Unia Europejska – jestem „za” czy „przeciw” ?

5/5 - (1 vote)

Unia Europejska nie jest organizacją doskonałą. Samo istnienie i funkcjonowanie tak skomplikowanej, różnorodnej struktury nastręcza krajom „piętnastki” wiele trudności. Po wejściu Polski do Unii problemy te będą także nas bezpośrednio dotyczyć. Jednak sytuacja Polski, jako kraju starającego się o członkostwo jest pod wieloma względami szczególna. Czeka nas trudny proces przemian.. W latach pięćdziesiątych, gdy powstały Wspólnoty Europejskie, nikt nie przewidywał, że w strukturach zaprojektowanych dla sześciu państw znajdzie się ich piętnaście. Każde z państw ma przecież swoich urzędników i przedstawicieli w bardzo rozbudowanej administracji europejskiej. Wystarczy spojrzeć na służby językowe Unii Europejskiej, które liczą w obce 11,00 pracowników (każdy dokument wydawany przez Unię musi być tłumaczony na 11 języków). Taka  biurokracja pochłania ogromne środki finansowe, utrudnia podejmowanie decyzji i przeraża nie tylko obywateli, ale i rządy państw członkowskich. Sama Komisja Europejska licząca obecnie 20 komisarzy, musi podejmować decyzje w najdrobniejszych sprawach opracowanych przez około 200 agend i sekretariatów, których kompetencje nie są jasno określone.

Problemów przysparza także nowo wprowadzona waluta – euro. Jak dotąd nie sprawdzają się oczekiwania, że będzie ona równie silna jak dolar. Silna waluta jest wyrazem silnej gospodarki. Spadający kurs euro pokazuje, że gospodarka europejska nadal ustępuje amerykańskiej i wymaga reformy w takich dziedzinach jak : stosowanie internetu w obrocie handlowym, prawo pracy, ubezpieczenia społeczne.

Jednym z najczęściej dyskutowanych zagadnień jest rolnictwo. Wspólna Polityka Rolna stanowi jedną z istotnych podstaw funkcjonowania Unii Europejskiej. Wiele państw nie zgadza się z polityką wspólnych cen i systemem dopłat. Powoduje to często gwałtowne protesty rolników i spięcia między rządami państw członkowskich. Konkurencyjna produkcja rolna musi być tania, i aby była dochodowa należy utrzymać wystarczająco wysokie ceny.

Problem ten wywołuje szczególnie dużo kontrowersji w Polsce. Zmiany konieczne, aby dostosować polskie rolnictwo do wymogów Unii, dotyczą przede wszystkim zwiększenia konkurencyjności (restrukturyzacja całego sektora, wprowadzenie nowoczesnych technik produkcji), w sposób możliwie najbardziej korzystny dla rolników. Jednak nie należy zapomnieć o tym, że zmniejszenie zatrudnienia w tym sektorze wraz z jednoczesnych zwiększeniem areału gospodarstw jest warunkiem przetrwania polskiego rolnictwa na rynku światowym niezależnie od negocjacji Polski z Unią Europejską.

Niska konkurencyjność jest także problemem przemysłu w sektorze państwowym, również i ta dziedzina gospodarki wymaga szybkiej i gruntownej restrukturyzacji. Społeczne koszty takich przemian będą z pewnością wysokie, ale niestety nie do uniknięcia.

Nie możemy także zapominać, że członkostwo w Unii Europejskiej kosztuje. Każde państwo członkowskie płaci składki, które są później wydawane na różne cele, między innymi na rozwój regionów o najbardziej niekorzystnej strukturze produkcji i zatrudnienia.

Krytykując Unię Europejską i proces negocjacyjny wielokrotnie wspomina się o utracie przez Polskę wartości, które leżą u jej podstaw. Szczególnie eksponuje się zagrożone przez model społeczeństwa konsumpcyjnego wartości chrześcijańskie. Okazuje się bowiem, że zachowanie tradycji zależy od samego narodu i członkostwo w strukturach międzynarodowych nie ma na to wpływu.

Podobnie należy potraktować argument o wykupie ziemi przez obcokrajowców i „rozprzedaniu Polski w ręce obcego kapitału”. Polska nie zdaje się tracić nic ze swej polskości, mimo obecności na rynku wielu inwestorów zagranicznych. Należałoby raczej wspomnieć o ich korzystnym wpływie na powstawanie nowych miejsc pracy i stan polskiej gospodarki.

Czy warto więc podejmować wysiłki w celu zbliżenia się do Unii Europejskiej? Przede wszystkim nie należy na to pytanie odpowiadać wcale, jeżeli nie podejmuje się najpierw rzeczowej dyskusji nad argumentami „za” i „przeciw” oraz nie zachowa się między nimi odpowiedniej proporcji.

Kwestia podziału władz w Konstytucji

5/5 - (2 votes)

Kwestia podziału władz rozstrzygana była w sposób zróżnicowany. Projekty UW i Senacki jako jedyne akcentowały aspekt podziału władz: „Ustrój RP opiera się na podziale, równowadze i współpracy władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowej” (UW art. 2 ust. 2); „Władza państwowa jest sprawowana przez rozdzielone i wzajemnie równoważące się organy ustawodawcze, wykonawcze i sądownicze” (Senacki art. 4 ust. 1).

Projekty Prezydencki, SLD, „Solidarności” zadowalały się tradycyjnym, statycznym ujęciem, polegającym na odnotowaniu faktu istnienia rozdziału: „Organami RP w zakresie władzy ustawodawczej są Sejm i Senat, w zakresie władzy wykonawczej – Prezydent, Rada Ministrów i jej członkowie, w zakresie władzy sądowniczej – sądy i trybunały.” (Prezydencki art. 6.);  „Sejm jest najwyższym organem państwa w zakresie ustawodawstwa, Rada Ministrów najwyższym organem w zakresie władzy wykonawczej, a niezawisłe sądy sprawują wymiar sprawiedliwości. Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym przedstawicielem państwa polskiego w stosunkach wewnętrznych i międzynarodowych.

Czuwa nad przestrzeganiem konstytucji RP, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa (…)” (SLD art. 3 ust. 1 i 2);  „Naród sprawuje ją [władzę] przez swych przedstawicieli (…) prezydenta (…) rząd (…) oraz niezawisłe sądy.” („Solidarność” art. 3 ust. 2). Projekt PSL-UP nie akcentował podziału władz i tak jak projekt SLD przewidywał parlament jednoizbowy. Projekt KPN odrzucał podział władz.

Podział władzy jest jednym z fundamentalnych filarów demokratycznego państwa prawa. Jego podstawowym celem jest zapewnienie równowagi między różnymi organami państwowymi, tak aby żadna z władz nie mogła uzyskać nadmiernej przewagi nad innymi. Koncepcja ta, wywodząca się z myśli politycznej Johna Locke’a oraz Monteskiusza, została w Polsce w pełni ukształtowana i zapisana w Konstytucji RP z 1997 roku.

Idea podziału władzy zakłada, że władza państwowa nie powinna być skoncentrowana w rękach jednego organu, lecz powinna być podzielona między kilka instytucji, które wzajemnie się kontrolują i równoważą. Monteskiusz w swoim dziele O duchu praw (1748) wyróżnił trzy podstawowe rodzaje władzy: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Wskazał, że tylko ich wzajemna równowaga może zapobiec powstaniu tyranii oraz zapewnić stabilność systemu politycznego.

W Polsce zasada ta znalazła swoje odzwierciedlenie w Konstytucji RP, w której podział władzy nie jest jedynie formalnym zapisem, lecz stanowi fundament ustroju państwowego. Ustawa zasadnicza w artykule 10 jednoznacznie określa trójpodział władzy, wskazując, że władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza działają niezależnie, lecz jednocześnie muszą ze sobą współpracować.

Władza ustawodawcza w Polsce należy do dwuizbowego parlamentu, który składa się z Sejmu i Senatu. Sejm liczy 460 posłów wybieranych w wyborach powszechnych, natomiast Senat składa się ze 100 senatorów. Ich głównym zadaniem jest uchwalanie ustaw, które regulują funkcjonowanie państwa oraz kształtują system prawny.

Zgodnie z Konstytucją RP, Sejm posiada inicjatywę ustawodawczą, co oznacza, że może proponować nowe akty prawne. Ponadto sprawuje funkcję kontrolną wobec rządu, m.in. poprzez możliwość udzielania i odwoływania wotum zaufania oraz interpelacje i zapytania poselskie.

Senat natomiast pełni funkcję opiniodawczą i rewizyjną. Może zgłaszać poprawki do ustaw przyjętych przez Sejm, a także odrzucać je w całości. Jednak jego rola nie jest równie silna, ponieważ Sejm może odrzucić stanowisko Senatu bezwzględną większością głosów.

Ważnym elementem podziału władzy jest także relacja parlamentu z prezydentem. Prezydent RP posiada prawo weta wobec ustaw, które mogą zostać odrzucone jedynie większością 3/5 głosów w Sejmie. W ten sposób system ten wprowadza mechanizm równoważenia się poszczególnych władz i zabezpiecza przed arbitralnymi decyzjami jednej instytucji.

Władza wykonawcza w Polsce jest podzielona pomiędzy Prezydenta RP oraz Radę Ministrów, na czele której stoi premier. Taki dualizm władzy wykonawczej jest istotnym elementem polskiego systemu politycznego i często prowadzi do napięć między rządem a prezydentem.

Prezydent RP, jako głowa państwa, pełni głównie funkcje reprezentacyjne oraz kontrolne. Jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, posiada prawo łaski oraz może inicjować proces legislacyjny. Dysponuje również możliwością rozwiązywania Sejmu w określonych sytuacjach, np. gdy nie uda się powołać rządu w trzech kolejnych próbach.

Rada Ministrów, na czele z premierem, sprawuje faktyczną władzę wykonawczą. To ona odpowiada za prowadzenie polityki wewnętrznej i zagranicznej, realizację ustaw uchwalonych przez parlament oraz zarządzanie administracją publiczną. Premier, jako szef rządu, koordynuje działania ministrów i odpowiada za funkcjonowanie państwa.

Mechanizmy kontroli między władzą wykonawczą a ustawodawczą są kluczowe dla zachowania równowagi politycznej. Parlament może odwołać premiera i jego rząd poprzez konstruktywne wotum nieufności, a prezydent może rozwiązać parlament w sytuacjach kryzysowych.

Władza sądownicza w Polsce jest niezależna i sprawowana przez sądy oraz trybunały. To one stoją na straży zgodności prawa z Konstytucją oraz rozstrzygają spory prawne między obywatelami, instytucjami oraz organami państwowymi.

Konstytucja RP gwarantuje niezawisłość sędziów, co oznacza, że są oni niezależni od wpływów politycznych. Sędziowie są nieusuwalni, a ich kadencja nie może być dowolnie skracana przez inne organy władzy.

Kluczową rolę w systemie sprawiedliwości odgrywa Trybunał Konstytucyjny, który bada zgodność ustaw z Konstytucją. Może on uchylać akty prawne, które są sprzeczne z ustawą zasadniczą, co stanowi istotny mechanizm kontroli władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Ważnym organem jest również Krajowa Rada Sądownictwa, która stoi na straży niezależności sądownictwa. To ona opiniuje kandydatury na stanowiska sędziowskie i dba o zachowanie autonomii wymiaru sprawiedliwości.

Podział władz w Polsce opiera się na systemie wzajemnej kontroli i równoważenia (checks and balances). Oznacza to, że żaden z organów władzy nie może działać w sposób absolutny i musi respektować kompetencje innych instytucji.

Mechanizmy równoważenia obejmują m.in. prawo weta prezydenta wobec ustaw Sejmu, możliwość rozwiązania parlamentu, kontrolę konstytucyjności aktów prawnych przez Trybunał Konstytucyjny czy odpowiedzialność premiera przed parlamentem.

System ten zapobiega koncentracji władzy w jednym ośrodku i ogranicza możliwość nadużywania uprawnień przez jakikolwiek organ państwa. Dzięki temu podział władz w Polsce pełni funkcję stabilizującą i zabezpiecza państwo przed tendencjami autorytarnymi.

Podział władz w polskiej Konstytucji jest fundamentem ustroju państwa i zapewnia równowagę między organami władzy. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza mają jasno określone kompetencje, a mechanizmy kontroli i równoważenia chronią przed nadużyciami.

Mimo że system ten funkcjonuje zgodnie z założeniami demokratycznego państwa prawa, w praktyce pojawiają się napięcia i kontrowersje dotyczące jego funkcjonowania. Przykładem są spory wokół niezależności sądownictwa czy relacje między prezydentem a rządem. Niemniej jednak podział władz pozostaje kluczowym elementem systemu politycznego Polski i stanowi gwarancję demokratycznych zasad rządzenia.

Dylematy integracji europejskiej

5/5 - (1 vote)

W pierwszym etapie integracji – od momentu ewentualnego przystąpienia do roku 2006, tj. do czasu wygaśnięcia odrębnego budżetu określonego w Agendzie 2000, będą obowiązywać nie tylko ograniczenia budżetowe, ale także wynikające z możliwych okresów przejściowych, np. w dostępie do rynku pracy, w finansowaniu rolnictwa i infrastruktury, w przepływie towarów, kapitału i zakupie ziemi.

Drugi etap członkowski, charakteryzujący się pełniejszą partycypacją Polski w budżecie UE, nastąpiłby od 2007 roku do wygaśnięcia wynegocjowanych okresów przejściowych. W etapie tym wyodrębnić można by co najmniej kilkuletni okres uczestniczenia polskiej gospodarki w Mechanizmie Kursów Walutowych 2 (ERM 2) Europejskiego Systemu Walutowego, którego celem byłoby ustabilizowanie kursu złotego wobec euro.

Pełna integracja mogłaby się dokonać dopiero w trzecim etapie, tj. po zakończeniu okresów przejściowych – do uzyskania członkostwa w Unii Gospodarczej i Walutowej. Zanim to nastąpi, trzeba będzie zadowolić się członkostwem drugiej kategorii lub raczej członkostwem w drugim kręgu integracyjnym, w którym znajdą się inne państwa kandydujące. Na tym tle powstaje dylemat związany z tempem i zakresem integracji:

  1. Czy maksymalnie przyspieszyć proces integracji i doprowadzić do jak najszybszego wejścia do strefy euro oraz ograniczyć do minimum okresy przejściowe ?
  2. Czy termin uzyskania członkostwa w UE i EWG uzależnić od stanu dostosowań w gospodarce, które uchronią przed działaniem szoków asymetrycznych, w szczególności przed wzrostem bezrobocia i recesją w wyniku gwałtownego zaostrzenia konkurencji w skali europejskiej i globalnej ?

Wysuwane są postulaty, które dylemat ten przesądzą jednoznacznie: uzyskanie jednoczesnego członkostwa w Unii Europejskiej oraz UNII Gospodarczej i Walutowej powinno stać się celem strategicznym naszych negocjacji i działań dostosowawczych .Pośpiech w przystąpieniu do UGW jest szczególnie niezbędny, gdyż powstaje ona jako odrębna organizacja, tworzone są w niej nowe instytucje (np. Rada Euro), które będą szybciej integrować swych członków, stwarzając im lepsze warunki rozwoju w porównaniu z państwami UE pozostającymi poza unią monetarną. UGW zmierza wyraźnie w kierunku unii politycznej, w której członkowie muszą spełniać nie tylko ostre kryteria zbieżności  ale także przekazać swe uprawnienia narodowe w dziedzinie polityki monetarnej, w tym kursu walutowego, na szczebel ponad narodowy, tj. na rzecz ESBC należy prowadzenie jednolitej polityki pieniężnej nakierowanej na stabilizację cen. W jej ramach dokonywane są operacje otwartego rynku, operacje walutowe, zarządzanie rezerwami walutowymi i systemami płatniczymi krajów członkowskich.

Projekt ustawy o zmianie Konstytucji

5/5 - (1 vote)

Projekt ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów (czyli 92), Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej (art. 235). Zmiana konstytucji następuje w drodze ustawy uchwalonej w jednakowym brzmieniu przez Sejm i następnie w terminie nie dłuższym niż 60 dni przez Senat. Pierwsze czytanie projektu ustawy o zmianie Konstytucji może odbyć się nie wcześniej niż trzydziestego dnia od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy. Ustawę o zmianie konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Uchwalenie przez Sejm ustawy zmieniającej przepisy rozdziałów I, II lub XII Konstytucji (I. Rzeczpospolita, II. Wolności, Prawa i Obowiązki Człowieka i Obywatela, XII. Zmiana Konstytucji) może odbyć się nie wcześniej niż sześćdziesiątego dnia po pierwszym czytaniu projektu ustawy. Jeżeli ustawa o zmianie Konstytucji dotyczy przepisów rozdziału I, II lub XII, podmioty uprawnione do przedkładania projektu ustawy o zmianie konstytucji mogą zażądać, w terminie 45 dni od dnia uchwalenia ustawy przez Senat, przeprowadzenia referendum zatwierdzającego. Zmiana Konstytucji zostaje przyjęta, jeżeli za ta zmianą opowiedziała się większość głosujących. Powyższe regulacje czynią ustawę z 2 kwietnia 1997 roku konstytucją sztywną, tj. przewidującą specjalny, utrudniony tryb jej zmiany. Ze wszystkich Polskich ustaw konstytucyjnych ta właśnie zawiera najwięcej zabezpieczeń i najtrudniejszy, wymagający szerokiej koalicji politycznej tryb zmiany. Zapewnia to trwałość i stabilność określonego w jej przepisach ustroju państwa.

Najnowsza polska konstytucja, jak każde z dzieł ludzkich nie jest doskonała. Powstając w rezultacie ścierania się przeciwstawnych racji i poszukiwania rozwiązań odpowiadających większości zawiera niekiedy postanowienia nie całkiem ze sobą zharmonizowane. Jednakże, jako całość Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z 2 kwietnia 1997 roku jest aktem nowoczesnym, a w niektórych fragmentach nawet nowatorskim. Może przyczynić się do wydatnego usprawnienia funkcjonowania naszego państwa i ochrony wolności i praw obywateli. W praktyce jej stosowania wyjdą na jaw wszystkie jej wady i zalety. Na dziś wystarczy aby była szanowana i przestrzegana oraz aby dążenie do jej udoskonalenia nie przybierało postaci ataku na samą konstytucję lub na ideę porządku konstytucyjnego, który ona uosabia.

Konstytucja z dnia 23 kwietnia 1935 roku

5/5 - (1 vote)

Na podstawie wciąż obowiązującego art. 125 Konstytucji marcowej zmiana ustawy zasadniczej mogła dojść do skutku (dla Sejmu drugiej kadencji) na drodze własnej uchwały Sejmu (bez udziału Senatu), w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, większością 3/5 głosów. Prace nad rewizją konstytucji[1] rozpoczęły się w Sejmie wybranym w 1928 roku, gdzie BBWR partia skoncentrowana wokół osoby Piłsudskiego miała 122 z 444 mandatów. Jednym z głównych postulatów tego obozu politycznego była zmiana konstytucji do systemu, w którym na pierwszy plan wysunięta jest osoba i kompetencje Prezydenta, jak również znaczne pomniejszenie uprawnień parlamentu i rządu. W kwestii podstawowych zasad ustrojowych projekt zakładał odrzucenie zasady trójpodziału władzy i zwierzchnictwa Narodu. Byłyby to doskonałe rozwiązania według idei konserwatywno – monarchistycznej. Proponowano nowe sformułowanie: „Źródłem władzy w Rzeczypospolitej Polskiej jest Naród; Prawem naczelnym jest Dobro Państwa”.

Drugim, był odmienny projekt lewicy sejmowej (PPS -63 mandaty, PSL „Wyzwolenie” – 40 mandatów, Stronnictwo Chłopskie – 26 mandatów). Zakładał ustanowienie jednoizbowego parlamentu, z ewentualnym surogatem drugiej izby w postaci Izby Pracy lub Komisji Kodyfikacyjnej, jako organu opiniodawczego w sprawach ustawodawstwa. Proponował wybór prezydenta przez specjalne kolegium elektorów, prawo inicjatywy ustawodawczej obywateli, oraz oddzielenia Kościoła od Państwa.

Projekty nie wyszły jednak poza stadium dyskusji w komisjach. W styczniu 1930 roku Komisja Konstytucyjna zaczęła prace nad projektami. W trakcie obrad zgłoszono trzeci projekt ugrupowań centrowych (PSL „Piast” – 21 mandatów, Narodowa Partia Robotnicza NPR – 14 mandatów, Chrześcijańska Demokracja – 19 mandatów). Zakładał on wzmocnienie kompetencji władzy wykonawczej, jednak nie tak daleki jak w projekcie prawicy (Sanacji). Prace Komisji Konstytucyjnej trwały ponad 2 miesiące i nie przyniosła konsensu. Prezydent Ignacy Mościcki 29 sierpnia 1930 roku rozwiązał parlament, z powodu nieumiejętności naprawy Rzeczypospolitej. W listopadzie odbyły się wybory do Sejmu i Senatu III kadencji. Ze względu na presję sanacji wywieraną na wyborców, jak również towarzyszące temu aresztowania przywódców partii centrowych i lewicowych, BBWR dostał 55,6% mandatów. Skład Sejmu wyglądał tak: z 444 mandatów BBWR miał aż 247, Stronnictwo Narodowe – 62, PPS – 24, Stronnictwo Chłopskie – 18, PSL „Wyzwolenie” – 15, PSL „Piast” – 15, Chrześcijańska Demokracja – 15, Narodowa Partia Robotnicza NPR – 10. Punktem wyjścia do prac legislacyjnych stały się tezy konstytucyjne, zgłoszone przez posła BBWR, sprawozdawcę komisji Stanisława Cara 17 marca 1931 roku.

Tezy te różniły się całkowicie od założeń Konstytucji marcowej, a nawiązywały do propozycji klubu BBWR z 1928 roku. W dniu 26 stycznia 1934 roku, zostało złożone na posiedzeniu Sejmu sprawozdanie z prac Komisji Konstytucyjnej z tezami nowej konstytucji. Posłowie opozycji odrzucali propozycję jakichkolwiek dyskusji merytorycznych ze względu na nadużycia wyborcze obozu sanacji i demonstracyjnie opuścili salę obrad. Wówczas większość rządowa uchwaliła tezy konstytucyjne jako projekt nowej konstytucji, od razu w drugim i trzecim czytaniu. Wniosek został przegłosowany przy tylko jednym głosie przeciwnym posła opozycji S. Strońskiego, który pozostał na sali. Uchwała Sejmu naruszała procedurę zmiany konstytucji i z tego powodu ugrupowania opozycyjne odmawiały jej uznania. Według obowiązującego prawa wniosek powinien był zostać podpisany przez 1/4 ustawowej liczby posłów i zapowiedziany na co najmniej 15 dni przed posiedzeniem Sejmu. Dalsze postępowanie legislacyjne zostało za radą J. Piłsudskiego odroczone o rok. W dniu 16 stycznia 1935 roku projekt został przyjęty przez Senat. Prezydent Ignacy Mościcki podpisał ustawę 23 kwietnia 1935 roku. Ogłoszono ją dzień później i nazwano w skrócie konstytucją kwietniową.

Konstytucja kwietniowa była z wszystkich wcześniejszych (z wyjątkiem Konstytucji 3 Maja) i późniejszych ustaw zasadniczych najbliższą idei konserwatywno – monarchistycznej. Nie ograniczyła się jedynie do wzmocnienia roli władzy wykonawczej. Zreformowała ustrój i wprowadziła nową koncepcję państwa. Taki model określano jako cezarystyczny lub autorytarny, aby podkreślić jego odmienność od ustroju państwa totalnego (totalitarnego). Według ideologii zachowawczej taki właśnie model państwa w naszym stuleciu jest najwierniejszym i najbliższym spadkobiercom dawnych, wspaniałych monarchii. Autorytaryzm, antydemokratyczny system rządów potocznie nazywany jest „rządami mocnej ręki”. W tym ustroju rząd nie musi być oparty na większości parlamentarnej i nie podlega kontroli społecznej. Autorytatywne rządy świadczą z reguły o niedorozwoju demokracji w państwie. Kierują się pragmatyzmem i w odróżnieniu od totalitaryzmu rzadko opierają się na uniwersalnej ideologii, tajnej policji, terrorze i monopolu gospodarczym.


[1] Charakterystyka projektów konstytucji na podstawie „Prawo Konstytucyjne” pod red. Wiesława Skrzydły, Lublin 1995, LTN, s.56