[fragment pracy mgr]
Organicyzm, drugi filar myśli konserwatywnej wiąże się ze sposobem pojmowania społeczeństwa, które nie jest po prostu luźnym zbiorem jednostek, ale naturalnie wzrastającym organizmem, żywą jednością, całością, na którą składają się pokolenia przeszłe, teraźniejsze i przyszłe. Organicyzm podważa teorię umowy społecznej, wedle której jednostka wyprzedza społeczeństwo i decyduje o jego powstaniu. Krytyce poddaje się także demokratyzm Russeau, który zakłada, iż wewnętrzna dobroć człowieka ma się ujawnić w chwili usunięcia krępujących go instytucji wspólnotowych. Podobnie liberalizm Locke’a, zakładający, iż właściwa konstrukcja ładu społeczno – politycznego, wypełniająca braki właściwe stanowi naturalnemu, umożliwi realizację doskonałości moralnej człowieka nie jest akceptowany przez konserwatystów. Nie inaczej jest wreszcie z koncepcją socjalistyczną, która zakłada, że przebudowa struktur społecznych, a w szczególności zniesienie własności prywatnej zrodzić ma warunki realizacji pełni człowieczeństwa. Koncepcje te są próbą pokazania niezależności człowieka od kontekstu kulturowego, w którym, zdaniem konserwatystów każdy odnajduje własną tożsamość. Władza wieńczy organizm społeczny i nie powinna poszukiwać nowego porządku, lecz pozostawać w ryzach prawa nadrzędnego, konstytucji moralnej narodu, czyli: prawa zwyczajowego, bożego, naturalnego czy też fundamentalnego.
Z koncepcją organicyzmu powiązana jest konserwatywna koncepcja korporacjonizmu Korporacje jak uniwersytety, cechy, gildie są pośrednikiem między władzą a obywatelami. Neguje to możliwość wykorzystania instrumentalnego kościołów oraz kontroli życia rodzinnego przez państwo. Korporacje zatem wraz z kościołami i rodzinami stanowią podstawowe struktury państwa.
Konserwatystom obcy jest zatem erastianizm, który zakłada podległość wszelkich instytucji w tym kościołów suwerenowi, niezależnie czy jest nim monarcha, czy demokratyczna większość. Obrona korporacji wyraża się również w odrzuceniu wszelkiego totalitaryzmu i etatyzmu gdyż uniemożliwia to swobodny rozwój organizmu państwowego. Warto dodać, iż instytucje pośredniczące mają być autonomiczne wobec struktur państwowych w sposób odmienny od liberalnego kontraktualizmu, który daje możliwość ich koncesjonowania przez władzę. Winny być one swobodnym tworem jednostek, których wola nadaje im tożsamość. Paradoksalnie słynna fraza prezydenta Kennedyego: „ Nie pytajcie co państwo może zrobić dla was, ale co wy możecie zrobić dla państwa” bardzo trafnie opisuje konserwatywną koncepcję organizmu państwowego. Konserwatyści odrzucają bowiem socjalistyczną koncepcję, w myśl której państwo stara się wyręczać obywateli w podejmowaniu decyzji i niejako sterować ich życiem. Jednostka buduje swoją wolę i autorytet w sposób samodzielny i to przenosi się na cały organizm państwowy, który posiada silną władzę opartą o prawo wspólnoty, autonomię instytucji pośredniczących i zapewnia obywatelom utrzymanie ładu prawnego i obronę interesów wspólnoty przed atakami z zewnątrz.
Organicyzm należy więc rozumieć przede wszystkim jako sposób postrzegania ładu społecznego, który nie powstaje w jednym momencie na podstawie świadomej decyzji jednostek. Społeczeństwo kształtuje się stopniowo, w procesie historycznym, a funkcjonujące w nim instytucje, normy i obyczaje są rezultatem doświadczeń wielu pokoleń. Z tego punktu widzenia człowiek w chwili narodzin zastaje już istniejący język, kulturę, rodzinę, system wartości, prawo oraz strukturę społeczną. Nie tworzy ich samodzielnie, lecz wchodzi w rzeczywistość ukształtowaną wcześniej przez innych.
Tak rozumiany organicyzm podkreśla znaczenie ciągłości historycznej. Społeczeństwo nie jest ograniczone wyłącznie do ludzi aktualnie żyjących, lecz łączy pokolenia przeszłe, teraźniejsze i przyszłe. Jednostka korzysta z dorobku wcześniejszych generacji, a jednocześnie ponosi odpowiedzialność za przekazanie określonych instytucji i wartości następnym. W tym sensie wspólnota posiada wymiar przekraczający interes ludzi żyjących w danym momencie.
Takie ujęcie jest wyraźnie obecne w myśli Edmunda Burke’a, dla którego porządek społeczny wyrastał z doświadczenia historycznego, zwyczaju i stopniowego rozwoju instytucji. Burke sprzeciwiał się przekonaniu, że istniejący system można bez większych konsekwencji rozebrać na części, a następnie od podstaw skonstruować zgodnie z abstrakcyjnym projektem. Jego sceptycyzm nie oznaczał całkowitego sprzeciwu wobec zmian. Przeciwnie, dopuszczał reformę, lecz miała ona mieć charakter stopniowy i uwzględniać doświadczenie istniejących instytucji.
Z tego punktu widzenia społeczeństwo przypomina organizm, którego poszczególne części pełnią różne, lecz wzajemnie powiązane funkcje. Rodzina, Kościół, wspólnota lokalna, organizacje zawodowe, stowarzyszenia czy instytucje edukacyjne nie są przypadkowymi dodatkami do państwa. Tworzą rozbudowaną sieć zależności i więzi, dzięki której człowiek może funkcjonować jako członek większej wspólnoty.
Organicyzm sprzeciwia się zatem redukowaniu społeczeństwa do relacji jednostka–państwo. Pomiędzy człowiekiem a strukturami władzy istnieje wiele instytucji pośredniczących. To właśnie one umożliwiają realizowanie części potrzeb społecznych bez konieczności bezpośredniej ingerencji państwa. Jednostka jest członkiem rodziny, społeczności lokalnej, organizacji religijnej, stowarzyszenia czy wspólnoty zawodowej i poprzez te struktury uczestniczy w życiu społecznym.
Znaczenie instytucji pośredniczących wynika również z faktu, że ograniczają one koncentrację władzy. Społeczeństwo złożone wyłącznie z odizolowanych jednostek znajdujących się naprzeciw silnego aparatu państwowego mogłoby być bardziej podatne na centralizację. Autonomiczne wspólnoty tworzą natomiast przestrzeń niezależnej aktywności społecznej. Mogą również reprezentować interesy swoich członków i stanowić przeciwwagę dla władzy politycznej.
Nie należy jednak utożsamiać konserwatywnego organicyzmu z przekonaniem, że wszystkie istniejące instytucje powinny zostać zachowane w niezmienionej postaci. Istotą jest raczej nieufność wobec gwałtownego zerwania ciągłości. Instytucja może ulegać zmianom, jeśli doświadczenie pokazuje, że nie realizuje już swoich funkcji albo wymaga dostosowania do nowych okoliczności. Reforma powinna jednak uwzględniać możliwe konsekwencje dla całego systemu społecznego.
W tym miejscu ujawnia się jedna z podstawowych różnic pomiędzy podejściem organicznym a skrajnym konstruktywizmem politycznym. Konstruktywizm zakłada możliwość stworzenia właściwego ładu na podstawie odpowiedniego projektu. Organicyzm zwraca natomiast uwagę na ograniczoną wiedzę człowieka o skutkach własnych działań. Instytucje społeczne zawierają doświadczenie wielu generacji, którego nie zawsze da się w pełni odtworzyć w postaci racjonalnej teorii.
Nie oznacza to odrzucenia rozumu. Chodzi raczej o zakwestionowanie przekonania, że sam rozum pojedynczego reformatora albo grupy politycznej może objąć całą złożoność społeczeństwa. W konserwatywnym organicyzmie doświadczenie, tradycja i utrwalone praktyki traktowane są jako źródła wiedzy, których znaczenia nie należy lekceważyć. To właśnie sceptycyzm wobec możliwości całościowego, racjonalistycznego przeprojektowania społeczeństwa jest jednym z charakterystycznych elementów burke’owskiego konserwatyzmu.
Organiczne rozumienie wspólnoty wiąże się również z pojęciem obowiązku. Jeżeli jednostka nie jest całkowicie niezależnym bytem, lecz częścią większej całości, wolność nie może być rozumiana wyłącznie jako brak ograniczeń. Towarzyszą jej obowiązki wobec innych członków wspólnoty oraz wobec instytucji, dzięki którym możliwe jest życie społeczne. Człowiek korzysta z bezpieczeństwa, prawa, kultury i infrastruktury społecznej, ale równocześnie powinien uczestniczyć w ich utrzymaniu.
Konserwatywna koncepcja wolności różni się w tym miejscu od jej najbardziej indywidualistycznych interpretacji. Wolność realizuje się w określonym porządku społecznym i prawnym. Nie oznacza dowolności postępowania, lecz możliwość działania w ramach norm zabezpieczających również prawa innych osób oraz stabilność wspólnoty.
Dlatego istotną kategorią staje się również autorytet. W myśli organicystycznej nie powinien on być rozumiany jedynie jako przymus narzucony jednostce. Autorytet może wynikać z pozycji rodzica, nauczyciela, tradycji, prawa czy instytucji posiadającej społeczne uznanie. Jego funkcją jest przekazywanie doświadczenia i zapewnianie ciągłości norm.
Nie oznacza to, że autorytet pozostaje całkowicie poza możliwością krytyki. Organicyzm konserwatywny nie musi prowadzić do bezwzględnego posłuszeństwa każdej istniejącej władzy. Właśnie dlatego ważne staje się przekonanie o istnieniu norm wyższych niż bieżąca decyzja polityczna. Władza powinna pozostawać ograniczona prawem, zwyczajem, utrwalonym porządkiem konstytucyjnym oraz moralnymi zasadami wspólnoty.
Z organicyzmem związana jest także niechęć do nadmiernej centralizacji. Jeżeli społeczeństwo jest złożonym układem różnorodnych wspólnot, nie wszystkie jego problemy powinny być rozwiązywane przez jeden ośrodek. Rodzina powinna zachowywać własną przestrzeń autonomii, podobnie jak wspólnoty lokalne, stowarzyszenia czy organizacje zawodowe. Państwo nie musi przejmować funkcji, które mogą być skutecznie realizowane na niższym poziomie organizacji społecznej.
Taka perspektywa prowadzi również do określonego spojrzenia na własność prywatną. W tradycji konserwatywnej może ona być rozumiana nie tylko jako instrument ekonomiczny, ale także jako element stabilności i niezależności jednostki. Posiadanie własności daje możliwość tworzenia trwałych więzi rodzinnych i międzypokoleniowych oraz ogranicza całkowite uzależnienie człowieka od struktur państwowych.
Jednocześnie w niektórych nurtach konserwatywnych własność nie jest traktowana jako prawo całkowicie oderwane od obowiązków społecznych. Może wiązać się z odpowiedzialnością za sposób jej wykorzystania oraz za wspólnotę, w której właściciel funkcjonuje. Takie podejście różni się zarówno od kolektywistycznego odrzucenia własności prywatnej, jak i od jej skrajnie indywidualistycznego rozumienia.
Organicyzm ma również istotne konsekwencje dla rozumienia narodu. Naród może być postrzegany jako wspólnota historyczna, której tożsamość kształtowała się przez wiele pokoleń. Nie jest on wyłącznie zbiorem aktualnie żyjących obywateli, lecz obejmuje język, kulturę, tradycję, pamięć historyczną i instytucje przekazywane z pokolenia na pokolenie.
W tym ujęciu tożsamość człowieka jest częściowo zakorzeniona we wspólnocie, do której należy. Nie oznacza to całkowitego podporządkowania jednostki zbiorowości, lecz wskazuje, że jednostka nie kształtuje siebie w społecznej próżni. Sposób myślenia, język, podstawowe wartości i kategorie interpretowania świata są nabywane poprzez uczestnictwo w kulturze.
Z tego powodu konserwatyści organicystyczni krytycznie odnoszą się do wizji człowieka przedstawianego jako całkowicie autonomiczna jednostka dokonująca wyborów niezależnie od społecznego dziedzictwa. Ich zdaniem rzeczywista autonomia kształtuje się właśnie dzięki uczestnictwu w określonych instytucjach i przyswajaniu norm, które umożliwiają później samodzielne działanie.
Interesująca jest również relacja między organicyzmem a demokracją. Konserwatyzm nie musi odrzucać demokracji jako takiej, ale może krytycznie odnosić się do przekonania, że wola aktualnej większości jest jedynym źródłem prawomocności. Większość również powinna działać w granicach prawa i respektować trwałe instytucje oraz prawa osób należących do mniejszości.
W takim ujęciu konstytucja nie jest jedynie technicznym dokumentem określającym sposób działania organów państwa. Może być postrzegana jako element szerszego porządku wyrażającego doświadczenie historyczne wspólnoty. Szczególnie w tradycji brytyjskiej dużą rolę odgrywało przekonanie, że rzeczywisty ład konstytucyjny tworzą nie tylko pojedyncze akty prawne, lecz również zwyczaje, precedensy i utrwalone praktyki.
Organicyzm wyjaśnia także konserwatywną ostrożność wobec rewolucji. Rewolucyjna zmiana nie dotyczy bowiem jednej izolowanej instytucji. Ponieważ wszystkie elementy organizmu społecznego są wzajemnie powiązane, usunięcie jednego z nich może powodować konsekwencje trudne do przewidzenia. Próba natychmiastowego przebudowania całego systemu może więc doprowadzić do rezultatów odmiennych od zamierzonych.
Z tego powodu preferowana jest ewolucja zamiast rewolucji. Zmiana może być potrzebna, a niekiedy nawet konieczna, ale powinna następować stopniowo i z uwzględnieniem tego, co w istniejącym porządku nadal spełnia użyteczne funkcje. Konserwatyzm nie musi więc oznaczać bezwarunkowej obrony status quo, lecz może oznaczać szczególny sposób przeprowadzania reform.
W tym kontekście należy również ostrożnie interpretować przywołaną wypowiedź Johna F. Kennedy’ego o tym, aby nie pytać wyłącznie, co państwo może zrobić dla obywatela, lecz także co obywatel może zrobić dla państwa. Sformułowanie to rzeczywiście akcentuje obowiązki obywatelskie, jednak pochodzi z przemówienia inauguracyjnego Kennedy’ego z 20 stycznia 1961 r. i nie stanowiło deklaracji doktryny konserwatywnego organicyzmu. Łączenie go z tą koncepcją jest interpretacją autora, a nie historycznym źródłem samej idei.
Organicyzm pozwala zatem lepiej zrozumieć, dlaczego konserwatyzm przywiązuje dużą wagę do rodziny, religii, własności, wspólnot lokalnych oraz historycznie ukształtowanych instytucji. Nie są one traktowane jedynie instrumentalnie, jako środki służące realizacji określonych celów politycznych. Stanowią element środowiska, w którym człowiek rozwija swoją tożsamość, uczy się norm i nabywa kompetencje potrzebne do uczestniczenia w życiu społecznym.
Jednocześnie sama metafora organizmu może prowadzić do różnych interpretacji. Może uzasadniać pluralizm i autonomię instytucji pośredniczących, ale w innych tradycjach historycznych była również wykorzystywana do podkreślania nadrzędności całości nad jednostką. Dlatego nie należy automatycznie utożsamiać każdego organicznego obrazu społeczeństwa z jednym określonym programem politycznym.
W przypadku konserwatyzmu burke’owskiego szczególne znaczenie ma właśnie połączenie ciągłości społecznej z ograniczaniem arbitralnej władzy oraz nieufnością wobec centralnego projektowania społeczeństwa. Społeczny organizm ma rozwijać się przede wszystkim dzięki własnym instytucjom i utrwalonym praktykom, a nie poprzez permanentne konstruowanie go na nowo przez aparat państwowy.
Organicyzm jest więc czymś więcej niż metaforą społeczeństwa jako organizmu. Stanowi określony sposób rozumienia relacji pomiędzy jednostką, wspólnotą, tradycją i państwem. Podkreśla historyczne zakorzenienie człowieka, wzajemną zależność różnych części społeczeństwa oraz ograniczoną możliwość przewidywania skutków radykalnych reform.
W tym sensie idea organicznego rozwoju stanowi jeden z ważniejszych elementów klasycznej myśli konserwatywnej. Pozwala wyjaśnić zarówno znaczenie przypisywane tradycji i instytucjom pośredniczącym, jak i sceptycyzm wobec rewolucyjnych projektów przebudowy całego porządku społecznego. Społeczeństwo nie jest tu konstrukcją, którą można dowolnie rozłożyć i ponownie zbudować, ale rezultatem długiego procesu historycznego, w którym każda generacja dziedziczy określone instytucje i jednocześnie przekazuje je, w mniej lub bardziej zmienionej postaci, swoim następcom.