Ideologia konserwatywna

5/5 - (1 vote)

Konserwatyści prosanacyjni z ugrupowań SPN, „Królewiaków” (dawne SRPN) oraz konserwatystów z Wielkopolski (ChNSR) skonsolidowali się pod przewodnictwem Janusza Radziwiłła w Zjednoczeniu Zachowawczych Organizacji Politycznych. ZZOP weszło w 1930 roku w skład BBWR, jednak nie odgrywało tam większej roli politycznej. Konstytucję Kwietniową zachowawcy prosanacyjni  przyjęli  bardzo  ciepło,  jednak  ich  zdaniem  zabrakło  osoby,  dla której była pisana – marszałka Piłsudskiego. Po wyborach w 1935 roku reprezentacja  zachowawców w parlamencie zmniejszyła się wydatnie. BBWR został rozwiązany a ZZOP nie było organizacją na tyle spójną, by egzystować samodzielnie. Radziwiłł rozpoczął proces odnowy Zjednoczenia. Negatywnie ustosunkowano się do niektórych elementów polityki sanacyjnej (prześladowania opozycji). W tym czasie antysanacyjny konserwatysta Ignacy Biński, który był kontrkandydatem Mościckiego do fotela prezydenckiego postulował powrót „Czasu” do zasad z początku jego istnienia i skupienie się zachowawców na ochronie bardziej zasad, niż taktyce politycznej. W 1937 roku ZZOP wyraziło chęć przystąpienia do Obozu Zjednoczenia Narodowego. ZZOP nie zdołało jednak nawiązać sojuszu z konkurencyjną endecją. Zajęto się zatem odbudową struktur terenowych. Bazując na  Związku Ziemian, organizacji paramilitarnych, Akcji Katolickiej i Izbach Rolniczych, powołano Stronnictwo Zachowawcze, którego pierwszym prezesem został Adolf Bniński z Wielkopolski. Nastąpił zwrot w kierunku chrześcijańskiej demokracji. Jedynym organem Stronnictwa był przeniesiony do Warszawy „Czas”. Mimo prób odnowy postępowała degradacja politycznych wpływów obozu zachowawczego.

W 1939 roku Stronnictwo domagało się zwolnienia z Berezy Kartuzkiej Stanisława Cat-Mackiewicza oraz umożliwienia powrotu Korfantemu i Witosowi. W sprawach nadchodzącej wojny Stronnictwo popierało politykę ministra Becka. Niektórzy zachowawcy (związani głównie z wileńskim „Słowem” Cata-Mackiewicza) postulowali neutralność Polski, obawiając się kolejnego jej rozbioru. „Czas” jednak artykułem „Zdecydowani” z 28.08.1939 roku stwierdzał,  że konfrontacja jest nieunikniona i zagrzewał do wojny. W czasie wojny śmierć ponieśli Bniński, Moszyński i Wańkowicz, szefowie Stronnictwa. Jedynie Radziwiłł więziony przez Sowietów i Niemców przeżył wojnę. Wojna okazała się szczególnie dramatyczna dla polskiego konserwatyzmu. W masakrach elit naukowych Galicji zginęła większość konserwatystów m.in. Stanisław Estreicher.

Historia polskich misji pokojowych

5/5 - (1 vote)

W historii polskich misji pokojowych wyszczególnić można kilka charakterystycznych okresów :

« 1953-1975 – udział oficerów WP w Międzynarodowych Komisjach Nadzoru i Kontroli w Indochinach, a także pierwszych obserwatorów wojskowych w Nigerii;

« 1973-1989 – pierwsze zwarte jednostki WP, głównie kontyngenty logistyczne, uczestniczą w operacjach utrzymania pokoju na Bliskim Wschodzie;

« 1991-1992 – po raz pierwszy Polacy uczestniczą w operacjach wymuszenia pokoju, prowadzonych zgodnie z rozdziałem VII Karty Narodów Zjednoczonych: „Pustynna Burza” (Kuwejt, Arabia Saudyjska), kontyngent operacyjny w Chorwacji, kontyngent logistyczny i obserwatorzy wojskowi w kompleksowej operacji pokojowej (Namibia, Angola), obserwatorzy wojskowi (Irak, Kuwejt);

« 1992-1995 – widoczny wzrost polskich kontyngentów w operacjach pokojowych (ok. 2000 żołnierzy w 10 misjach) początek obecności w misjach OBWE;

« 1995-1997 – uczestnictwo w operacji wymuszania pokoju w strukturach Brygady Nordycko – Polskiej w Bośni i Hercegowinie.

Aktualnie Wojsko Polskie uczestniczy w 12 misjach obserwacyjnych (24 oficerów – obserwatorów wojskowych) oraz w 4 operacjach wojskowych z użyciem zwartych jednostek wojskowych: UNDOF, UNIFIL, SFOR, KFOR z udziałem 2069 żołnierzy i pracowników cywilnych (wg stanu na dzień 1.03.2000 r.).

Przystępując do Paktu Północnoatlantyckiego (NATO) Polska uzyskała gwarancje bezpieczeństwa, jakich nie miała w swej dramatycznej historii. Już po uroczystości, stojąc pod gmachem Biblioteki, minister Geremek powtarzał w licznych wywiadach słowa, które przed chwilą na sali wypowiedział po polsku i angielsku: „To wielki dzień dla Polski. Polska wraca do wolnego świata. Nie jesteśmy już osamotnieni”. 12 marca 1999 r. w Independence w stanie Missouri słowa te brzmiały przekonująco.

Współpraca cywilno – wojskowa (skrót ang. CIMIC)

5/5 - (1 vote)

Współpraca cywilno – wojskowa (skrót ang. CIMIC) jest elementem wsparcia działań militarnych. Wprawdzie koncepcja tej współpracy ulega ciągłym modyfikacjom, nie można jednak powiedzieć, że jej ramy a co się z tym ,łączy – zadania, nie są dość precyzyjnie zdefiniowane. Dyrektywa Paktu Północnoatlantyckiego, przyjęta przez Komitet wojskowy w sierpniu 1997 roku definiuje CIMIC jako „…ustanowienie i utrzymywanie pełnej współpracy pomiędzy dowódcą a ludnością cywilną oraz instytucjami, występującymi w obszarze operacji wojskowej, z zamiarem tworzenia warunków, które przyniosą mu możliwe największe moralne, materialne i taktyczne korzyści”. Cel długofalowy CIMIC to przede wszystkim tworzenie warunków umożliwiających znalezienie skutecznego rozwiązania kryzysu militarnego.

CIMIC rozwinął się bardzo za sprawą misji NATO w Bośni i Hercegowinie. Dla trwałego pokoju w tym kraju pełna implementacja wojskowych oraz cywilnych aspektów porozumienia pokojowego, zainicjowanego rozmowami w Dayton 21 listopada 1995 roku, a podpisanego w Paryżu 14 grudnia 1995 roku ( skrót ang. GFAP) posiada kluczowe znaczenie.

Rozpoczęta kilka dni później największa, kiedykolwiek podjęta przez NATO operacja wojskowa z udziałem wielonarodowych sił, zwanych siłami implementacyjnymi (skrót ang. IFOR) została nazwana na początku Joint Endeavour (Połączone Zabiegi) i jest kontynuowana, już pod inną nazwą do dziś. Poprzez kontynuację wprowadzania w życie wojskowych aspektów porozumienia z Dayton, NATO pomaga w zapewnieniu bezpiecznej atmosfery potrzebnej dla cywilnej i politycznej rekonstrukcji w tym regionie.

Na podstawie rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 1088, SFOR – następca IFOR, został upoważniony do utrwalania przede wszystkim wojskowych aspektów porozumienia pokojowego, ale wśród jego podstawowych zadań jest również udzielanie, w ramach własnych możliwości, selektywnego wsparcia organizacjom cywilnym.

Cywilne aspekty porozumienia pokojowego są realizowane zasadniczo przez odpowiednie organizacje międzynarodowe, których działania koordynuje Biuro Wysokiego Przedstawiciela (skrót ang. OHR), a SFOR wspiera działania tych organizacji[1].

Cennym doświadczeniem dla naszej armii jest udział polskich żołnierzy w misjach KFOR i SFOR. Okazuje się, ze podstawowym środkiem łagodzenia konfliktu, trzymania wrogich stron na odpowiedni dystans jest nie tylko obecność uzbrojonego żołnierza, lecz także jego wiedza o kulturze, religii, stosunkach walczących stron, a także zdolności mediacyjne.

Mamy więc do czynienia z zupełnie nowymi formami wypełniania zadań bojowych, gdzie o sukcesie decydują nie tylko potencjał bojowy, lecz także szeroka wiedza oraz przygotowanie psychologiczne. Jest to jakby nowa cecha konfliktów, w których obok wielkiego wzrostu utechnicznienia, informatyzacji, komputeryzacji stale rośnie rola człowieka.

Przykładem mogą być Bałkany, gdzie jedna strona konfliktu postrzega nasze oddziały jako reprezentanta słowiańskiego narodu, zaś strona przeciwna jako narodu katolickiego. W jednym i drugim wypadku ma to pozytywne konotacje. Nie ulega też wątpliwości, że polskie misje pokojowe na Bałkanach są jednym z istotnych czynników umacniania międzynarodowego autorytetu Polski, a w dłuższej perspektywie mogą umacniać naszą pozycję jako skutecznego mediatora oraz kraju mającego realny wpływ na rozwój i stabilizację sytuacji polityczno – militarnej. Jest to szczególnie cenne w kontekście integracji europejskiej i umacniania się stref potencjalnego niepokoju oraz zagrożeń.

Z przedstawionych rozważań wypływają różne wnioski, ale jeden, moim zdaniem, jest najważniejszy, który można sformułować następująco: granic polskiego bezpieczeństwa nie określają już polityczne granice kraju. Musimy być gotowi do działań prewencyjnych, stabilizacyjnych i humanitarnych w Europie i jej geograficznym otoczeniu[2].

Polski kontyngent wojskowy SFOR kontynuuje swoją działalność w misji „Wspólna Straż” zgodnie z rezolucją ONZ nr 1088 z grudnia 1996 roku oraz uchwałą Rady Ministrów nr 146/96 z 17 grudnia 1996 roku[3].

Podstawę prawną użycia Polskiego Kontyngentu Wojskowego SFOR stanowi postanowienie Prezydenta RP z dnia 31 grudnia 1999 r. O użyciu Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Siłach Stabilizujących w Republice Bośni i Hercegowinie ( Monitor Polski nr 41, poz. 623).

Po wycofaniu w grudniu 1995 Polskiego Kontyngentu wojskowego z misji UNPROFOR, prowadzonej pod egidą ONZ, władze RP skierowały do działań w rejonie Bałkanów, ale już pod dowództwem NATO, 16 batalion powietrzno – desantowy w sile 700 żołnierzy. Stanowił on trzon Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Siłach Implementacyjnych (IFOR). W wyniku zmian struktury IOFOR na Siły Stabilizujące (SFOR), w 1997 roku zmniejszono liczebność polskiego batalionu do 500 żołnierzy. W tym okresie ogólna liczba żołnierzy w całej operacji sił NATO w Bośni i Hercegowinie spadła z 60 tys. do 30 tysięcy.

W wyniku restrukturyzacji SFOR, w dniu 5 stycznia 2000 roku zakończyła działalność operacyjną Polska Jednostka Wojskowa (16 batalion powietrzno – desantowy) w składzie Brygady Nordycko – Polskiej Wielonarodowej Dywizji Północ.

Utworzono Nordycko – Polską Grupę Bojową ( NPBG) w składzie której działa Polski Kontyngent Wojskowy SFOR (PKW SFOR) o liczebności do 300 żołnierzy i pracowników WP.

PKW SFOR stacjonuje w m. Doboj. W skład PKW SFOR wchodzą: 2 kompanie szturmowe, Narodowy Element Zaopatrywania, personel w strukturach ponad – batalionowych[4].

Misja SFOR należy do najniebezpieczniejszych na świecie. Mimo, że na początku ubiegłego roku liczba żołnierzy sił rozjemczych zredukowana została o 1/3, tereny Bośni i Hercegowiny uznawane są nadal za zagrożone konfliktem. To nieuniknione w państwie zamieszkiwanym w większości przez wyznawców trzech religii i przedstawicieli trzech narodowości.

Polscy żołnierze wspólnie z Duńczykami odpowiadają w ramach misji SFOR za teren o powierzchni 3 tys. km 2. Borykają się ze 130 – tysięczną rzeszą uchodźców, pragnących wrócić do własnych domów lub pozostać w zajętych po wojnie gospodarstwach. Bomby – zasadzki w domach, do których mają wrócić uchodźcy, nie należą do rzadkości. Ludzie, którzy nie chcą opuścić zajętych w czasie wojny gospodarstw, blokują drogi lub po prostu wysadzają mosty. Wracać do swoich domów chcą przede wszystkim bośniaccy Muzułmanie. Tymczasem Serbowie, którzy je zajmują, nie maja się gdzie podziać.

Przez rok czasu Jerzy Kucharski dowodził Wydziałem Operacyjnym, który był swoistym centrum zarządzania kryzysowego w SFOR. Tam docierały bowiem niepokojące sygnały z całego terenu, które wymagały szybkiego reagowania.

Żołnierze misji SFOR już od kilku lat czuwają nad wprowadzeniem zasad traktatu pokojowego po wojnie na Bałkanach[5].

Obraz sytuacji w Bośni najlepiej przedstawia wypowiedź kmdr. rez. dr Jamesa Orzecha dyrektora archiwum SFOR: „… Moim zdaniem można mówić o sukcesie implementacji części wojskowej układu. Siły zbrojne Bośni i Hercegowiny znajdują się pod stałą kontrolą SFOR. Poza drobnymi przypadkami, generalnie stosują się one do podpisanego układu. Jeśli chodzi o współpracę z władzami cywilnymi mamy tu już inną historię. Można powiedzieć, że władza nie tylko nie wspiera procesu implementacji, ale często staje w poprzek, utrudnia jak może jego przebieg. Można obserwować stały postęp procesu implementacji. A to dzięki wspólnocie międzynarodowej, SFOR, różnym agendom ONZ, wielu ludziom ciężko pracującym nad tym, aby ten progres zapewnić …”[6].

Siły w Kosowie w znacznej części przyczyniły się do postępu, jaki dokonał się w wielu dziedzinach życia codziennego prowincji.

KFOR działa z upoważnienia ONZ i jego głównym zadaniem jest zapobieganie odnowieniu się aktów wrogości, zabezpieczanie prowincji i zapewnianie bezpieczeństwa publicznego.

Jego zadaniem jest także wspieranie i prowadzenie cywilnych agencji działających w zakresie pomocy humanitarnej i odbudowy. Pracuje też nad odbudową społeczeństwa obywatelskiego w Kosowie.

Na początku czerwca 1999 roku, wynegocjowane zostało Techniczne Porozumienie Wojskowe z jugosłowiańskimi władzami wojskowymi zapewniające wycofanie się wojsk jugosłowiańskich. KFOR nadzorował jego wdrożenie.

Oddziały KFOR w Kosowie, w których skład wchodzą kontyngenty z 20 państw nie będących członkami NATO, w tym z Rosji, są w pełni zdolne do tego, aby powstrzymać siły jugosłowiańskie przed ponownym wkroczeniem do Kosowa. KFOR także skutecznie przeprowadził demilitaryzację Armii Wyzwolenia Kosowa i przekształcenie jej w Korpus Ochrony Kosowa – cywilne siły szybkiego reagowania pozostające pod kontrolą tymczasowej administracji ONZ.

Innym kluczowym zobowiązaniem KFOR jest stworzenie bezpiecznego środowiska, w którym wszystkie społeczności w Kosowie – Serbowie, Bośniacy, Romowie i Turcy, jak również Albańczycy – będą mogli odbudować swoją egzystencję[7].

Z dotychczasowych doświadczeń w operacjach IFOR, SFOR, AFOR i KFOR wynika, że:

¨     Niezbędna jest minimalizacja różnic organizacyjnych i w wyposażeniu między jednostkami polskimi a innych państw NATO.

¨     Do operacji pokojowych i kryzysowych powinny być kierowane pododdziały co najmniej szczebla batalionu z odpowiednim własnym zabezpieczeniem logistycznym, wspartym przez ruchome elementy logistyczne zdolne do przetrwania w rejonie kryzysu przez co najmniej 30 dni bez konieczności uzupełnień.

¨     Musi być określona liczba batalionów ( jeden w misji i dwa w kraju do rotacji ) przygotowanych do udziału w operacjach pokojowych .

¨     Stosunkowo krótki okres przygotowania misji wymaga wcześniejszego zawarcia umów z przewoźnikami zagranicznymi i krajowymi.

¨     Niezbędne jest zapewnienie całkowitego zabezpieczenia logistycznego, szczególnie środków bojowych i remontowych oraz zabezpieczenia socjalnego stanów osobowych.

¨     Szczególnie potrzebne są niezawodne środki łączności, zapewniające sprawne dowodzenie w systemie sojuszniczym i narodowym.

¨     Rozbudowy wymaga system łączności niejawnej „Cronos”, gdyż z powodu dużego napływu informacji są opóźnienia w ich obiegu zarówno w MON, jak i między MON a dowództwami NATO.

¨     W składzie polskich kontyngentów wojskowych, działających poza obszarem odpowiedzialności NATO, muszą być specjaliści do zawierania kontraktów oraz prowadzenia negocjacji z miejscowymi władzami i ludnością.

¨     Pododdziały wydzielone do operacji pokojowych nie prowadzą działań operacyjnych, lecz w większości zadania patrolowe, prewencyjne i zabezpieczające.

¨     Wykonywanie zadań mandatowych w różnych warunkach klimatycznych i terenowych wymaga większego wysiłkowego państwa w celu zaspokojenia potrzeb jednostek uczestniczących w operacjach pokojowych[8].

Operacja bałkańska była pierwszym praktycznym działaniem NATO po jego poszerzeniu. Wcielała nową koncepcję strategiczną Sojuszu. Nasuwa się zatem prosta analogia – że tak właśnie wyglądałoby reagowanie NATO również w razie zagrożenia bezpieczeństwa Polski, tak montowana byłaby, uruchamiana i prowadzona sojusznicza kampania obronna na terytorium Polski, z taką skutecznością prowadzone byłyby operacje militarne[9].

 

Po roku członkostwa Polski w NATO pojawiły się liczne pozytywne opinie o sprawności o dobrym przygotowaniu naszych sił zbrojnych do działania w nowym środowisku wojskowym. Wyrażają je najwyżsi przedstawiciele struktur wojskowych Sojuszu Północnoatlantyckiego oraz szefowie państw członkowskich.

Okres ten pozwolił także zidentyfikować nieprawidłowości i ukazać problemy wymagające korekt, gdyż niewyeliminowane we wczesnym stadium mogą spowalniać, a nawet utrudniać wywiązywanie się z sił zbrojnych z przyjętych zobowiązań. Naszą powinnością jest identyfikować te problemy i w jak najkrótszym czasie eliminować na wszystkich szczeblach dowodzenia.

Należy zatem w sposób usystematyzowany zbierać wszystkie doświadczenia, zarówno pozytywne, jak i negatywne, gdyż mogą one stanowić bardzo istotny wkład w rozwój Paktu Północnoatlantyckiego[10].

Po akcesji do NATO potrzebujemy naszej, realistycznej oceny zagrożeń i zdefiniowanych na tej podstawie celów polityki bezpieczeństwa – innymi słowy: naszej nowej doktryny polityczno – wojskowej[11].

Udział w pakcie to także zobowiązania do obrony sojuszników, do interwencji poza granicami Polski. Nasi sojusznicy nie oczekują od nas na razie sprawnej nowoczesnej armii. Wymagają dochowania powierzonych nam tajemnic wojskowych, udoskonalenia systemu obrony powietrznej i intensywniejszej nauki angielskiego.

Sojusznicy oczekują od Polski wewnętrznej stabilności i dobrych stosunków z sąsiadami NATO ze Wschodu, zwłaszcza z Ukrainą i Rosją[12].

Jeśli kwintesencją działań podejmowanych w armii, w pierwszym roku funkcjonowania w Sojuszu Północnoatlantyckim miałoby być jedno zdanie, zacytowałabym słowa Gen. Wesleya Clarka, dowódcy Sił Zbrojnych NATO w Europie wypowiedziane w trakcie jego ostatniej wizyty w 1. Brygadzie Pancernej w Wesołej: „Maksimum profesjonalizmu w minimum czasu”.

         Bilans minionego roku wypada pozytywnie, aczkolwiek widoczna jest przepaść pomiędzy potrzebami wojska (a w zasadzie systemu obronnego) a możliwościami ich zabezpieczenia.

W pierwszym dniu członkostwa nasza armia musiała osiągnąć trudne minimalne standardy oraz wydzielić siły operacyjne do współdziałania z sojuszem. Nasz kraj podołał temu zadaniu i dzisiaj w Siłach Natychmiastowego Reagowania i Szybkiego Reagowania funkcjonuje silny komponent trzech rodzajów sił zbrojnych.

Ogromnej pracy dokonano w szkolnictwie wojskowym, zwłaszcza Akademii Obrony Narodowej, gdzie kształcimy absolwentów już według natowskich standardów.

Misje AFOR, SFOR i KFOR (wielonarodowe ćwiczenia NATO: PdP, a także służba kontyngentów sił pokojowych ONZ w Libanie i na Wzgórzach Galon) są obrazem wojska, jakie chcielibyśmy widzieć[13].


[1] Współpraca cywilno – wojskowa w Bośni i Hercegowinie, op. cit., s.109-110

[2] Z. Zalewski, Problemy bezpieczeństwa Polski w nowej rzeczywistości, „Myśl wojskowa” nr 4/2000; lipiec/sierpień,s.12

[3] A. Jóźwiak, C. Marcinkowski, Polska jednostka wojskowa w siłach stabilizujących w Bośni, „Przegląd Wojsk Lądowych”, nr 4/1999 s. 102

[4] Strona internetowa – MON RP s. 1 i 2

[5] M. Pawelec, Strzelają przy każdej okazji (Wywiad z mjr. Jerzym Kucharskim byłym zastępcą szefa Wydz. Operacyjnego Nordycko – Polskiej Grupy Bojowej), „Super – Relaks. Echa Dnia:, nr 3/2001, s. 12

[6] P. Kłudka, „Wojsko i wychowanie” – Pismo żołnierzy zawodowych WP, Warszawa, nr 4/2000,s. 104-105

[7] Dowodząc KFOR–em, wypowiedź gen. Klausa Reinhardta (Dowódcy KFOR w okresie od października 1999 do kwietnia 2000 roku), „Przegląd NATO”, lato/jesień 2000, s.16-17

[8] H. Szumski, Bilans funkcjonowania sił zbrojnych RP w NATO oraz misji pokojowych, „Myśl wojskowa”, Warszawa listopad/grudzień 6/2000, s.20

[9] S. Koziej, Obrona blokiem, „Polityka”, nr 12; 18 marca 2000, s. 82

[10] Bilans funkcjonowania sił zbrojnych RP w NATO oraz misji pokojowych, op. cit., s. 20

[11] W. Waszczykowski, Peleton czy pupil, „Gazeta Polska”, 31 marca 1999 rok, s. 9

[12] J. Baczyński, NATO, godzina zero, „Polityka”, nr 12, 20 marca 1999, s. 16

[13] M. Jędrzejko, Bilans z NATO w tle, „Polska Zbrojna”, nr 1, styczeń 2000, s. 17

Pierwsze podmuchy burzy w Jugosławii

5/5 - (2 votes)

Konflikt na terenie byłej Jugosławii jest związany z rozpadem wielonarodowościowego państwa totalitarnego, jakim była Federacyjna Socjalistyczna Republika Jugosławii. Przyczyn konfliktu należy doszukiwać się w kryzysie bałkańskim, zapoczątkowanym w XIX wieku, kiedy to rozpoczął się proces tworzenia państw narodowych i narastało dążenie do podziału zróżnicowanego etnicznie terytorium. Na obszarze byłej Jugosławii w historycznie różnych jednostkach – polityczno – terytorialnych formowało się kilka wspólnot etnicznych (Serbowie, Chorwaci, Słoweńcy i Czarnogórcy, Albańczycy, Węgrzy i Macedończycy), religii (chrześcijańska, w tym prawosławna i katolicka oraz muzułmańska), języków (serbsko- chorwacki, macedoński, albański, słoweński i węgierski) i alfabetów (łaciński i cyrylica).

Niepokrywanie się etnicznego rozmieszczenia z granicami państwowymi, niezaspokojone narodowe aspiracje polityczne oraz narastający eksteremizm doprowadziły do wybuchu niezadowolenia, trudnego do opanowania, co doprowadziło do przeniesienia konfliktu na zewnątrz[1].  

        Na skutek licznych kryzysów, napięć i konfliktów zbrojnych, jakie miały miejsce na tym obszarze, Albania i większość terytorium byłej Jugosławii zostały spustoszone i popadły w głęboki kryzys gospodarczy, a ok. 3 mln ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swych domów i szukania schronienia, nierzadko poza granicami kraju, w których się urodzili. Były to największe od 1945 roku migracje wywołane przez działania wojenne.

W 1981 roku po raz pierwszy od wielu lat w sklepach zabrakło żywności. Rozpoczęły się strajki i manifestacje uliczne, nasiliła się emigracja. W połowie lat 80 inflacja osiągnęła 140% rocznie, w kraju było milion bezrobotnych, a rząd z najwyższym trudem spłacał odsetki od zagranicznego długu, wynoszącego 19 miliardów dolarów. Na fali rosnącego niezadowolenia doszło do poważnych incydentów w Kosowie. W czasie tym konfliktów walczące strony popełniły liczne zbrodnie wojenne, a Serbowie bośniaccy dokonali co najmniej jednego aktu ludobójstwa – rzezi srebrenickiej w 1995 roku, która była największą masakrą w Europie od czasu stłumienia powstania w Budapeszcie w 1956 roku. W wojnach tych zginęło, zależnie od szacunków, od 80 do 300 tys. ludzi[2].

        Od początku kryzysu jugosłowiańskiego, w jego rozwiązanie zaangażowały się najważniejsze instytucje i organizacje międzynarodowe, którym mimo podjęcia wielu wysiłków dyplomatycznych nie udało się samodzielnie doprowadzić do zakończenia wojny w Bośni i Hercegowinie. Mechanizmy i instrumenty zapobiegania i rozwiązywania konfliktów w innych regionach, okazały się do połowy 1994 roku, nieskuteczne w przypadku Bośni. Co więcej, działania podejmowane przez przywódców światowych mocarstw ujawniły z jednej strony ich indolencję wynikającą z nierozumienia specyfiki sytuacji w byłej Jugosławii, z drugiej natomiast tendencje do realizacji narodowych interesów na Bałkanach, czego konsekwencją był brak jedności i koordynacji w wypracowaniu skutecznej polityki zakończenia konfliktu.

Dopiero połączenie wysiłków dyplomatycznych trzech znaczących czynników międzynarodowych: Stanów Zjednoczonych, Rosji i Unii Europejskiej, skupionych w tzw. Grupie Kontaktowej, wiosną 1994 roku doprowadziło do pewnej zmiany sytuacji polityczno – wojskowej w Bośni. Konsekwentna postawa światowych mocarstw wobec stron konfliktu, przede wszystkim w stosunku do Serbów bośniackich, zaowocowała podjęciem negocjacji nad zaproponowanym przez Waszyngton w 1995 roku planem pokojowego uregulowania konfliktu w Bośni i Hercegowinie.

Ważnym etapem otwierającym drogę do zawarcia porozumienia pokojowego były rozmowy ministrów spraw zagranicznych Bośni, Chorwacji i Federalnej Republiki Jugosławii (Serbia i Czarnogóra) z udziałem przedstawicieli Grupy Kontaktowej oraz mediatora Unii Europejskiej, Carla Bildt’a przeprowadzone 8 września 1995 roku w Genewie.

W wyniku rokowań stronom konfliktu udało się uzgodnić kluczowe zasady przyszłego porozumienia pokojowego w Bośni. zapowiedziano, że po podpisaniu generalnego porozumienia, przewidującego podział Bośni w proporcjach 49:51 między Republikę Serbską a Federacją Bośniacko – Chorwacką, siły ONZ działające w Bośni, zostaną w ciągu sześciu miesięcy zastąpione przez 60 tysięcy żołnierzy NATO i sygnatariuszy Partnerstwa dla Pokoju[3].

          W historii naszego kraju można wyróżnić kilka charakterystycznych okresów udziału żołnierzy Wojska Polskiego w międzynarodowych misjach pokojowych. Cechują się one nie tylko coraz większą liczbą żołnierzy biorących w nich udział, ale przede wszystkim coraz bardziej złożonymi zadaniami mandatowymi wykonywanymi przez nasze kontyngenty, począwszy od zadań kontrolno-obserwacyjnych.

  • 1953-1975 – udział oficerów Sił Zbrojnych RP w Międzynarodowych Komisjach Nadzoru i Kontroli w Korei i Indochinach oraz po raz pierwszy obserwatorów wojskowych w Nigerii;

Półwysep Koreański był pierwszym obszarem, na którym żołnierze Wojska Polskiego podjęli pokojową służbę pokojową służbę. Po podpisaniu     rozejmu w lipcu 1953 r. Polacy weszli w skład dwóch komisji międzynarodowych, powołanych do nadzorowania i przestrzegania jego postanowień – Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych – KNPN oraz Komisji Repatriacyjnej Państw Neutralnych – KRPN. W pracach obu komisji brało udział ponad 1000 oficerów i podoficerów WP.

  • 1973-1989 – pierwsze zwarte jednostki WP (kontyngenty logistyczne) uczestniczą w operacjach utrzymania pokoju na Bliskim Wschodzie;

W latach siedemdziesiątych został zapoczątkowany nowy rozdział w działalności Wojska Polskiego na arenie międzynarodowej – pokojowa służba w doraźnych siłach zbrojnych i grupach obserwatorów

ONZ. W 1973 r. jednostka Wojska Polskiego, licząca blisko 1000 oficerów i szeregowych wyposażonych w specjalistyczny sprzęt, została włączona do składu formacji UNEF II rozmieszczonej w strefie rozdzielenia wojsko egipsko-izraelskich na Synaju.

  • 1991-1992 – po raz pierwszy Polacy biorą udział w operacjach wymuszania pokoju tworzonych zgodnie z Rozdziałem VII Karty Narodów Zjednoczonych („Pustynna Burza” w Kuwejcie i Arabii Saudyjskiej), wysłanie kontyngentu operacyjnego sił UNPROFOR w Chorwacji, udział kontyngentu logistycznego i obserwatorów wojskowych w pierwszej kompleksowej operacji pokojowej UNTAG w Namibii i Angoli oraz udział obserwatorów wojskowych w UNOMOG w Iraku i UNIKOM w Kuwejcie;
  • 1992-1995 – dynamiczny wzrost udziału naszych kontyngentów w operacjach pokojowych (udział około 2000 żołnierzy w 10 misjach, w tym w siłach UNTAC w Kambodży), początek udziału w misjach OBWE;
  • 1995-1997 – uczestnictwo w operacji wymuszania pokoju w strukturach Brygady Nordycko-Polskiej w operacjach NATO w Bośni i Hercegowinie.

Jest jedna wspólna cecha tych misji: profesjonalizm, dobre wyszkolenie i obiektywizm polskich wysłanników. Dobrze służyło to procesom pokojowym i demokratycznym, przysparzało nam autorytetu i uznania. Nie bez przyczyny zatem Polska jest dziś zliczana do grona państw mających największe doświadczenie w tego typu działalności pokojowej.

W 1988 r. Siły zbrojne ONZ zostały uhonorowane Pokojową Nagrodą Nobla. W delegacji, której wręczono to zaszczytne wyróżnienie, był także przedstawiciel Wojska Polskiego: st. chor. sztab. Edward Ziorbo. Jest to największy wyraz uznania dla naszego kraju, zwłaszcza dla uczestników misji pokojowych, za wkład w zmniejszanie napięć i łagodzenie konfliktów w różnych częściach świata.

W 17 misjach pokojowych poza granicami kraju pełni obecnie służbę ok. 1500 naszych żołnierzy. Dodatkowo polscy eksperci wojskowej pełnią służbę w 14 misjach obserwacyjnych OBWE. ONZ i UE w Europie, Azji i Afryce.

Od roku 1991 polscy dyplomaci oraz oficerowie Wojska Polskiego biorą udział w misjach wojskowo – dyplomatycznych organizowanych pod auspicjami OBWE na terytorium b. Jugosławii i b. ZSRR[4].


[1] kpt. Dypl. D. Nieke „Zadania realizowane przez polski kontyngent wojskowy SFOR” – Myśl wojskowa nr 5, W-wa 2000 r., Wyd. Bellona, s. 128

[2] M. Kuczyński „Bałkańska pożoga”, nr 52, W-wa 1999 r., s. 5

[3] P.Piątkowski, Operacja IFOR „Wspólny wysiłek” w Bośni, nr 18, W-wa 1996, Wyd. Mon, s. 6

[4] M. Jędrzejko: „Polacy w służbie pokoju” – Polska w NATO W-wa 1998 r., Wyd. Bellona, s. 20

Wojsko polskie w misjach pokojowych NATO

5/5 - (2 votes)

Kiedy w 1945 roku kończyła się II wojna światowa, Europa wyglądała jak wielkie pobojowisko. Tragedia zapoczątkowana zbrojną napaścią na polską placówkę Westerplatte, a zakończona szturmem Berlina, pochłonęła dziesiątki milionów ofiar. Te sześć lat powinno po wszech czasy żyć w ludzkiej pamięci, choćby dlatego, aby każdy, kto zdobędzie się na wojenne piekło, uświadomił sobie, ile niesie ono zła i tragedii. Wojna – najdramatyczniejsze ze starć – najbardziej uderza w niewinnych i bezbronnych ludzi.

Od ponad 50 lat kluczowym problemem międzynarodowym jest sprawa utrzymania pokoju i bezpieczeństwa na świecie. Wbrew przewidywaniom II wojna światowa nie stała się przełomowym wydarzeniem w tym względzie. W okresie powojennym nie było dotychczas ani jednego dnia pokoju, dnia bez wojny. W ponad 150 konfliktach, które miały miejsce po 1945 roku, zaangażowanych było ponad 75 państw. Rozmiary zniszczeń i krzywd trudno ująć w konkretne liczby. Zginęły miliony ludzi, kolejne przez tułaczkę i wypędzenie musiały opuścić rodzinne strony.

Niestety pomimo tej wielkiej przestrogi, nie brakuje na świecie szaleńców, gotowych w imię własnych interesów rozpętać wojnę, w której giną kobiety i mężczyźni, dorośli i dzieci. „Właśnie dlatego nosimy mundur i karabiny, dlatego w Konstytucji istnieje zapis o potrzebie obrony Ojczyzny, dlatego aktywnie działamy na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych i wreszcie dlatego nasi koledzy uczestniczą w operacjach i misjach pokojowych”[1].

Od początku lat 90 polską specjalnością było zabezpieczenie logistyczne międzynarodowych kontyngentów. Wysokie noty uzyskiwane w pokojowej służbie, rosnący autorytet dobrych żołnierzy coraz częściej kierowały Polaków na pierwsze linie, w tym m.in. do wykonywania zadań operacyjnych w działaniach obejmujących elementy wymuszania pokoju (UNPROFOR, IFOR/SFOR)[2].

Wkład Polski w dzieło odprężenia i zbliżenia między narodami polega m.in. na udziale żołnierzy Wojska Polskiego w międzynarodowych misjach, których celem jest przywracanie pokoju i zagwarantowanie przestrzegania międzynarodowych układów rozejmowych.

Wyraża się on udziałem ponad 31 tysięcy żołnierzy i personelu cywilnego w 37 różnych misjach i operacjach pokojowych prowadzonych pod auspicjami międzynarodowych organizacji na terytoriach 30 państw m.in. w Korei i Afganistanie, w Namibii, Egipcie i Syrii, w Kuwejcie i Iraku, w byłej Jugosławii, w Kambodży, Libanie i Bośni.

Polscy wysłannicy pełnili odpowiedzialne funkcje w kierownictwach operacji, w zespołach obserwatorów, wykonywali trudne zadania o charakterze bojowym w zwartych oddziałach logistycznych i operacyjnych. Misjami ONZ kierowali m.in. generał Roman Misztal, Stanisław Koziej. Polski generał Mieczysław Bieniek dowodził Polsko-Nordycką Brygadą Sił SFOR, zapewniającą pokój w Bośni i Hercegowinie[3].

Zainteresowanie wojskiem polskim uczestniczącym w misjach pokojowych NATO, skłoniło mnie do podjęcia takiego tematu w niniejszej pracy.

Praca ta składa się z trzech rozdziałów :

W rozdziale pierwszym przedstawiłam w jaki sposób kształtowała się droga Polski do NATO. Jakie kroki musiał uczynić nasz kraj aby zostać pełnoprawnym członkiem Paktu Północnoatlantyckiego.

Rozdział drugi omawia szczegółowo udział żołnierzy Wojska polskiego w misjach pokojowych NATO. Opisuje zadania polskich jednostek, ich struktury, rejony stacjonowania i działania oraz osiągnięcia w misjach IFOR, SFOR i KFOR.

Rozdział trzeci jest próbą podsumowania ostatniego roku działań Polski w NATO. Ukazuje zaangażowanie naszego wojska w zapobieganiu wybuchu lub odrodzenia się konfliktów w Kosowie.

Całość pracy zamyka zakończenie zawierające wnioski końcowe, w których podsumowania została wiedza zdobyta na podstawie literatury fachowej.


[1] M. Jędrzejko:, NATO-kilka słów o historii”; Polska w NATO” – Dom Wydawniczy BELLONA Warszawa 1998, s.,5

[2], Misje pokojowe” – Siły Zbrojne, Warszawa listopad 1997, s. 88

[3] M. Jędrzejko:, Polacy w służbie pokoju”; Polska w …” op. cit ., s. 19