Powstanie World Wide Web i rozwój hipertekstu

Rate this post

Powstanie World-Wide Web.

World-Wide Web, „światowa pajęczyna”, a jeszcze dokładniej „pajęczyna rozciągająca się na cały świat”, została wynaleziona przez Tima Bernersa-Lee. Dziś w czasach walki o Internet wielkich korporacji informatycznych, mało kto o tym pamięta, a jeszcze mniej wiadomo o szczegółach powstania systemu, który zmienił Internet, a z nim cały świat komputerów. Zmienił Internet, bo uczynił go łatwiejszym, dostępnym dla milionów ludzi.

Tim Berners-Lee urodził się w 1955 roku w East Sheen, niedaleko Londynu. Ukończył fizykę w Oxfordzie, po czym pracował kilka lat jako programista, wpierw w firmie Plessey Communications, a później jako samodzielny konsultant. Jego praca wiązała się z przetwarzaniem tekstu i oprogramowaniem komunikacyjnym w czasie rzeczywistym. W roku 1980 trafił na krótko do CERN, europejskiego ośrodka badawczego zajmującego się fizyką wysokich energii, mieszczącego się w Genewie, w Szwajcarii.

Berners-Lee napisał dla własnych potrzeb program używający hipertekstu, który nazwał Enquire Within (choć oczywiście nie używano wtedy jeszcze terminu „hipertekst”). Program powstał po to, by było można „śledzić wszystko, co się dzieje, kto zna kogo, kto co napisał, co potrzebuje czego…”, jak mówi o tym sam Berners-Lee, miał więc więcej wspólnego z dzisiejszymi organizatorami osobistymi (PIMs, personal information managers), niż z Internetem. Program pozwalał dołączyć kilka informacji do dokumentu, na którym pracowaliśmy. Informacje te mogły zostać przywołane i zmienione przy pomocy jednej kombinacji klawiszy. Można było w ten sposób utworzyć zależności między informacjami, na przykład między nazwami firm i  nazwiskami ich pracowników. Zależności te miały postać połączenia hipertekstowego.

Gdy Berners-Lee wraca, już na stałe, do CERN w roku 1984, ciągle używa swojego programu. Uważa, że warto go upowszechnić wśród naukowców szwajcarskiego ośrodka, używać nie tylko na pojedynczych komputerach, ale i w sieci lokalnej, tak by połączenia hipertekstowe mogły wiązać ze sobą informacje wprowadzane przez wiele osób.

Jeżeli połączenia, czy też odnośniki hipertekstowe (hiperlinks), mogą działać w sieci lokalnej, to dlaczego by nie mogły działać w Internecie? Internet był już wtedy dość znany w środowisku naukowym i akademickim, trafiał powoli do Europy, ale ciągle był trudny w użyciu i niezbyt bogaty w możliwości, co poważnie ograniczało jego rozwój. Tim Berners-Lee zna już wtedy zarówno stronę techniczną Internetu – architekturę i protokoły telekomunikacyjne – jak i społeczną, opierającą się na współpracy i swobodnej wymianie informacji. Wraz z Robertem Caillou z CERN tworzy pierwszą specyfikację tego, co później stanie się „pajęczyną”. Miał powstać system, który połączeniami między dokumentami, zbudowanymi przy pomocy hipertekstu, rozprzestrzeni się na cały świat. System dostępu do informacji. Pierwsza propozycja takiego systemu pojawia się w październiku 1990 roku; wybrana zostaje dla niej nazwa World Wide Web.

Pierwsza przeglądarka World-Wide Web, pracująca w trybie tekstowym (line-mode) na systemie Unix16, powstała w roku 1991. Pojawili się naśladowcy, tworzący kolejne przeglądarki w ramach badań akademickich. Jednym z nich był Marc Andreessen w amerykańskim ośrodku badawczym NCSA (National Centre for Supercomputing Applications), mieszczącym się w Illinois. Jego zespół w lutym 1993 roku stworzył program Mosaic. NCSA Mosaic odniósł ogromny sukces, zyskując w ciągu roku dwa miliony użytkowników. Miał jedną zaletę: pozwalał korzystać z Internetu równie łatwo, jak pisać listy w dzisiejszych edytorach tekstu. World-Wide Web stała się faktem.

World-Wide Web rozsławiła CERN bardziej niż działalność naukowa tego ośrodka i zbudowany tam wielki akcelerator, gdzie w tunelu liczącym 27 km cząstki rozpędzane są prawie do prędkości światła. Tim Berners-Lee opuszcza Europę i przenosi się do Stanów, by tam dalej rozwijać swoją ideę. Działa w W3 Organisation i jej komercyjnej części W3 Consortium, założonym w MIT (Massachusetts Institute of Technology) w Bostonie. Jej celem jest przedstawienie idei World-Wide Web przemysłowi informatycznemu.

„W pewnym stopniu… definiujemy przyszłe społeczeństwo”, mówi Berners-Lee, „Pajęczyna (Web) pozwala ludziom szukać i odkrywać, decydować samemu, jakie informacje będą im potrzebne w przeciwieństwie do zalewu informacji, które uderzają w nich, ale nad którymi nie mają kontroli. Myślę, że będzie to naprawdę bogate źródło”. Inaczej niż telewizja, do której Berners-Lee porównuje World-Wide Web.17

Oczywiście, Internet radykalnie zmniejszył istniejący od wieków dystans między firmą a jej klientami. Sprzedający i kupujący mogą niemal natychmiast nawiązać bezpośredni kontakt. Od obopólnego zadowolenia dzieli ich zaledwie kilka kliknięć myszką.18

Sieć dokumentów, która uprościła korzystanie z Internetu

World Wide Web nie powstała jako nowa sieć telekomunikacyjna, lecz jako sposób porządkowania i udostępniania informacji w działającym już Internecie. Internet zapewniał infrastrukturę oraz zestaw reguł pozwalających komputerom wymieniać dane. WWW dołożyła do tego model dokumentów połączonych odsyłaczami, mechanizm ich adresowania, protokół pobierania i program zdolny je prezentować. To rozróżnienie jest ważne: poczta elektroniczna, transfer plików czy grupy dyskusyjne mogły korzystać z Internetu bez przynależności do Webu.

Od hipertekstu do wspólnej przestrzeni publikacji

Idea hipertekstu była starsza od WWW. Jej sednem było odejście od wyłącznie linearnej lektury. Czytelnik mógł przechodzić między powiązanymi fragmentami zgodnie z własną potrzebą, zamiast podążać jedną kolejnością narzuconą przez autora. W środowisku sieciowym odsyłacz zyskał szczególną moc, ponieważ prowadził nie tylko do innego miejsca w tym samym dokumencie, ale również do zasobu znajdującego się na odległym serwerze. Powstała w ten sposób rozproszona przestrzeń publikacji, której elementy mogły być tworzone niezależnie.

Rozwój Webu wymagał uzgodnienia kilku prostych składników. Adres wskazywał położenie zasobu, język znaczników opisywał strukturę dokumentu, a protokół określał sposób komunikacji programu użytkownika z serwerem. Przeglądarka łączyła te elementy w doświadczenie dostępne bez znajomości komend stosowanych we wcześniejszych usługach. Graficzna prezentacja, obrazy oraz łatwe przechodzenie po odsyłaczach obniżały próg wejścia dla osób, które nie zajmowały się informatyką zawodowo.

Znaczenie otwartych reguł

Istotną cechą tego modelu była możliwość wdrażania jego podstaw na różnych komputerach i w różnych systemach. Publicznie opisywane standardy ograniczały zależność odbiorcy od jednego producenta programu. Autor dokumentu nie musiał znać marki urządzenia, na którym treść zostanie odczytana, a twórca przeglądarki mógł obsłużyć zasoby przygotowane przez wiele niezależnych podmiotów. Interoperacyjność sprzyjała powiększaniu zasobu: każda nowa strona zwiększała użyteczność całego środowiska, jeśli pozostawała dostępna za pomocą wspólnych mechanizmów.

Otwartość nie oznaczała całkowitej jednolitości. Przeglądarki różniły się obsługiwanymi rozwiązaniami, jakością prezentacji i dodatkami. Autorzy stron musieli liczyć się z ograniczeniami łączy, ekranów oraz oprogramowania. Mimo tych trudności wspólny rdzeń umożliwiał publikację na skalę wcześniej trudną do osiągnięcia. Dokument raz umieszczony na serwerze mógł być odnajdywany i odczytywany przez odbiorców z wielu miejsc.

Nowe warunki komunikacji reklamowej

Z perspektywy reklamy przełom nie polegał jedynie na pojawieniu się kolejnego nośnika. Hipertekst zmieniał sposób konstruowania przekazu. Krótki komunikat mógł prowadzić do szerszego opisu produktu, informacji o firmie, instrukcji kontaktu lub formularza. Odbiorca wybierał własną ścieżkę i decydował, które wiadomości chce rozwinąć. Strona przedsiębiorstwa mogła jednocześnie pełnić funkcję prezentacyjną, informacyjną i kontaktową, a jej treść dało się modyfikować bez ponownego drukowania materiałów.

We wczesnym okresie komercyjnego Webu trzeba jednak uwzględniać techniczne realia epoki. Powolne połączenia ograniczały wielkość grafik, a niewielka liczba internautów zawężała zasięg kampanii. Samo opublikowanie strony nie zapewniało widoczności, dlatego znaczenia nabierały katalogi, wyszukiwarki, odsyłacze na innych stronach i podawanie adresu w mediach tradycyjnych. Reklamodawca musiał połączyć atrakcyjność przekazu z szybkością pobierania oraz czytelną nawigacją.

WWW stworzyła także możliwość obserwowania zachowań związanych z korzystaniem z serwisu. Rejestry serwera pozwalały analizować żądania dokumentów i przejścia między zasobami, choć nie każde żądanie oznaczało odrębnego odbiorcę, a nie każde pobranie świadczyło o przeczytaniu treści. Już wtedy interpretacja danych wymagała ostrożności. Najważniejsza zmiana miała charakter jakościowy: komunikacja firmy przestała być wyłącznie jednokierunkowym ogłoszeniem i mogła stać się początkiem sekwencji działań podejmowanych przez zainteresowaną osobę.

Nowy model wpływał również na organizację treści marki. Zamiast jednego zamkniętego komunikatu powstawał serwis, w którym poszczególne dokumenty miały własne adresy i mogły prowadzić do siebie nawzajem. Wymagało to konsekwentnego nazewnictwa, aktualizowania odsyłaczy oraz przewidywania, że odbiorca trafi najpierw na podstronę, a nie na stronę główną. Reklama stawała się częścią większego środowiska informacyjnego. Jej skuteczność zależała zatem także od tego, czy dalsza droga była zrozumiała, a obietnica z krótkiego przekazu znajdowała potwierdzenie w dostępnych materiałach.

Przypisy

  1. M. Kaniewski, K. Wieremiejczyk, Po porostu UNIX, Mikom, Warszawa 1992. ↩

  2. N. Randall, Untangle the World Wide Web, PC Compuitng, kwiecień 1995. ↩

  3. J. Rosenoer, D. Armstrong, R. Gates, Firma w Internecie, Prószyński i S-ka, Warszawa 2000, s. 14 ↩

Dodaj komentarz