo proponowane modele przyjmuje początkowo opornie, nieufnie, lecz w miarę upływu czasu poprzez wzajemną interakcję między poszczególnymi grupami społecznymi, następuje ich dyfuzja społeczna i poglądy te traktowane są przez część małżeństw jako ich własne. Oznacza to, że stopień świadomości neomaltuzjańskiej w społeczeństwie polskim wzrasta w miarę rozwoju i pogłębiania się transformacji demograficznej. Ostatnią grupę tworzą czynniki wyznaczające możliwości operacyjne realizacji postaw prokreacyjnych, mające swe podłoże w zmiennych warunkach sytuacji społeczno-ekonomicznej kraju. Oddziaływanie tych czynników na procesy prokreacyjne rodzin wchodzi w zakres tzw. koniunktury demograficznej, nad którą badania w poznańskim środowisku demograficznym znajdują się ze względów instrumentalnych dopiero we wstępnym stadium rozwoju. Pomiędzy procesami demograficznymi i społeczno-ekonomicznymi zachodzą związki typu sprzężeń zwrotnych. Byłoby więc czymś dziwnym i nienaturalnym, gdyby warunki dokonującej się aktualnie transformacji ustrojowej i społeczno-ekonomicznej nie wywarły swego piętna na zachowaniach prokreacyjnych rodzin polskich.
Znamienną cechą zachowań prokreacyjnych małżeństw polskich jest zjawisko, iż prawie wszystkie urodzenia mają miejsce w rodzinie[1]. Pomijając okres bezpośrednio powojenny, urodzenia pozamałżeńskie kształtowały się do 1988 r. prawie na niezmienionym poziomie (4-5%), wykazując nieco wyższą tendencję w miastach, niższą w środowisku wiejskim. Począwszy od przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, obserwuje się stałą tendencję do wzrostu udziału tych urodzeń, sięgającą obecnie (1994 r.) prawie 10%. Dla uzyskania pełnego obrazu należałoby wskazać, iż tak wysoki poziom utrzymywał się z reguły trwale na ziemiach północnych i zachodnich, które przywrócone zostały macierzy w wyniku ostatniej wojny. Obecnie właśnie na tych ziemiach, które są typowe dla społeczeństw osiedleńczych, odsetek urodzeń pozamałżeńskich sięga nawet 15%.
Wzrostowi urodzeń pozamałżeńskich towarzyszy, począwszy od 1989 r., gwałtowny spadek ogólnej liczby urodzeń, do czego przyczyniła się zmiana w strukturze kobiet w wieku rozrodczym (spadek częstości zawieranych małżeństw). Jednakże wpływ tego czynnika w rozpatrywanym okresie utrzymuje się w granicach zaledwie 25%. Zasadniczym czynnikiem sprawczym obniżenia urodzeń jest gwałtowny spadek płodności kobiet, którego oddziaływanie na spadek urodzeń jest znaczny (75 %). Wzrost liczby kobiet w wieku 20-24 lat w ciągu ostatnich dwóch lat nie zahamował spadku urodzeń, jedynie częściowo zamortyzował wpływ obniżania się płodności na liczbę urodzeń. O ile jednak oddziaływanie niekorzystnych zmian w tejże strukturze kobiet będzie miało charakter krótkotrwały, gdyż ujemne skutki tego niżu trwać będą tylko do połowy lat dziewięćdziesiątych, to wpływ zmian wzorca postaw prokreacyjnych uznać należy za bardziej długotrwały, obejmujący co najmniej jedną generację.
Okres II tej transformacji charakteryzuje się także symptomatycznymi zmianami w strukturze urodzeń. Wzrasta udział małżeństw bezdzietnych, maleje udział urodzeń pierwszych i drugich, przy wyraźnym wzroście udziału urodzeń czwartej i dalszej kolejności. Do 1990 r. utrzymywała się wyraźna tendencja wzrostowa procentowego udziału dzieci w pierwszym roku trwania małżeństwa. Jednakże, począwszy od 1991 r., sytuacja ta odwróciła się. Młodzi ludzie zakładając rodzinę przesuwają moment decyzji o jej powiększeniu na późniejszy okres. Ewolucja struktury urodzeń według kolejności świadczy o występowaniu w realizacji postaw prokreacyjnych równolegle dwóch nurtów[2]:
- opartego na wartościach tradycyjnych, preferujących większą liczbę dzieci,
- opartego na wartościach „zmodernizowanych”, pozostających pod wpływem aktualnych przeobrażeń społeczno-ekonomicznych, zmierzający do zmniejszenia liczby dzieci w rodzinie oraz zmian w kalendarzu urodzeń.
Dokonujące się zmiany w intensywności urodzeń powodują również zmiany w kalendarzu urodzeń, w którym w okresie 1965-1985 zaobserwować można względną stałość. Kalendarz charakteryzował się następującymi cechami: wczesnemu zawieraniu małżeństwa towarzyszyło wczesne rodzicielstwo, następował proces skracania odstępów protogenetycznych, wzrostowi dzietności w rodzinie towarzyszyło skracanie odstępów intergenetycznych. W miarę przechodzenia do młodszych kohort małżeńskich obserwuje się zjawisko skracania się efektywnego okresu rozrodczego. W rezultacie tempo formowania się rodziny było coraz szybsze. Okres rozrodczy znakomitej większości rodzin kończył się przed upływem 30 roku życia matki. Obecne zmiany kalendarza urodzeń zmierzają do wydłużania się odstępów protogenetycznych oraz w znacznej części rodzin odstępów intergenetycznych. Wzrost przeciętnego odstępu między urodzeniami świadczy o coraz powszechniejszym stosowaniu wśród rodzin antykoncepcji, rozstawiania urodzeń w czasie i być może również opóźniania urodzeń.
O potencjale demograficznym danej populacji decyduje nie tylko jej rozwój ilościowy, lecz także stan jakościowego rozwoju ludności. Współczesna demografia rozwija badania w tym kierunku bardzo powoli. Stąd też postęp wiedzy w tej dziedzinie jest niewielki. Celowym jest zwrócenie uwagi na niektóre tylko aspekty tego problemu w kontekście rozwoju rodziny.
Wykształcony w ostatnich latach wzorzec rozrodczy oparty na nieprawidłowym programie realizacji idei planowania rodziny oraz zachowaniach prokreacyjnych małżonków powoduje wysokie straty rozrodcze64 w wymiarze ilościowym i jakościowym. Dopiero niedawno ograniczono dokonywanie sztucznych poronień, tzn. aborcji (1993 r.), które obok środków antykoncepcyjnych miały niezwykle ujemne skutki zdrowotne dla matki i jej potomstwa. Będą one poważnie obciążały obecną i przyszłą populację rodzin. Każda bowiem ingerencja w biologiczne środowisko kobiety, polegająca na przerwaniu przebiegu jej cyklu rozrodczego, powoduje długotrwałe ujemne następstwa w populacji. Deformacje jakościowe populacji ludzkich mają bowiem tę osobliwość, że eliminowanie ich następstw nie jest możliwe w ciągu trwania jednej generacji. Utrzymujący się aktualnie wzorzec rozrodczy rodziny polskiej określić można jako wzorzec płodność rozregulowanej, powodujący zbyt wielkie straty w rozwoju populacji. We współczesnej fazie procesu transformacji demograficzne człowiek zmierza poprzez regulację urodzeń do rozwoju liczebnego własnego gatunku. Nie może jednak zmieniać praw biologicznych. Może je tylko poznać i właściwie wykorzystać. Współczesna rozwój nauk medycznych winien zatem nie sprzyjać różnym dewiacjom natury ludzkiej, lecz zapewnić taką regulację poczęć ludzkich, by nie zostały zaburzone podstawowe procesy biologiczne związane z procesem rozrodu i które nie tworzyłyby źródła zagrożeń dla zabezpieczenia ciągłości pokoleń, zarówno w aspekcie ilościowym, jak i jakościowym, a nade wszystko nie powodowały konfliktów etyczno-moralnych.
Dociekania nad uwarunkowaniami kształtowania się poszczególnych wzorców pozwalają na stwierdzenie, iż pozostają one pod silnym wpływem realizującej się równolegle transformacji demograficznej oraz dwukrotnych zmian ustrojowych. Wektory działania tych transformacji wykazują duży stopień zbieżności: osłabienie małżeństwa, rodziny oraz dalszego rozwoju demograficznego kraju. Przeobrażenia pod wpływem tych procesów są dostrzegalne we wszystkich submodelach (wzorcach) współczesnego modelu rodziny polskiej. Występuje powolne, nie pozbawione wielu trudności dostosowywanie się tego modelu do nowych warunków ustrojowych. Między nakładającymi się na siebie procesami obu transformacji istnieje związek przyczynowy. Kolejne transformacje ustrojowe wspomagały transformację demograficzną, przyspieszając jej procesy na ziemiach polskich. Najbardziej dotkliwe, które w bezpośredni sposób dotknęły rodziny, są transformacje ustrojowe, których skutki skumulowały się w fazie obecnej transformacji ustrojowej i społeczno-ekonomicznej.
Rodzina polska, jak nigdy dotąd, poddana została ostrej weryfikacji, z której do chwili obecnej wychodzi zwycięsko, broniąc małżeństwa, lecz mocno osłabiona pod względem kondycji biologicznej a nade wszystko psychologicznej w związku z erozją systemu wartości, która w wielu grupach społecznych przerodziła się w głęboki kryzys, mogący się przekształcić w niebezpieczne dewiacje w związku z niezwykle złożoną i poważną sytuacją demograficzną kraju. Jest sprawą paradoksalną, iż zarówno w I i II transformacji rodzina polska jest pozostawiona samej sobie. Koszty tych przeobrażeń w zakresie warunków socjalno-bytowych dźwiga samotnie, bez pomocy ze strony państwa, co odbija się na ograniczeniu potomstwa. Okazuje się, że decyzja wychowania większej liczby dzieci wiąże się niekiedy ze znalezieniem się na progu nędzy.
Społeczeństwo polskie staje zatem u progu podjęcia decyzji o strategicznym charakterze: rozwijać się lub starzeć, czyli cofać się pod względem biologicznym. Wobec tego, że w świetle dotychczasowych wyników badań empirycznych nie ma żadnych obiektywnych przesłanek, by w ciągu kilku najbliższych lat mogło nastąpić samoistne zahamowanie występującej tendencji do spadku dzietności rodzin, sprawą niezwykłej wagi jest podjęcie długofalowej, konsekwentnej polityki prorodzinnej, w celu przywrócenia zachwianej równowagi demograficznej kraju.
Rodzina polska u schyłku XX wieku znajduje się w fazie licznych zagrożeń, które w celu ich usunięcia wymagają, obok zabezpieczenia warunków socjalno-bytowych przede wszystkim odbudowania i umocnienia systemu wartości społecznych, który jest głównym stymulatorem postaw i zachowań prokreacyjnych. Jest to złożona sfera zagadnień o charakterze aksjologicznym, której w przyszłej konstelacji różnych czynników nie sposób przewidzieć. Moralno-etyczna struktura dotychczasowych wartości, oparta na ukształtowanym przez wieki etosie religii chrześcijańskiej i tradycji kultury narodowej, w wyniku długotrwałej indoktrynacji totalitarnego systemu politycznego w okresie realnego socjalizmu oraz pod wpływem oddziaływania współczesnych liberalnych poglądów społeczeństw zachodnich, została znacznie osłabiona. Czy odbudowa tradycyjnego systemu wartości w warunkach daleko idącego zatomizowania społeczeństwa będzie w ogóle możliwa, okaże najbliższa przyszłość. „Badania nad transformacją ustrojową wykazały bowiem, iż współcześnie występuje ścieranie się dwóch nurtów świadomości społecznej homo sovieticus oraz homo economicus, będących produktem oddziaływania kolejnych transformacji ustrojowych. Jakkolwiek dotychczas nie ma wyraźnie ukształtowanych opcji, o czym świadczą ostatnie przeobrażenia społeczno-polityczne kraju, na plan pierwszy wydają się wysuwać postawy konsumpcyjne oparte na wartościach neoliberalnych, wypierające na plan dalszy wartości etyczno-moralne. Obie opcje w odniesieniu do tradycyjnego systemu wartości społecznych wykazują orientację wrogą, zmierzającą do wyparcia wartości etyczno-moralnych z życia społecznego społeczeństwa polskiego. Rodzina znajduje się, jak nigdy dotąd, w trudnej sytuacji wewnętrznej kraju, stając na rozdrożu jego przyszłego rozwoju”[3].
Analiza kohort wymaga zachowania wspólnego punktu odniesienia: grupy porównuje się według określonego zdarzenia i okresu obserwacji. Różnice między kolejnymi rocznikami nie opisują automatycznie zmian zachowania tych samych osób. W źródle wykorzystano historyczne dane o małżeństwach i urodzeniach. Ich znaczenie polega tutaj na pokazaniu sposobu budowania porównań; odczytanie liczb bez dat oraz definicji badanej zbiorowości zmieniłoby sens przedstawionych wyników.