Od IFOR do SFOR

5/5 - (2 votes)

Po spokojnym przebiegu wyborów we wrześniu 1996 roku w Bośni, siły IFOR wypełniły swą misję. Nie ulegało jednak wątpliwości, że wiele pozostało jeszcze do zrobienia, zwłaszcza po stronie cywilnej, a środowisko było nadal potencjalnie niestabilne i niebezpieczne. Zasady zaangażowania SFOR były te same co dla IFOR umożliwiające użycie siły jeśli będzie to konieczne dla wypełnienia zadań SFOR lub w obronie własnej.

Naczelnym zadaniem wyznaczonym SFOR była praca nad stworzeniem bezpiecznego środowiska koniecznego dla konsolidacji pokoju. Zadania szczegółowe obejmowały:

–         Odstraszanie przed, lub zapobieganie wznowieniu działań wojennych lub nowym zagrożeniom dla pokoju.

–         Konsolidację dotychczasowych osiągnięć IFOR i tworzenie klimatu, w którym proces pokojowy mógłby posuwać się naprzód.

–         zapewnienie selektywnej pomocy organizacjom cywilnym.

NATO przewidywało, że misja SFOR potrwa 18 miesięcy, przy czym po 6 i 12 miesiącach przeprowadzona zostanie ocena wielkości sił, co umożliwi płynne przejście od odstraszania do stabilizacji z myślą o zakończeniu misji w czerwcu 1998 roku[1].

Osiągnięcie wymienionego stanu końcowego miało nastąpić, gdy :

  • strony konfliktu przestrzegać będą zobowiązań przyjętych w porozumieniu w Dayton, włącznie z całkowitym brakiem jego naruszeń i nie uzgodnionej działalności wojskowej;
  • wszystkie strony okażą wolę kontynuowania negocjacji jako sposobu rozwiązywania problemów politycznych i wojskowych;
  • utworzone struktury cywilne staną się na tyle dojrzałe, aby mogły przejąć odpowiedzialność za dalszą realizacje postanowień porozumienia pokojowego; zostaną stworzone warunki do bezpiecznego kontynuowania odbudowy kraju[2].

Powrót do normalności po rozwiązaniu konfliktu i zaangażowanie w tym celu różnorodnych sił i środków (cywilnych i wojskowych) powoduje konieczność koordynacji ich działań, czyli zjawisko definiowane jako współpraca cywilno-wojskowa..

W operacjach pokojowych bierze udział coraz więcej cywilnych organizacji (agencji, fundacji, stowarzyszeń), przede wszystkim o charakterze humanitarnym (rządowych, pozarządowych i prywatnych). Również zakres zadań międzynarodowych sił zbrojnych, uczestniczących w operacji pokojowej, uległ znacznej zmianie. Obejmuje on zadania różne od typowo wojskowych np. ochrona powrotu uchodźców i przesiedleńców, konwojowanie i dystrybucja pomocy humanitarnej, wsparcie procesu wyborczego[3].


[1] NATO Vademecum op. cit., s. 123

[2] M. Kuczyński „Bałkański syndrom”, op. cit., s. 105

[3] Cz. Marcinkowski: „ CIMIC w operacjach pokojowych” – Wojska Lądowe, nr 14, dn. 1-15 listopada 2000 r., s. 28

Program „Partnerstwa dla Pokoju” (PdP)

5/5 - (1 vote)

Rok 1993 okazał się przełomowy dla dyskusji nad rozszerzeniem oferty Sojuszu, dotyczącej współpracy z państwami dawnego Układu Warszawskiego, a także – a może przede wszystkim – kwestii przyjęcia ich do NATO. Grupa państw środkowoeuropejskich z Polską na czele coraz głośniej zaczęła domagać się dyferencjacji w ramach NACC oraz rozpatrzenia ich postulatu przystąpienia do Sojuszu. Wskazywano, że – zgodnie z Traktatem Północnoatlantyckim – nie istniały ku temu żadne formalne przeszkody. W marcu tego roku faktyczna dyskusję nt. wyjścia poza formułę NACC i przyjęcia do Sojuszu nowych państw rozpoczął po raz pierwszy niemiecki minister obrony Volker Rühe w swym słynnym, londyńskim wystąpieniu.

Podczas wizyty w Polsce w sierpniu tego samego roku prezydent Rosji Borys Jelcyn wypowiedział słowa, których potem bardzo szybko pożałował – publicznie uznał, że Polska ma całkowitą swobodę w wyborze struktury międzynarodowej, na której oprze własne bezpieczeństwo. Jesienią państwa środkowoeuropejskie, a w pierwszej kolejności Polska, Czechy i Węgry, rozpoczęły zmasowaną kampanię polityczną i propagandową na rzecz przyjęcia ich w skład NATO. Zdając sobie sprawę z postępującej dyferencjacji oczekiwań i woli współpracy wśród państw NACC, Sojusz, który wcześniej starał się unikać dyskusji na temat, w tej chwili nie mógł nie zareagować.

W takich właśnie okolicznościach narodziła się koncepcja Programu „Partnerstwa dla Pokoju”. Szukając sukcesów na arenie międzynarodowej po pierwszych, niezbyt spektakularnych miesiącach prezydentury Bila Clintona, inicjatywę przejęła strona amerykańska. 21 października 1993 r., podczas

sesji ministrów obrony państw NATO w Travemünde, amerykański sekretarz obrony Les Aspin wystąpił z propozycją Programu „Partnerstwo dla Pokoju”. Koncepcja „Partnerstwa” stanowiła początkowo dość luźną ofertę współpracy, która w toku intensywnych konsultacji sojuszniczych stopniowo nabierała konkretnego kształtu. Działo się tak m.in. pod wpływem polskiej ofensywy dyplomatycznej, której przewodzili prezydent Lech Wałęsa i minister spraw zagranicznych Andrzej Olechowski[1].

„… Partnerstwo dla pokoju uruchamia proces prowadzący do poszerzenia NATO… Umożliwia nam prowadzenie działań przygotowawczych do poszerzenia NATO, gdy tylko państwa zainteresowane będą w stanie podołać wiążącym się z tym zadaniom”[2].

10 i 11stycznia 1994 roku w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli zebrali się przywódcy państw „szesnastki” na posiedzeniu Rady Północnoatlantyckiej. Było to z pewnością najważniejsze spotkanie NATO od czasu szczytu w Rzymie z listopada 1991 roku. Przyjęto trzy dokumenty określające politykę i kierunki rozwoju Sojuszu w połowie lat dziewięćdziesiątych: Deklarację przywódców państw i rządów uczestniczących w spotkaniu Rady Północnoatlantyckiej, Zaproszenie do udziału w Partnerstwie dla Pokoju oraz Ramowy dokument Partnerstwa dla Pokoju.

           Zasadnicze elementy stanowiska Paktu Północnoatlantyckiego w kwestii międzynarodowego bezpieczeństwa określone zostały w pierwszym z dokumentów – deklaracji. Szefowie NATO uznali w niej, że obradowali w Brukseli po to, by odnowić pakt zgodnie z historyczną transformacją, jaka dotyczy całego kontynentu europejskiego.

Zaproszenie do „Partnerstwa” określało polityczne intencje Sojuszu związane z programem, wspominając m.in. o perspektywie członkostwa w NATO dla tych krajów, które zadeklarują taką wolę i będą się wyróżniały w jego realizacji.

Dokument Ramowy „PdP” wymieniał i określał obszary współpracy w obrębie programu, po raz pierwszy obejmując zagadnienia ściśle militarne oraz prezentując procedurę związaną z przystąpieniem i uczestnictwem w „PdP”[3].

Akt ten oznaczał, że nasz kraj oficjalnie zaakceptował kryteria, jakie Sojusz Północnoatlantycki wyznaczył krajom partnerskim oraz zasady, na jakich miała odbywać się współpraca wojskowa, a także polityczna.

Po złożeniu przez ministra obrony narodowej, Piotra Kołodziejczyka, 25 kwietnia 1994 r. tzw. Dokumentu Prezentacyjnego, w którym ujęte zostały nasze wyobrażenia o współpracy z zachodnią organizacją obronną, polscy i NATO-wscy eksperci przystąpili do negocjowania konkretnych jej form.

Kilkumiesięczne rozmowy zaowocowały przyjęciem tzw. Indywidualnego Programu Partnerstwa (IPP), co nastąpiło 5 lipca 1994 r. polska zawarła tego typu porozumienie z Organizacją Traktatu północnoatlantyckiego jako pierwszy kraj partnerski, wyprzedzając nie tylko inne państwa Europy Środkowowschodniej i republiki dawnego Związku Radzieckiego, lecz także kraje należące w przeszłości, za czasów podziału na NATO i Układ Warszawski, do grupy neutralnych i niezaangażowanych[4].

NATO będzie konsultować się z każdym aktywnym uczestnikiem „Partnerstwa”, jeśli uzna on, że stoi w obliczu bezpośredniego zagrożenia swojej integralności terytorialnej, politycznej niezawisłości lub bezpieczeństwa. NATO będzie współdziałać ze swoimi partnerami w konkretnych przedsięwzięciach na rzecz przejrzystości budżetu obronnego, wspierania demokratycznej kontroli ministerstw obrony, wspólnego planowania, wspólnych ćwiczeń wojskowych oraz stworzenia zdolności do współdziałania z siłami NATO w takich dziedzinach jak: misje pokojowe, poszukiwanie i ratownictwo, operacje humanitarne, a także innych jeśli zostaną uzgodnione[5].

Dla przygotowań do członkostwa duże znaczenie miały wspólne ćwiczenia. Przedstawiciele Wojska Polskiego uczestniczyli jako grupy oficerów sztabu i pododdziały lub jako obserwatorzy w wielu ćwiczeniach na różnych szczeblach prowadzonych na obszarze Europy i USA. Dobrze wykorzystaliśmy NATO-wską ofertę szkoleniową – dzięki niej przeszkolono m.in. grupę oficerów łącznikowych przewidzianych do utrzymywania kontaktów między SG WP oraz dowództwami OW i RSZ a odpowiednimi strukturami NATO.

Ukoronowaniem polskiego udziału w PdP, a także wyraźnym sygnałem o gotowości Polski do sprostowania wymogom związanym z członkostwem, był udział 16, a następnie 18 batalionu powietrzno – desantowego w siłach IFOR, a         następnie SFOR, nadzorujących przestrzeganie porozumień pokojowych w Bośni[6].

Ważne miejsce pośród wspólnych przedsięwzięć, realizowanych w ramach Partnerstwa dla Pokoju, zajmują ćwiczenia i operacje międzynarodowe. Pierwsze ćwiczenie – „Cooperative Bridge” – odbyło się we wrześniu 1994 r. na polskim poligonie w Biedrusku koło Poznania. Wzięło w nim udział 13 państw partnerskich. Poszczególne kompanie wymieniały się zadaniami, ćwicząc zakładanie punktów kontrolnych, ich ochronę, eksportowanie osób i sprzętu, prowadzenie obserwacji, patrolowanie.

Kilka tygodni później, według podobnych założeń, jak na poligonie w Biedrusku, ale tym razem na terenie Holandii, odbyło się pod kryptonimem „Cooperative Spirit” kolejne ćwiczenie. Łącznie wzięło w nim udział 12 państw: 5 krajów NATO, 6 z Europy Środkowej oraz Szwecja.

„Double Eagle ‘95” to pierwsze ćwiczenie polsko-amerykańskie na terytorium Polski.. Odbywało się w dniach od 10 do 14 lipca 1995 r. na poligonie w Wędrzynie.

„Cooperative Nugget ‘95”- to z kolei pierwsze ćwiczenie zorganizowane w ramach PdP na ziemi amerykańskiej. Do Centrum Szkolenia Bojowego Wojsk Lądowych w Fort Norfolk (Luizjana) przybyło 4 tys. Żołnierzy z 17 państw, w tym 30 –osobowy pluton z 6 Brygady Desantowo-Szturmowej.

„Baltops ‘96” były praktycznym ćwiczeniem morskim, którego zakres obejmował prowadzenie operacji poszukiwawczo-ratowniczych, konwojowanie, nakładanie sankcji i egzekwowanie przestrzegania embarga.

„Cooperative Venture ‘96” podobnie jak poprzednie służyło doskonaleniu współdziałania między siłami NATO a partnerami. Uczestniczyło w nim 20 okrętów wojennych z 13 bander i 2 tys. marynarzy[7].

PdP przekroczyło wszelkie oczekiwania. W ciągu swojego istnienia PdP rozciągnęło swoją współpracę na 45 państw i wzmocniło kontakty w środowiskach związanych z polityką bezpieczeństwa, z zarządzaniem kryzysowym oraz w decyzyjnych kręgach wojskowych i obronnych. Wszyscy są udziałowcami tego przedsięwzięcia i przyczynili się do uczynienia Partnerstwa stałym elementem architektury bezpieczeństwa euroatlantyckiego.

Pierwsze namacalne dowody opłacalności inwestowania w PdP można było zobaczyć podczas kierowanej przez NATO operacji w Bośni i Hercegowinie, gdzie kraje należące do Partnerstwa łatwiej zgodziły się na użycie swoich oddziałów razem z wojskami Sojuszu w ramach IFOR i SFOR.

To pozytywne doświadczenie znalazło odbicie we wzmocnieniu Partnerstwa na Szczycie Madryckim w 1997 r. i w położeniu większego nacisku od tego momentu na kwestie operacyjne. Jak widzimy to ponownie w Kosowie, w rzeczywistości przyszłe, kierowane przez NATO operacje niemal na pewno będą obejmowały kraje partnerskie[8].

Współpraca w ramach Partnerstwa dla Pokoju przyczynia się do umocnienia bezpieczeństwa w następujący sposób:

  • sprzyja większej przejrzystości narodowych procesów planowania obronnego i tworzenia budżetu wojskowego,
  • umacnia procesy rozwoju demokratycznej cywilnej kontroli nad siłami zbrojnymi,
  • pomaga uczestniczącym państwom w utrzymaniu ich zdolności i zasobów umożliwiających udział w operacjach pokojowych,
  • wspólne przedsięwzięcia podejmowane w ramach PdP wspomagają wzajemną współpracę wojskową państw partnerskich, jak również przedsięwzięcia w tej dziedzinie realizowane w porozumieniu z NATO,
  • ułatwia udział państw partnerskich w innych aspektach współpracy z Sojuszem, w tym w procesach planowania cywilnego w sytuacjach nadzwyczajnych zagrożeń, przygotowań do udzielenia pomocy w przypadku katastrof, oraz programach w dziedzinie ochrony środowiska i współpracy naukowej[9].

W czasie wykonywania rocznych programów nasza armia zyskała wiele doświadczeń. Udoskonalono działania dowództw i sztabów jednostek wydzielonych do współdziałania z NATO, wprowadzono wybrane dokumenty standaryzacyjne do sił zbrojnych, a zawarte w nich wymagania są w całości lub w części wprowadzone do naszych dokumentów, instrukcji i podręczników. Rozszerzono też zakres szkolenia językowego.

W ramach programu „Partnerstwo dla Pokoju” realizowany jest również Proces Planowania i Oceny, którego Polska jest aktywnym uczestnikiem od 1995 roku.

Jego głównym celem jest uzyskanie zdolności do współdziałania przez wytypowanie jednostki wojskowe, dowództwa i sztaby państw partnerskich. W ramach tego procesu przyjęliśmy szereg zobowiązań dotyczących wydzielenia odpowiednich sił do wspólnych działań i ćwiczeń w ramach PdP.

PdP jest inicjatywą NATO skierowaną na pogłębienie zaufania i wzajemnych wysiłków na rzecz umocnienia bezpieczeństwa. Włącza ono NATO i uczestniczące państwa partnerskie w konkretne przedsięwzięcia i współpracę. Oferuje państwom członkowskim możliwość zacieśnienia stosunków z NATO, zgodnie z ich interesami i możliwościami. Program „Partnerstwo dla Pokoju” to przykład konsekwencji w tworzeniu nowych możliwości współpracy, porozumienia i dialogu, nie tylko w kwestiach politycznych, lecz także militarnych.


[1] K. Piątkowski „ Polska i NATO w przededniu…, op. cit., s. 61

[2] W. Multan „Wizje bezpieczeństwa europejskiego”; Wyd. Elipsa, W-wa 1997, s. 183

[3] K. Piątkowski „Biuletyn…” op. cit., s. 158

[4] M. Wągrowska „Partnerstwo dla pokoju” nr 8, W-wa 1994 r., MON s. 5

[5] „NATO Vademecum”, Warszawa 1995 r. Wyd. Bellona, s. 51

[6] „Siły Zbrojne” listopad 1997 r., Warszawa, s. 82

[7] P. Wieczorek i P. Kłudka „Droga Polski do …” op. cit., s. 28

[8] I. Francois: „Partnerstwo-jedno z fundamentalnych zadań NATO w dziedzinie bezpieczeństwa”, Przegląd Nato; wiosna/lato 2000 s. 27

[9] Rola NATO i jego państw partnerskich „Partnerstwo dla Pokoju”, Warszawa 1999 r., Wyd. Bellona, s. 20

Rozwiązanie Układu Warszawskiego (1990-1991)

5/5 - (2 votes)

Przełom lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych obfitował w wydarzenia, które wstrząsnęły utrwalonymi przez dziesięciolecia podstawami systemu bezpieczeństwa europejskiego. Do tej pory opierał się on na względnej równowadze potencjałów militarnych Układu Warszawskiego i NATO oraz napisanej zgodzie obu stron na wzajemną nieingerencję we własne strefy wpływów.

Wydarzenia roku 1989, a w szczególności ich zasięg i tempo zaskoczyły wszystkich, tak na Wschodzie, jak i na Zachodzie. W wyniku fundamentalnych przemian w Europie Środkowej i Wschodniej, które rozpoczęły się od polskich wyborów parlamentarnych 4 czerwca 1989 r., państwa tego regionu stanęły wobec konieczności wypracowania nowych koncepcji własnego bezpieczeństwa.. Po krótkim okresie wahań, które wynikały w pewnej mierze z przedłużającej się agonii Układu Warszawskiego oraz stacjonowania w regionie znacznych kontyngentów wojsk radzieckich (a potem rosyjskich), większość z dawnych krajów Układu Warszawskiego uznała, że najbardziej perspektywiczne jest szukanie jakiejś formy ścisłej współpracy ze strukturami zachodnimi. Szybko okazało się, że za najbardziej wiarygodną uchodzi NATO. Początki kontaktów dwustronnych nie zapowiadały tego, co stało się później.

21 marca 1990 r. Kwaterę Główną NATO odwiedził polski minister spraw zagranicznych, nawiązując formalne stosunki dyplomatyczne z Sojuszem[1].

Przed Polską otworzyła się niespotykana historyczna szansa wykorzystania niezwykle sprzyjających zewnętrznych okoliczności. Refleksji wymagają zarówno doświadczenia historyczne, jak i kwestie związane z wkomponowaniem Polski w zachodnie struktury integracyjno-obronne oraz

zapewnieniem siłom zbrojnym napływu nowoczesnego uzbrojenia i techniki bojowej. Pamiętać przy tym trzeba, że pokonania wymagają również problemy zrodzone przez punkt wyjścia – armię i system obronny, które były przygotowane do realizacji całkowicie odmiennych od obecnych celów politycznych i zadań wojskowych[2].

W dniach 7-8 czerwca 1990 r. w Turnberry w Szkocji odbyło się ministerialne spotkanie Rady Północnoatlantyckiej (NAC-North Atlantic Council). Jego rezultatem było opublikowanie dwóch oficjalnych dokumentów: posłania oraz komunikatu końcowego, które uznać można za pierwszy krok w nowej polityce NATO.

Posłanie z Turnberry zaadresowano przede wszystkim do państw Układu Warszawskiego. Otwierała ją bezprecedensowa w swej wymowie deklaracja przedstawicieli NATO :

My, ministrowie spraw zagranicznych Sojuszu, wyrażamy naszą zdecydowaną chęć wykorzystania historycznej szansy będącej wynikiem głębokich przemian w Europie, by pomóc w budowie nowego europejskiego ładu pokojowego, opartego na wolności, sprawiedliwości i demokracji. W tym duchu kierujemy do Związku Radzieckiego i do wszystkich pozostałych krajów europejskich słowa przyjaźni i zachęcamy do współpracy.”

Miesiąc po ministerialnym spotkaniu w Turnberry odbyło się spotkanie Rady Północnoatlantyckiej na najwyższym szczeblu. 7 i 8 lipca 1990 roku w Londynie obradowali szefowie państw i rządów szesnastu państw NATO.

Szczyt przyjął „Deklarację o przeobrażonym Pakcie Północnoatlantyckim”, w której, obok zapowiedzi uchwalenia nowej doktryny strategicznej, zawarte zostały pierwsze konkretne decyzje o zmianie zasad funkcjonowania NATO w powstającej nowej Europie. Ustalono przede wszystkim, że pakt, który odniósł największy sukces w swej historii, powinien istnieć nadal, ale musi w jeszcze większym stopniu stać się „czynnikiem zmian”[3].

W odpowiedzi na tę deklarację, w sierpniu 1990 r., Polska nawiązała stosunki dyplomatyczne z NATO. Ważnym wydarzeniem było podpisanie przez kraje NATO oraz ich nowych partnerów z Europy Środkowej i Wschodniej wspólnej deklaracji o nieagresji, co nastąpiło w listopadzie 1990 r. w Paryżu. Podczas sesji Rady Północnoatlantyckiej w Kopenhadze w czerwcu 1991 r. państwa Sojuszu po raz pierwszy wyraźnie stwierdziły, że ich bezpieczeństwo jest nierozerwalnie związane z bezpieczeństwem innych państw w Europie. W oparciu o Deklarację Rzymską w sprawie pokoju i współpracy z listopada 1991 r. NATO powołało w grudniu 1991 roku Północnoatlantycką Radę Współpracy (NACC)[4].

W skład Rady weszły – obok państw NATO – kraje byłego Układu Warszawskiego oraz państwa powstałe na gruzach ZSRR. Formalnie NACC pod wieloma względami przypomina NAC – zbiera się na sesjach ministerialnych dwa razy w roku, państwa reprezentowane były przez stałych przedstawicieli i ministrów spraw zagranicznych. Zgodnie z intencjami autorów tej koncepcji, NACC miała stanowić perspektywiczne narzędzie rozwoju wszechstronnej współpracy NATO z byłymi adwersarzami.

W praktyce formuła NACC okazała się dość ograniczona. Przyjęto zasadę wspólnego mianownika – płaszczyzna i zakres współpracy musiały być aprobowane przez wszystkich członków NACC. W ramach corocznie uzgodnionych tzw. Planów Roboczych NACC zajmowało się głównie obszarami, które z punktu widzenia Polski i innych państw środkowoeuropejskich miały znaczenie raczej drugorzędne (obrona cywilna, operacje humanitarne, rozwiązywanie sytuacji kryzysowych i ogólne konsultacje polityczne).Szybko okazało się, że państwom takim, jak np. Polska i Uzbekistan trudno jest znaleźć wspólną platformę stosunków z NATO. Na forum NACC w zasadzie niemożliwa była dyskusja na temat rozszerzenia Sojuszu. Przyczyną tego stanu była z jednej strony jednoznaczna niechęć Rosji (i kilku innych państw) wobec tematów związanych z pogłębioną współpracą wojskową z NATO, z drugiej zaś znaczna wstrzemięźliwość samych sojuszników, którzy konsekwentnie dążyli do utrzymania wąskiej formuły Rady.

Bezsprzecznym sukcesem NACC okazała się jednakże jej zdolność do pozytywnego oddziaływania na wzajemne stosunki państw powstałych po rozpadzie Związku Radzieckiego. Również dzięki istnieniu NACC oraz mediacyjnej działalności dyplomatów natowskich na jej forum udało się doprowadzić do podziału między te państwa arsenałów uzbrojenia konwencjonalnego pozostałego po Armii Radzieckiej na terenie europejskiej części b. ZSRR i podania ich reżimowi kontrolnemu traktatu o siłach konwencjonalnych w Europie (CFE)[5].


[1] Krystian Piątkowski „ Polska i NATO w przededniu rozszerzenia”; Warszawa 1998 r., s. 57

[2] Andrzej Targowski „Obrona Polski dziś i jutro”; Warszawa 1993 r., Wyd. Bellona, s.7

[3] K. Piątkowski „Biuletyn informacyjny” nr 2, W-wa 1994 r., MON, s. 135

[4] P. Wieczorek, P. Kłudka „Droga Polski do NATO – próba bilansu” nr 44, W-wa 1997 r., MON, s. 21

[5] K. Piątkowski „Polska i NATO w przededniu …” op. cit., s. 58

Wydarzenia roku 1989 – wynik fundamentalnych przemian w Europie Środkowo-Wschodniej

5/5 - (2 votes)

Po dziesięciu latach od historycznego dla Polski i Europy Środkowej roku 1989 fakty dowodzą, że jako Naród „byliśmy w stanie sprostać dwom wielkim, postawionym sobie wyzwaniom”: transformacji ustrojowej i przywróceniu generalnej orientacji cywilizacyjnej na Zachód.

Strategiczny cel polskiej polityki, jakim było członkostwo w NATO, został osiągnięty.

Skończył się nie chciany okres „zawieszenia” naszego kraju w wytworzonej po rozpadzie Układu Warszawskiego próżni polityczno-militarnej, w tzw. Szarej strefie; okres wymuszonej samowystarczalności obronnej – bez sojuszników, bez pożądanych gwarancji bezpieczeństwa.

Przystąpienie i funkcjonowanie w sojuszu jako bezalternatywna opcję polityki bezpieczeństwa przyjęły wszystkie liczące się w Polsce partie polityczne po wyborach do Sejmu w 1993 roku. Mimo to droga do sojuszu nadal nie była ani łatwa, ani prosta.

Brak odpowiedniego dystansu do zdarzeń minionego dziesięciolecia sprawia, że nie zawsze dostrzegamy skalę dokonanych zmian. Przeobrażenia, jakie nastąpiły w układzie geopolitycznym i geostrategicznym Polski oraz jej otoczenia, śmiało mogą być porównywane ze spowodowanymi przez wielkie rewolucje lub wielkie wojny.

Z początkiem lat 90-tych runął stary porządek wykreowany w Jałcie i Poczdamie. Przestał funkcjonować system bezpieczeństwa, którego istotę stanowić miała militarna równowaga strachu, zachowywana między dwoma potężnymi blokami polityczno-wojskowymi.

Przypomnieć należy położenie geostrategiczne Polski w roku 1989: od zachodu – NRD i dwadzieścia kilka gotowych do użycia radzieckich dywizji, od południa Czechosłowacja też odpowiednio wzmocniona, od wschodu: potężny suweren-protektor, od północy „Obiedinionnyj Bałtijskij Fłot”. Sąsiadów mieliśmy trzech. Wszystkich w jednym obozie.

Z początkiem lat 90-tych Polska znalazła się w zupełnie nowej konstelacji, nowej na tyle, że trudno było ją porównać z układami sprzed obu wojen światowych, a także sytuacją minionego 45-lecia. Wokół naszego kraju pojawiły się nowe państwa: nowe zjednoczone Niemcy, podzielone Czechy i Słowacja, niepodległe: Ukraina, Białoruś i Litwa i „nowa” Rosja.

W roku 1999 nowe jakościowo warunki stworzył fakt przynależności Polski do NATO. Spośród siedmiu sąsiadów: dwóch (Niemcy i Czechy) to sojusznicy, dwóch (Słowacja i Litwa) to zdecydowani aspiranci sojuszu, dwóch (Rosja i Białoruś) to – zdecydowani oponenci sojuszu.

Te dwa momenty zwrotne w położeniu geopolitycznym Polski oznaczały nastąpienie radykalnej zmiany w sferze jej obronności, wskazując na konieczność przyjęcia całkiem nowej strategii[1].


[1] B. Balcerowicz, Sojusz a obrona narodowa, Wyd. Bellona, Warszawa 1999, s. 7

Polska pełnoprawnym członkiem NATO

5/5 - (2 votes)

Wydarzenia lat 1989-1991 wstrząsnęły strukturami Paktu północnoatlantyckiego. Po wygraniu „zimnej wojny” Zachód zadawał sobie pytanie czy NATO jest nadal potrzebne. Po krótkotrwałej euforii i deklaracjach o likwidacji podziału Europy pewne kierunki myśli politycznej na Zachodzie starają się jednak zalecać niejako „wyhamowywanie” przyspieszenia historii[1].

Zaproszenie Polski do Unii Europejskiej i NATO jest wielkim sukcesem i rezultatem zbiorowego wysiłku dokonanego przez Polaków po 1989 roku, stanowi też poważne wyzwanie na przyszłość. Wykorzystanie tej szansy wymagało wysiłku tak samo ważnego jak włożony ostatnio w reformowanie kraju. To zadanie było w pewnym sensie pokoleniowe. Osiągnięcie tego celu wymagało odrzucenia balastu i obciążeń przeszłości.

Szczyt w Madrycie w lipcu 1997 roku otworzył Polsce drzwi do NATO. Wizyta Billa Clintona w Polsce i jego przemówienie na placu Zamkowym było oficjalnym potwierdzeniem tego wydarzenia. Nasz kraj mógł się wówczas przekonać, że Bill Clinton wierzy, że rozszerzenie NATO jest jego historyczną misją[2].

Przystępując do NATO Polska stanęła przed dwoma wyzwaniami, które nie stanowią dla nas zaskoczenia, ale od których nie ma już odwrotu. Są nimi:

–       po pierwsze – integracja ze strukturami sojuszniczymi;

–       po drugie – wypracowanie odpowiadającego naszym możliwościom i aspiracjom miejsca w organizacji.

Trzecim wyzwaniem – już w perspektywie nieco dalszej – powinno być współkształtowanie zmieniającego się NATO w taki sposób, aby uzyskać ewidentne korzyści z posiadanego w nim członkostwa[3].

Traktat Północnoatlantycki podpisano 4 kwietnia 1949 roku w Waszyngtonie. Ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, Harry Truman powiedział wtedy: „Paktem tym mamy nadzieję stworzyć tarczę przeciwko agresji i strachowi przed agresją, byśmy mogli zajmować się poważnymi sprawami rządu i społeczeństwa w celu zapewnienia lepszego i szczęśliwszego życia naszym obywatelom”[4].


[1] A. Targowski „Obrona Polski dziś i jutro” ,W-wa 1993 r., wyd. Bellona, s. 166

[2] J. Kaczmarek i A. Skowroński „NATO Europa Polska”, Wrocław 1998 r., s. 178

[3] B. Balcerowicz „Sojusz a …” op. cit., s. 139

[4] A. Wasik: „Witamy w NATO”, Głos żołnierza nr 1, 1999 r., s. 4