Próby pokojowego uregulowania konfliktu serbsko-albańskiego z udziałem państw trzecich i organizacji międzynarodowych

5/5 - (2 votes)

kontynuacja pracy magisterskiej z kwietnia

Stanowisko Serbii wobec albańskich ugrupowań politycznych

Zaostrzająca się sytuacja w Kosowie wpływała w coraz większym stopniu na determinację państw zachodnioeuropejskich i USA w żądaniach nawiązania negocjacji. Na Bałkany został wysłany specjalny amerykański wysłannik R. Gelbard, który w bezpośredniej rozmowie z Rugovą poparł plan udziału w rozmowach z Serbami zagranicznych obserwatorów. Tymczasem szanse na porozumienie, mimo kolejnej już próby ze strony rządu Republiki Serbii, były małe, gdyż przywódca kosowskich Albańczyków, mając poparcie Stanów Zjednoczonych, zażądał aby przy rozmowach byli przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, na co rzecz jasna Belgrad znowu nie chciał się zgodzić. Każda ze stron wysuwała własne projekty rozwiązania „problemu kosowskiego” spośród których cztery były najczęściej powtarzane. Oto one:

  • Władzom Republiki Serbii najbardziej odpowiadała opcja przyznania kosowskim Albańczykom „jakiejś” autonomii, ale w ramach Republiki,
  • Autonomiczne Kosowo w ramach Federalnej Republiki Jugosławii – tę opcję popierały państwa zachodnie,
  • „Własnego” państwa domagał się Ibrahim Rugova, przewodniczący LDK. Na to nie godziły się zarówno władze w Belgradzie i Zachód,
  • Połączenia „etnicznych terytoriów albańskich” żądały niektóre partie polityczne kosowskich Albańczyków. Przeciwna takiemu rozwiązaniu była obok Rugovy większość kosowskich Albańczyków i naturalnie reszta świata.

Strona albańska opowiadała się więc za całkowitą niezależnością. Służyć temu miały zapowiedziane na 22 marca wybory do parlamentu tzw. Republiki Kosowa oraz jej prezydenta. W wyborach brało udział 482 kandydatów z 10 partii politycznych, 3 stowarzyszeń (Ruch Zielonych, Obywatelska Liga Kosowo, Związek Prawników) oraz 3 ugrupowań niezależnych.

Tabela 4. Zaangażowanie głównych partii politycznych kosowskich Albańczyków, w wyborach do parlamentu tzw. Republiki Kosowa

Nazwa partii Liczba wystawionych kandydatów
Demokratyczna Liga Kosowa (LDK) 95
Parlamentarna Partia Kosowa (PPK) bojkot
Liberalna Partia Kosowa (PLK) 80
Demokratyczno-Chrześcijańska Partia Kosowa (PSHDK) 70
Partia Socjaldemokratyczna (PSD) bojkot
Partia Socjaldemokratyczna Kosowa (PSDK) 69
Narodowo-Demokratyczna Partia Albańczyków z Kosowa (NDSHK) 45
Narodowo-Demokratyczna Partia Albańczyków (NDSH) 40
Republikańska Partia Kosowa (PRK) 26
UNIKOMBI bojkot
Albańska Narodowa Partia Kosowa (PPSH) 3
Demokratyczna Partia Turków (PPT) 3
Partia Akcji Demokratycznej (bośniacka SDA) 1

Źródło: R. Bilski, Nie strzelajcie do nocnego ptaka, Bałkany 1991-1998, Warszawa 1998, s. 391.

Na łączną liczbę 144 deputowanych wybieranych metodą bezpośrednią było 100 posłów, 30 w proporcjonalnym, a 14 miejsc zarezerwowano dla Serbów i Czarnogórców, którzy mogli zgłosić swoich przedstawicieli w terminie późniejszym. O urząd prezydenta ubiegał się tylko jeden kandydat Ibrahim Rugova, który został wybrany na drugą kadencje. Wybory nie odbyły się tylko w rejonie Drenicy, gdzie stacjonowały silne jednostki serbskiej policji i wojska.

W tym samym roku doszło też do podpisania porozumienia serbsko-albańskiego (nigdy w pełni nie zrealizowanego) dotyczącego oświaty i powrotu Albańczyków do szkół i uczelni. Według członka komisji albańskiej delegowanej na rozmowy o szkolnictwie Abdula Rama, Serbowie zobowiązali się oddać natychmiast Instytut Albański, a następnie odpowiednie wydziały na Uniwersytecie Prištińskim. Spotkało się to z równie natychmiastowym sprzeciwem władz uniwersyteckich i jego serbskich studentów. Przeciwko temu porozumieniu demonstrowało w Prištinie ok. 10 tys. Serbów.

Porozumienie to można uznać za propagandowy wybieg poprzedzający utworzenie nowego rządy FRJ. Nowopowstały rząd zdominowany przez socjalistów liczył 35 członków. Po raz pierwszy do serbskiego rządu weszli nacjonaliści Vojislava Šešelja, którzy uzyskali 14 tek. Šešelij i jego zastępca Tomislav Nikolić znaleźli się w gronie pięciu wicepremierów. Przez Albańczyków i państwa Zachodnie utworzenie takiego rządu zostało odczytane jako radykalizacja stanowiska Belgradu w kwestii Kosowa i jego przyszłości. Miało to swój oddźwięk w publicznych wypowiedziach Šešelja, który wycofanie sił serbskich z Kosowa uważał za nierealne przynajmniej do czasu zlikwidowania albańskiego terroryzmu.

Władze serbskie próbując nawiązać rozmowy z Albańczykami wyznaczyli kolejny termin spotkania na 7 kwietnia. Ze strony serbskiej w rozmowach miałby wziąć udział ekspert reprezentujący Miloševicia, wicepremier Vladen Kutlešić. Imienne zaproszenia otrzymali wszyscy zainteresowani w tym sześcioro przywódców partii i związków zawodowych, m. in. Ibrahim Rugova (LDK), Adem Demaci (PPK), Ljuljeta Pulja-Beciri (PSD) oraz czterej politycy nie związani z żadną partią, w tym Mahmut Bakalji uznawany powszechnie za przeciwnika secesji Kosowa. Strona albańska przygotowała także swoją czteroosobową delegację ale do samych rozmów nie doszło ze względu na odrzucenie przez Serbów żądań uczestnictwa w rozmowach obserwatorów międzynarodowych i odmowę przysłania na rozmowy delegacji reprezentującej Jugosławię, a nie tylko Serbię.

Decyzja serbskiego parlamentu z 6 kwietnia, sprowadzała się do przyjęcia planu ogólnoserbskiego referendum, zaproponowanego przez Miloševicia, w którym społeczeństwo samo miało zadeklarować czy jest za udziałem strony trzeciej w rozwiązywaniu kryzysu kosowskiego, czy też jest temu przeciwna. Jednocześnie Parlament skrócił kres jaki musi upłynąć między ogłoszeniem plebiscytu i jego przeprowadzeniem z 30 na 15 dni. Plan ten został zdecydowanie odrzucony przez Rugovę, sekretarza generalnego NATO Javiera Solanę, a także przywódców Czarnogóry z prezydentem Milo Djukanoviciem na czele.

Okres poprzedzający referendum zarówno strona serbska jak i albańska wykorzystała na wzmocnienie swej pozycji. Władze serbskie, zdominowane przez Socjalistyczną Partię Serbii Miloševicia i Serbską Partię Radykalną Šešelja, do ostatniej chwili prowadziły zaciętą kampanię przeciwko udziałowi zagranicznych mediatorów w rozwiązywaniu konfliktu. Warto przy tym zaznaczyć, że stanowisko rządu oficjalnie popierała też opozycja z jej liderem Vukiem Draškoviciem. Przeprowadzając szeroką akcję propagandową otwarcie oświadczano, że wszyscy, którzy opowiedzą się za mediacją zostaną okrzyknięci „zdrajcami narodu”. Serbowie okres ten wykorzystali również na przegrupowanie swych sił wojskowych i policyjnych, które zajęły pozycję wzdłuż granicy z Albanią.

Antyalbańskie nastroje Serbów znalazły odzwierciedlenie w wynikach sondażu opublikowanego przez belgradzką gazetę „Naša Borba”. 41,8 proc. ankietowanych uważało, że najlepszym wyjściem było by wypędzenie Albańczyków z Kosowa. 27,2 proc. indagowanych uważało, że Kosowo powinno uzyskać autonomię, a 6 proc. opowiadało się za jego podziałem między Serbów i Albańczyków.

Referendum odbyło się zgodnie z przewidzianym przez Parlament terminie tj. 23 kwietnia. Uprawnionych do udziału w głosowanie było ponad 7 mln. osób, ażeby wyniki były ważne musiało wziąć w nich udział ponad 50 proc. uprawnionych. Wyniki głosowania okazały się pomyślne dla Slobodana Miloševicia który przedstawił je jako dowód zaufania dla siebie od społeczeństwa. Jak to wynikało z opublikowanych ostatecznych rezultatów referendum 94,7 proc. głosujących odrzucało możliwość mediacji, godziło się na nią zaledwie 3,4 proc., resztę stanowiły głosy nieważne. Frekwencja wynosiła 73 proc.

Wyniki referendum nie były dla nikogo zaskoczeniem głównie dlatego, że społeczeństwo serbskie zostało poddane silnej presji propagandowej. Wierne Miloševiciowi media wykreowały swoisty „stan oblężenia”, który jest najlepszym sposobem “homogenizacji narodowej”. A ona była Miloševiciowi potrzebna, bo po raz pierwszy nie miał on większości w parlamencie i zmuszony był współpracować z nacjonalistą Šešeljem.

Wyniki plebiscytu i stanowisko jakie w związku z tym zajęły władze w Belgradzie w sprawie rozmów z Albańczykami były dla Zachodu nie do przyjęcia. Stanowisko to starał się złagodzić wiceminister spraw zagranicznych Rosji Igor Iwanow podczas swego pobytu w Belgradzie. Według Iwanowa, Milošević byłby wtedy skłonny do akceptacji międzynarodowej mediacji, która de facto sprowadzać by się miała tylko do organizacji spotkań z udziałem albańskiej delegacji. Zachód jednak, nie tylko zażądał natychmiastowego rozpoczęcia rozmów z Albańczykami ale narzucił też nowe sankcje na Jugosławie podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych i finansów z krajów G-7 i Rosji.

Aby doprowadzić do spotkania obu zwaśnionych stron na Bałkany zostali wysłani amerykańscy dyplomaci Richard Holbrooke i Robert Gelbard. Efektem wizyt w Belgradzie, Prištinie i Tiranie było zorganizowanie spotkania Milošević – Rugova na którym obaj przywódcy opowiedzieli się za prowadzeniem rozmów. Decyzja Rugovy wzbudziła kontrowersje wśród Albańczyków z Kosowa. Główny przeciwnik lidera DLK, Adem Demaci, oskarżył Rugovę o kapitulację i rezygnację z niezależności Kosowa na rzecz autonomii.

Według belgradzkiej niezależnej rozgłośni Radio B-92, która powoływała się na źródła zagraniczne oraz serbskie i albańskie, od stycznia do lipca 1998 roku w walkach w Kosowie poległo 297 osób, ponad 200 uznano za zaginione. Głównie w wyniku zamachów terrorystycznych śmierć poniosło 25 serbskich policjantów i 4 żołnierzy Wojsk Jugosławii.

Wśród Albańczyków ofiarami byli członkowie tzw. Wyzwoleńczych Wojsk Kosowa i grup samoobrony oraz nie uzbrojeni cywile, w tym m.in. 31 kobiet i 17 dzieci (od 3 do 16 lat).

Przeciągające się walki budziły wśród członków Grupy Kontaktowej i NATO coraz większą nerwowość i stanowczość w stawianiu żądań w stosunku do Serbów. W sąsiadującej z Kosowem Macedonii rozpoczęły się manewry wojsk NATO, które miały wywołać wśród Serbów poczucie zagrożenia i zmusić do podjęciu rozmów przy jednoczesnym powstrzymaniu walk w prowincji. Amerykański mediator Richard Holbrooke w rozmowie z kosowskimi Albańczykami wyraził nadzieję, że wysiłki- prowadzone jednocześnie „na trzech frontach” :przez dyplomatów, członków Grupy Kontaktowej oraz przez NATO- powinny zapobiec eskalacji konfliktu serbsko – albańskiego. Holbrooke poparł ideę utworzenia stałej grupy międzynarodowych obserwatorów- składającej się zarówno z dyplomatów państw, które wchodzą w skład Grupy Kontaktowej (USA, Rosja, Niemcy, Wielka Brytania, Francja i Włochy) jak i innych, mających placówki dyplomatyczne w Jugosławii- która kontrolowałaby rozwój sytuacji w Kosowie.

Zaledwie dzień po wyjeździe Richarda Holbrook’a w Kosowie rozgorzały zacięte walki w rejonie wsi Pontina i Kijevo położonych ok. 40 km na zachód od Prištiny. W Kijevie zostało odciętych i otoczonych przez UÇK kilkudziesięciu serbskich policjantów i ok. 200 serbskich cywili. Mimo dużej presji międzynarodowej Belgrad wysłał w ten rejon wzmocnione siły wojska aby zlikwidować blokadę. Ciężkie walki toczyły się również o kopalnie węgla brunatnego w miejscowości Belaćevac pod Prištiną. Kopalnia przechodziła z rąk do rąk ale Serbowie w końcu ją opanowali. Kopalnia ta miała dla Federalnej Republiki Jugosławii ogromne znaczenie, gdyż zaopatrywała ona w węgiel niemal całe Kosowo, a także część Macedonii.

Tymczasem państwa zachodnie podjęły kolejną próbę pokojowego rozwiązania konfliktu w Kosowie. Amerykański mediator Richard Holbrooke parokrotnie przebywał odległość Belgrad – Priština próbując nakłonić Serbów do rozmowy „ostatniej szansy”. Przebywając w Prištinie rozmawiał on z Ibrahimem Rugovą, z przewodniczącym Partii Parlamentarnej Ademem Demaczim i przewodniczącym Albańskiego Ruchu Demokratycznego Rexhepem Qosją. Ci dwaj ostatni politycy byli przeciwnikami Rugovy. Preferowali oni zdecydowane- a więc także militarne- działania mające doprowadzić do secesji Kosowa. Rugovie zarzucali, że jego “pokojowa opcja” doprowadziła do eskalacji serbskiej przemocy i zmniejszenia szans na utworzenie samodzielnego państwa. Sądząc po gwałtownym spadku jego popularności, pogląd ten podzielało wielu Albańczyków.

Pomiędzy Rugovą a jego polityczną opozycją doszło do poważnego sporu o zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi Albańczyków – UÇK. Rugova przez dłuższy czas publicznie negował w ogóle istnienie tej formacji, a zdanie „zmienił” dopiero po atakach na serbskie siły bezpieczeństwa i rozgorzałych, w wyniku tego, otwartych niemal bitwach. Pod kontrolą tych wojsk znajdowała się wtedy prawie połowa terytorium Kosowa i to z ich przywódcami rozmawiali zachodni politycy. W tej sytuacji Rugova uznał za konieczne podporządkowanie dowództwa Armii Wyzwolenia Kosowa sobie albo nowemu parlamentowi “Republiki Kosowa”. Na jego polecenie premier tej oficjalnie nie istniejącej republiki Bujar Bukoshi, urzędujący w Tiranie utworzył Ministerstwo Obrony, a funkcję ministra powierzył podpułkownikowi byłej Jugosłowiańskiej Armii Ludowej, teraz już generałowi Ahmetowi Krasniqiemu.

W połowie lipca ruszyła w Kosowie wielka serbska ofensywa. Do walk dochodziło w wielu miejscach równocześnie, a najcięższe walki toczyły się o miejscowości Orahovac (płd.- zach. Kosowo), Iunik (płn.- zach. Kosowo), Dečani i Djakovicę oraz przy granicy z Albanią i Macedonią. Dopiero pod koniec września pod wpływem ostrego stanowiska NATO ofensywa uległa zahamowaniu, a strona serbska ogłosiła zwycięstwo. Jednak mimo oficjalnego zakończenia serbskiej ofensywy przez cały czas dochodziło do sporadycznych walk. Według oficjalnych danych serbskiego rządu w wyniku walk jakie miały miejsce w Kosowie od początku 1998 r. (dane z października) zginęło 24 żołnierzy i 70 policjantów. Albański Komitet Obrony Praw Człowieka twierdził, że tylko wciągu pierwszych 7 miesięcy 1998 roku Serbowie zabili 1270 Albańczyków.

Pod presją NATO, 13 października prezydent Jugosławii Slobodan Milošević zaakceptował warunki pokojowego rozwiązania konfliktu w Kosowie przedstawionego przez państwa zachodnie. Reakcje Albańczyków na zawarte porozumienie były bardzo zróżnicowane. Swoje poparcie dla zawartego porozumienia wyraził Ibrahim Rugova w bezpośrednim spotkaniu z przewodniczącym OBWE Bronisławem Geremkiem. Podobne stanowisko w oficjalnym brzmieniu zajęło również UÇK z zastrzeżeniem pozostawienia sobie „prawa do samoobrony” co w praktyce oznaczało, że nie rezygnuje ona z prowadzenia dalszych działań wojskowych.

Potwierdzają to również późniejsze wydarzenia, które dowodzą jak bardzo albańskim separatystom zależało na zaostrzaniu sytuacji w Kosowie i na zerwaniu zawartego porozumienia. Oficjalna zgoda UÇK na przerwanie walk, była spowodowana przede wszystkim ogromnymi stratami jakie poniosła ona wskutek serbskiej ofensywy wymagającymi ponownego zorganizowania swych struktur przed nowymi walkami jakie rozpoczęły się jeszcze w grudniu 1998 r.

EDL

5/5 - (2 votes)

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

Ugrupowaniem mającym stosunkowo długi staż był Estoński Związek Demokratyczny (Eesti Demokraatlik Liit). EDL powstał już w listopadzie 1990, ale funkcjonował długo jako stowarzyszenie. Dopiero 1 lutego 1994 został zarejestrowany jako partia polityczna, na czele której stanęła Miina Hint.

“Nowi Demokraci żądają większej wolności dla działania jednostki”- głosił EDL. Sposobem na to ma być radykalna redukcja biurokracji. “Wszystkie nielegalne działania w sferze własności powinny być unieważnione, a proces zwrotu własności powinien zostać usprawniony”- Związek opowiadał się za przyspieszeniem reprywatyzacji. EDL opowiadał się w swoim programie za wysiedleniem tych nie-Estończyków, którzy nie chcą integrować się ze społeczeństwem estońskim. Nie zamierzał tolerować na terytorium Estonii b. funkcjonariuszy KGB i oficerów Armii Czerwonej – zdaniem EDL “przedstawiciele organizacji represyjnych powinni być bezwarunkowo deportowani”.

Część programu dotycząca polityki zewnętrznej jest bardzo ogólnikowa, choć “demokraci” nie ukrywają swojego proeuropejskiego nastawienia: “Demokraci zrobią wszystko, aby Estonia stałą się członkiem zjednoczonej Europy”.

Maarahva Erakond / Partia Ludu Wiejskiego

4/5 - (1 vote)

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

Partia Ludu Wiejskiego była w latach 1995-1999 głównym partnerem Partii Koalicyjnej w czterech kolejnych gabinetach. W 1995 roku startowała razem z nią w jednym bloku – Koond-Erakond Maarahva Ühendus. Cztery lata później takie rozwiązanie było wykluczone (zmiana ordynacji wyborczej). Zresztą w ciągu czterech lat relacje między tymi dwoma postkomunistycznymi ugrupowaniami pogorszyły się na tyle, że jeśli MRE zdecydowałaby się na koalicję wyborczą, to raczej z Keskerakond.

Rüütel zdecydował jednak o samodzielnym starcie partii. Sondaże wskazywały, że MRE bez problemu wejdzie do parlamentu. Całkiem dobrym, jak na partię współrządzącą, notowaniom sprzyjała prowadzona od długiego czasu polityka dystansu wobec działań rządu. Lider Partii Ludu Wiejskiego mógł czuć się rozczarowany efektami zwycięstwa 1995 r. Rok później, mimo wydawałoby się większości parlamentarnej, przegrał wybory prezydenckie. Niezadowolony musiał być także zawarciem koalicji z prorynkową Reformierakond i prowadzeniem przez rządy premierów wywodzących się z Koonderakond polityki liberalnej. Czary goryczy dopełniła utrata w marcu 1997 r. stanowiska wicespikera Riigikogu – dowód na brak poparcia ze strony posłów sojuszniczych frakcji parlamentarnych.

W listopadzie 1998 r. sondaż EMOR dawał Maarahva Erakond 6 proc. poparcia. Kierownictwo partii podjęło duże ryzyko ustalając kształt kampanii wyborczej. Skoncentrowała się ona na intensywnej agitacji w miastach. Ludowa partia, idąc do wyborów z hasłem „Maarahva hääl Toompea!” (Głos ludzi ze wsi w Toompea!), ryzykowała wiele. Tallinn, uważany za miasto, delikatnie mówiąc, mało prowincji przychylne (mieszkańcy stolicy kojarzą rolników przede wszystkim z ich żądaniami wprowadzenia ceł ochronnych), zasypany został ulotkami i plakatami z wizerunkiem Vahura Glaase – jedynej osobistości MRE, startującej w stolicy. Większość obserwatorów dziwiła się ryzyku, jakie ugrupowanie byłej nomenklatury kołchozowej podejmuje, próbując pod takim hasłem i przy takim nastawieniu ludzi, zdobywać głosy w miastach. Świadczyło to także o tym, że partia pewna jest swego wiejskiego elektoratu, ponieważ większość środków finansowych poszła do miast, na wsi kampanię ograniczono do minimum, licząc chyba przede wszystkim na nie słabnącą popularność lidera – Rüütela.

Mimo upływu lat i szeregu osobistych porażek politycznych Arnold Rüütel ciągle myślał o szczytach władzy. Świadczy o tym fakt, że na ewentualnego szefa rządu MRE wytypowała nie jego, ale Villu Reiljana, człowieka nr 2 w partii. Rüütel ciągle bowiem mierzył w fotel prezydenta (który już dwukrotnie próbował zająć – w 1992 i 1996 przegrał z Merim). Było to też pośrednie potwierdzenie plotek, jakoby w umowie o współpracy z Keskerakond (styczeń 1999), ustalono, że w wypadku dobrego wyniku wyborczego, premierem koalicyjnego lewicowego rządu zostanie Edgar Savisaar, a o stanowisko głowy państwa w najbliższych wyborach (r. 2001) ubiegać się będzie lider MRE.

Program

Maarahva Erakond wymienia w swoim programie następujące priorytety dla Estonii na najbliższe cztery lata: „państwo, naród i gospodarka powinny być gotowe na polityczne, ekonomiczne, militarne i naturalne wstrząsy; zagwarantować suwerenność państwa i trwałość narodu” itd. Generalnie: o wszystkim, i o niczym.

„Państwo powinno prowadzić restrykcyjną politykę monetarną i budżetową”- uważają ludowcy. „Bank Estonii musi utrzymać niezależność. Jesteśmy przeciwko dewaluacji korony”. Lewicowa oficjalnie partia jest jednakże za podatkiem dochodowym progresywnym. Państwo może ingerować w gospodarkę tylko w przypadku zagrożenia rynku (wpływy obce, monopole).

MRE nie uważa za konieczne jakiekolwiek zmiany w polityce wobec mniejszości narodowych (to druga, obok podatków, zasadnicza różnica między nimi, a Keskerakond). Jest za to zdecydowanym przeciwnikiem wstępowania Estonii do struktur zachodnioeuropejskich, NATO i UE.

Stanowisko Serbii wobec albańskich ugrupowań politycznych

5/5 - (1 vote)

Punktem wyjścia dla bardziej obszernej teoretycznej dyskusji na ten temat może nastąpić po zwróceniu uwagi na fakt, ze władze serbskie tak długo nie sięgały po wojskowe środki likwidacji oporu kosowskich Albańczyków, dopóty przestrzegane były propagowane przez LDK pokojowe metody walki.

W okresie 1989-1998, a więc po odebraniu praw autonomicznych Kosowu, działalność „równoległego państwa” kształtującego swe instytucje polityczne i społeczne nie była postrzegana przez Miloševicia jako znacząca groźba dla Serbii. Świadczy o tym fakt, iż pomimo stacjonowania w Kosowie znacznych sił rządowych, bez większych oporów ze strony władz dochodziło do tworzenia instytucji żywotnie naruszających suwerenność FRJ.

Co dziwniejsze, działo się to także dzięki cichej aprobacie najwyższych władz państwowych w tym także samego Miloševicia. Jednym z argumentów popierających tą tezę może być niechęć Miloševicia do dopuszczenia wrogich mu Albańczyków do serbskiego systemu politycznego. A to co wyróżniało rządy sprawowane w Kosowie w latach 1989-1998 to fakt, że istniejące struktury władzy tolerowały de facto pewne polityczne instytucje, które wyraźnie i publicznie dążyły do utworzenia w Kosowie autonomicznej republiki, wykazując przy tym sporą tolerancję wobec LDK. Władze uznając nielegalność funkcjonowania podziemnych struktur państwa stosowały wobec nich represje ale nigdy nie podjęły poważnej próby ich likwidacji.

Stosunek władz wobec LDK obfituje w paradoksy, np. podczas gdy członkowie tej partii byli poddawani ciągłej inwigilacji serbskich służb bezpieczeństwa i gdy „legalny” rząd prowadził ożywioną działalność agitacyjną za granicą, główne biuro DLK znajdowało się niecałe 100 m. od siedziby Głównego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, a delegaci „Republiki Kosowa” jeździli po świecie na jugosłowiańskich paszportach.

Podobny paradoks miał miejsce w lipcu 1997 r., kiedy to na mityngu zorganizowanym przez „Radę Pojednania”, przewodniczący stojąc dosłownie w cieniu serbskiego więzienia i wspomnianego Biura Bezpieczeństwa Narodowego wygłosił mowę skierowaną do „serbskiego wroga” i nawołującą do „kontynuacji oporu”. Te same instytucje natomiast, które choć częściowo tolerowały działalność LDK, wydały bezpardonową wojnę tym organizacjom, które namawiały do całkowitego oderwania się od Jugosławii lub otwarcie angażowały się w walkę zbrojną (jak to było w przypadku UÇK czy procesu członków organizacji wydających chociażby gazetki nawołujące do walki o niepodległość- przyp. autora).

Reformierakond /Partia Reform

5/5 - (1 vote)

kontynuacja wpisu ERKL i inne listy prawicy

z pracy mgr na temat Wyborów parlamentarnych w Estonii

Po wyborach 1995 r. możliwe były dwa warianty stworzenia postkomunistycznej koalicji rządzącej: KMÜ – Keskerakond lub KMÜ – Reformierakond. Początkowo kierownictwo KMÜ zdecydowało się na opcję centrolewicową i zawarło sojusz z Partią Centrum. Niesławna jesień 1995 r. przyniosła zerwanie koalicji z Savisaarem i jedyna alternatywą pozostało utworzyć rząd z udziałem Partii Reform. 26 października 1995 r. powstał koalicyjny rząd Vähiego. Liberałowie – postkomuniści obsadzili pięć ministerstw, m.in. SZ (Siim Kallas) i sprawiedliwości (Märt Rask). Pozostałymi ministrami Reformierakond byli: Toomas Vilosius, Andres Lipstok i Kalev Kukk. Centroprawicowa koalicja postkomunistyczna nie zdała próby czasu, przede wszystkim ze względu na zbyt duże rozbieżności miedzy „reformistami”, a etatystycznie nastawionymi ludowymi ugrupowaniami bloku Vähiego i Rüütela. Po roku wspólnych rządów doszło do politycznego rozwodu. Partii Kallasa pozwoliło to przygotowywać się spokojnie do wyborów ’99 z wygodnej, jak się politykom tej partii wydawało, pozycji krytyka rządu. Tymczasem najwyższe notowania miała partia liberałów wtedy, kiedy wchodziła do rządu Vähiego (24%) i gdy w nim uczestniczyła (ok. 20%). Po przejściu do opozycji notowania aż do końca 1998 r. powoli spadały.

Im bliżej było wyborów, tym bardziej jasne stawało się, że głównym rywalem Partii Reform będzie doganiająca ją w sondażach Partia Centrum Edgara Savisaara. Koalicja KMÜ dawno poszła w rozsypkę, a mniejszościowy rząd funkcjonował tylko dlatego, że nikomu z „wielkich” nie zależało na przedterminowych wyborach. 9 listopada 1998 r. Kallas przystąpił do wstępnych rozmów na temat wyborczej współpracy z Isamaaliit i Mőődukad. W listopadowych sondażach Reformierakond ciągle była pierwsza, a w rankingach popularności polityków w poszczególnych okręgach wyborczych Kallas był w pierwszej trójce w Tallinie, a Ignar Fjuk drugi w Jőgevamaa i Tartumaa. Miesiąc później, w sondażu EMOR, „reformiści” zostali dogonieni przez partię Savisaara (po 13 proc.), a w głosowaniu na najpopularniejszego Estończyka 1998 roku lider partii Kallas znalazł się dopiero na siódmym miejscu.

Ważnym momentem w kampanii wyborczej było porozumienie się liderów czterech opozycyjnych partii (Mart Laar, Siim Kallas, Andres Tarand, Toomas Hendrik Ilves) przewidujące współprace w walce przedwyborczej i ewentualne stworzenie koalicyjnego rządu po wyborach. Pod wspólnym szyldem „Zjednoczona Opozycja” występować zaczęły Isamaaliit, Reformierakond, Mőődukad, Rahvaerakond. Przyjźte przez sojuszników priorytety programowe odzwierciedlały w dućej mierze poglądy liberałów, np. tworzenie nowych miejsc pracy, polityka ekonomiczna oparta na wzroście dochodów, ochrona stabilności dotychczasowego systemu podatkowego.

Zresztą Reformierakond argumentowała, że Estonia potrzebuje mniejszego opodatkowania, i proponowała całkowite zniesienie podatku od przedsiębiorstw mających osobowość prawną. Kallas przekonywał, że pomoże to stworzyć więcej miejsc pracy. W dodatku ambitnie obiecał podwoić w ciągu czterech lat średnią płacę miesięczna z 4400 do 9000 koron (630$). Hasło wyborcze „Tugev majandus kindel tulevik” (Silna gospodarka, bezpieczna przyszłość) ilustrowało skoncentrowanie się „reformistów” w swoim programie na kwestiach ekonomicznych. Podobnie jak cztery lata wcześniej, tak i teraz kampania liberałów była najbardziej widoczną (mnóstwo plakatów, ogłoszeń prasowych, billboardów). Bardzo dobrze zrobiona reklama TV, w której ukazane jest szczęśliwe życie Estończyków pod przyszłymi rządami Partii Reform i stale powtarza się hasło wyborcze, opanowała także fale radiowe. Charakterystyczną cechą kampanii „reformistów” było eksponowanie partyjnych indywidualności, czyli powtórzenie taktyki, która w 1995 r. doskonale zdała egzamin.

W telewizyjnych sondażach Reformierakond była zdecydowanie najlepsza – 25-30%. Dominowała również wśród młodych – wygrała prawybory na politologii Uniwersytetu w Tartu (48,6%).

Program polityczny

„Podstawowe założenia wyborczego programu Partii Reform to gospodarka wolnorynkowa i wolność jednostki”- opierające się na nich szczegółowe rozwiązania proponowane przez ugrupowanie Kallasa składały się na najbardziej liberalny w tych wyborach parlamentarnych program. Zdaniem czołowego polityka „reformistów” Toomasa Saviego, aby osiągnąć sytuację, kiedy Estonia będzie niepodległym państwem z bogatym i zdrowym społeczeństwem posiadaczy, należy skupić się na realizacji trzech celów: wysokim poziomie zatrudnienia, dobrej edukacji i wzroście dochodów całej populacji.

Zagadnienia gospodarcze zdominowały program Reformierakond, prezentującej nowe zachęcające perspektywy dla ekonomiki estońskiej osłabionej kryzysem rosyjskim 1998r. Dalszy, bardziej dynamiczny rozwój kraju miały, według liberałów, zapewnić m.in. kontynuacja liberalnej polityki gospodarczej, zagwarantowanie stabilności korony, uniknięcie wszelkiego podnoszenia podatków. Partia Reform sprzeciwiała się jakiejkolwiek dewaluacji korony, podkreślając, że stabilna waluta jest wyznacznikiem „naszego ekonomicznego rozwoju”. Zaznaczała konieczność utrzymania daleko idącej niezależności Banku Estonii od rządu. Reformierakond była oczywiście przeciwko podatkowi progresywnemu. Uważała ponadto, że zwolnienie z podatku przedsiębiorstw mających osobowość prawną byłoby pożyteczne dla estońskiej gospodarki, ponieważ wzmocniłoby sektor prywatny i jego gotowość inwestowania, przyczyniłoby się do tworzenia nowych miejsc pracy i dałoby wzrost dochodu.

Z gospodarką łączyły się zagadnienia polityki zagranicznej. Zdaniem partii, kryzys w Rosji pokazał, w którym kierunku Estonia powinna kierować swoją uwagę, jeśli chodzi o kwestie ekonomiczne i handlowe: „Europejskie rynki gwarantują długi i stabilny rozwój, podczas gdy rynek rosyjski charakteryzują te wszystkie zagrożenia, które nieodłącznie są związane z rynkami tego regionu”. Wolnorynkowi postkomuniści popierali wejście zarówno do Unii Europejskiej, jak i NATO. Zaznaczali jednak, iż ważne jest, aby opierać się w procesie integracyjnym nie na życzeniach europejskich urzędników, ale na narodowym interesie kraju. Przede wszystkim Estonia powinna zachować prawo do własnej polityki podatkowej i socjalnej (liberałowie z Reformierakond chcieli uniknąć przyjęcia lewicowych elementów ekonomicznej polityki europejskiej). Stąd pochodziła krytyka polityki europejskiej rządzących właśnie Koonderakond i Maarahva Erakond. Zdaniem „reformistów” o przystąpieniu do UE powinno zadecydować społeczeństwo estońskie w referendum.

„Partia Reform popiera obecną politykę naturalizacyjną i jest przeciwko dalszemu osłabianiu wymagań, które trzeba spełnić, aby otrzymać obywatelstwo estońskie”. Generalnie Reformierakond unikała tematyki związanej z sytuacją mniejszości narodowych w Estonii, stając na stanowisku, jakie przyjęły zaraz po uzyskaniu niepodległości prawie wszystkie partie estońskie, niezależnie od ich zapatrywań programowych.

Jako partie, z którymi mogliby współpracować w ewentualnym przyszłym rządzie, liberałowie wymienili swoich partnerów ze „Zjednoczonej Opozycji” – Isamaaliit i Mőődukad. Mimo pewnych rozbieżności (z Isamaaliit polityczne, z Mőődukad gospodarcze) były to jedyne ugrupowania, z którymi dało się współpracować, gdyż, jak powiedział w wywiadzie dla Postimees Kallas, „ani Keskerakond, ani Maarahva Erakond czy Koonderakond nie są dla Partii Reform żadną alternatywą…”