EDL

5/5 - (3 votes)

z pracy dyplomowej na temat wyborów parlamentarnych w Estonii

Ugrupowaniem mającym stosunkowo długi staż był Estoński Związek Demokratyczny (Eesti Demokraatlik Liit). EDL powstał już w listopadzie 1990, ale funkcjonował długo jako stowarzyszenie. Dopiero 1 lutego 1994 został zarejestrowany jako partia polityczna, na czele której stanęła Miina Hint.

“Nowi Demokraci żądają większej wolności dla działania jednostki”- głosił EDL. Sposobem na to ma być radykalna redukcja biurokracji. “Wszystkie nielegalne działania w sferze własności powinny być unieważnione, a proces zwrotu własności powinien zostać usprawniony”- Związek opowiadał się za przyspieszeniem reprywatyzacji. EDL opowiadał się w swoim programie za wysiedleniem tych nie-Estończyków, którzy nie chcą integrować się ze społeczeństwem estońskim. Nie zamierzał tolerować na terytorium Estonii b. funkcjonariuszy KGB i oficerów Armii Czerwonej – zdaniem EDL “przedstawiciele organizacji represyjnych powinni być bezwarunkowo deportowani”.

Część programu dotycząca polityki zewnętrznej jest bardzo ogólnikowa, choć “demokraci” nie ukrywają swojego proeuropejskiego nastawienia: “Demokraci zrobią wszystko, aby Estonia stałą się członkiem zjednoczonej Europy”.

Działalność Estońskiego Związku Demokratycznego należy rozpatrywać w szerszym kontekście przemian ustrojowych, jakie zachodziły w Estonii po odzyskaniu niepodległości w sierpniu 1991 roku. Odbudowa suwerennej państwowości wiązała się z koniecznością stworzenia nowego systemu instytucji politycznych, przeprowadzenia reform gospodarczych oraz określenia zasad funkcjonowania społeczeństwa po kilkudziesięciu latach dominacji radzieckiej. Szczególne znaczenie miało kształtowanie się wielopartyjnego systemu politycznego, w którym pojawiały się organizacje reprezentujące bardzo zróżnicowane poglądy dotyczące kierunków rozwoju państwa. Część ugrupowań koncentrowała się na reformach gospodarczych i liberalizacji życia publicznego, inne natomiast eksponowały zagadnienia tożsamości narodowej oraz konieczność rozliczenia przeszłości komunistycznej. Program EDL zawierał elementy charakterystyczne dla obu tych nurtów, łącząc postulaty ograniczenia ingerencji państwa w działalność jednostki ze zdecydowanym stanowiskiem wobec osób związanych z dawnymi strukturami radzieckimi.

Istotną cechą Estońskiego Związku Demokratycznego było jego wywodzenie się ze środowiska politycznego ukształtowanego jeszcze przed formalnym przywróceniem niepodległości państwa. Organizacje powstające na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych działały w warunkach stopniowego osłabiania monopolu partii komunistycznej i rozwoju niezależnej aktywności społecznej. Ich przedstawiciele uczestniczyli w dyskusjach dotyczących przyszłego ustroju, zasad odbudowy gospodarki oraz sposobów zapewnienia bezpieczeństwa odradzającej się republice. Po odzyskaniu niepodległości część tych środowisk przekształciła się w partie polityczne, które musiały dostosować swoją działalność do mechanizmów demokratycznej rywalizacji wyborczej. Proces ten wymagał nie tylko opracowania programu, ale również stworzenia odpowiednich struktur terenowych, pozyskania kandydatów oraz zdobycia poparcia społecznego. Nie wszystkie organizacje posiadały możliwości pozwalające na skuteczne uczestniczenie w nowym systemie politycznym.

Szczególnego znaczenia w programie EDL nabierała koncepcja ograniczenia biurokracji państwowej. Postulat ten należy interpretować w kontekście doświadczeń wynikających z funkcjonowania radzieckiego systemu administracyjnego, charakteryzującego się rozbudowanym aparatem urzędniczym oraz znacznym zakresem ingerencji państwa w życie gospodarcze i społeczne. Odejście od gospodarki centralnie planowanej wymagało stworzenia nowych zasad prowadzenia działalności gospodarczej, ochrony własności prywatnej oraz podejmowania decyzji przez niezależne podmioty. Ograniczenie biurokracji mogło być zatem przedstawiane jako warunek zwiększenia efektywności instytucji publicznych i poszerzenia swobody obywateli. Jednocześnie realizacja tego postulatu wymagała określenia granic dopuszczalnej ingerencji administracyjnej, ponieważ sprawnie funkcjonujące państwo nie może całkowicie zrezygnować z regulowania stosunków społecznych i gospodarczych.

Kolejnym istotnym zagadnieniem była odbudowa stosunków własnościowych, które uległy zasadniczym przekształceniom podczas okresu radzieckiego. Nacjonalizacja przedsiębiorstw, ziemi i nieruchomości doprowadziła do przerwania ciągłości prywatnych praw majątkowych, a odzyskanie niepodległości stworzyło możliwość podjęcia działań zmierzających do ich przywrócenia. Postulaty reprywatyzacyjne EDL wpisywały się w szerszą debatę dotyczącą sposobów naprawienia skutków wcześniejszych wywłaszczeń. Szczególne trudności wiązały się z koniecznością pogodzenia interesów dawnych właścicieli i ich spadkobierców z sytuacją osób, które przez wiele lat korzystały z określonych nieruchomości na podstawie przepisów obowiązujących w okresie radzieckim. Proces restytucji własności wymagał odpowiednich rozwiązań ustawowych, stworzenia procedur administracyjnych oraz zapewnienia możliwości rozstrzygania sporów majątkowych. Przyspieszenie tych działań mogło sprzyjać odbudowie gospodarki rynkowej, lecz jednocześnie rodziło ryzyko konfliktów pomiędzy poszczególnymi grupami obywateli.

Stanowisko EDL wobec reprywatyzacji wskazywało na znaczenie, jakie ugrupowanie przypisywało ochronie indywidualnych praw majątkowych. Można je rozpatrywać jako element szerszej koncepcji odbudowy państwa opartego na zasadach własności prywatnej i odpowiedzialności jednostki za podejmowane decyzje gospodarcze. Należy jednak zauważyć, że przywracanie stosunków własnościowych sprzed okresu radzieckiego nie było procesem prostym. W wielu przypadkach niemożliwe okazywało się bezpośrednie zwrócenie majątku w jego pierwotnym stanie, co prowadziło do konieczności stosowania rekompensat lub innych rozwiązań zastępczych. Istotne znaczenie miały również problemy związane z dokumentowaniem dawnych praw własności oraz określaniem sytuacji prawnej osób korzystających z przejmowanych nieruchomości. Ocena programowych postulatów EDL wymaga zatem uwzględnienia nie tylko ich ideologicznego uzasadnienia, ale również praktycznych możliwości realizacji w warunkach transformacji gospodarczej.

Szczególnie kontrowersyjnym elementem programu Estońskiego Związku Demokratycznego była polityka dotycząca ludności nieestońskiej. Problem ten odgrywał istotną rolę w debacie publicznej po odzyskaniu niepodległości, ponieważ w okresie radzieckim struktura narodowościowa Estonii uległa znacznym zmianom. Napływ ludności z innych republik ZSRR, przede wszystkim rosyjskojęzycznej, prowadził do powstawania społeczności, których sytuacja prawna i społeczna po 1991 roku stała się przedmiotem licznych sporów. Szczególne znaczenie posiadały zagadnienia obywatelstwa, znajomości języka estońskiego oraz warunków uczestniczenia w życiu politycznym. Część ugrupowań opowiadała się za bardziej restrykcyjnymi rozwiązaniami, uzasadniając je potrzebą ochrony tożsamości narodowej i odbudowy niezależności państwa. Inne środowiska podkreślały natomiast konieczność stopniowej integracji mieszkańców oraz unikania działań prowadzących do pogłębiania podziałów społecznych.

W tym kontekście postulat wysiedlania osób nieestońskiego pochodzenia, które nie chciały integrować się ze społeczeństwem, należy uznać za szczególnie radykalny element programu EDL. Formułowanie takiego żądania prowadziło do istotnych problemów związanych z określeniem kryteriów oceny integracji oraz dopuszczalnych sposobów reagowania na jej brak. Sama odmienność narodowościowa, językowa lub kulturowa nie może bowiem stanowić wystarczającej podstawy do pozbawiania jednostki prawa pobytu. Znaczenie mają również obowiązujące gwarancje praw człowieka, zasady ochrony mniejszości narodowych oraz indywidualna sytuacja prawna określonej osoby. Program EDL wskazywał zatem na występowanie napięcia pomiędzy deklarowanym przywiązaniem do wolności jednostki a dążeniem do stosowania restrykcyjnych środków wobec części mieszkańców państwa. Rozbieżność ta stanowi istotny element charakterystyki ideowej ugrupowania.

Odrębnego rozpatrzenia wymaga stanowisko partii wobec byłych funkcjonariuszy radzieckiego aparatu bezpieczeństwa i przedstawicieli Armii Czerwonej. Postulaty ich usunięcia z terytorium Estonii należy interpretować w kontekście dążenia do ograniczenia wpływów dawnych struktur państwowych oraz zapewnienia bezpieczeństwa odzyskanej niepodległości. Szczególne znaczenie miała obecność wojsk rosyjskich, które pozostały na terytorium Estonii po rozpadzie Związku Radzieckiego i zostały wycofane dopiero w 1994 roku. Problem ten miał nie tylko charakter militarny, ale również polityczny i symboliczny, ponieważ wiązał się z faktycznym odzyskiwaniem kontroli nad własnym terytorium. Należy jednak rozróżnić odpowiedzialność za konkretne działania podejmowane w ramach aparatu represji od zbiorowego przypisywania winy wszystkim osobom należącym do określonej kategorii zawodowej. W tym drugim przypadku pojawia się bowiem ryzyko naruszenia zasad indywidualnej odpowiedzialności i równości wobec prawa.

Ważnym zagadnieniem jest również stosunek EDL do integracji europejskiej. Deklarowane poparcie dla uczestnictwa Estonii w zjednoczonej Europie odpowiadało jednemu z najważniejszych kierunków polityki zagranicznej państwa po odzyskaniu niepodległości. Zbliżenie z instytucjami europejskimi było postrzegane jako sposób umocnienia suwerenności, zwiększenia bezpieczeństwa oraz stworzenia korzystniejszych warunków rozwoju gospodarczego. W czerwcu 1995 roku Estonia podpisała układ stowarzyszeniowy ze Wspólnotami Europejskimi i ich państwami członkowskimi, a w listopadzie tego samego roku złożyła wniosek o członkostwo w Unii Europejskiej. Kierunek ten oznaczał stopniowe włączanie państwa w europejski system współpracy politycznej i gospodarczej. Deklaracje EDL można zatem interpretować jako wyraz akceptacji podstawowej orientacji geopolitycznej Estonii, choć sam program ugrupowania nie przedstawiał szczegółowej koncepcji procesu integracyjnego.

Warto zauważyć, że proeuropejskie stanowisko EDL nie było wystarczającym elementem odróżniającym tę organizację od wielu innych estońskich ugrupowań politycznych. Dążenie do integracji ze strukturami zachodnimi posiadało stosunkowo szerokie poparcie wśród partii uczestniczących w procesie odbudowy niepodległej państwowości. Różnice dotyczyły przede wszystkim tempa reform, zakresu ingerencji państwa w gospodarkę oraz stosunku do problemów społecznych wynikających z transformacji. Ugrupowania dysponujące rozbudowanymi strukturami organizacyjnymi mogły przedstawiać bardziej kompleksowe programy obejmujące politykę ekonomiczną, podatkową, społeczną i zagraniczną. Na tym tle EDL wyróżniał się przede wszystkim radykalnym charakterem części postulatów dotyczących własności oraz rozliczenia radzieckiej przeszłości. Nie wystarczało to jednak do stworzenia wyraźnej i powszechnie rozpoznawalnej alternatywy wobec dominujących uczestników rywalizacji politycznej.

Pierwszą możliwość oceny znaczenia wyborczego środowiska EDL stworzyły wybory parlamentarne przeprowadzone 20 września 1992 roku. Organizacja uczestniczyła w nich jako jeden z członków koalicji wyborczej Demokraadid, która wystawiła dziewięciu kandydatów. Ugrupowanie to uzyskało 744 głosy, co stanowiło około 0,2% ważnie oddanych głosów, i nie zdobyło żadnego mandatu parlamentarnego. Wynik ten wskazywał na bardzo ograniczony zasięg społecznego poparcia dla środowiska demokratów. Nie można jednak na tej podstawie jednoznacznie stwierdzić, że wyborcy odrzucali wszystkie elementy jego programu. Słaby rezultat mógł być również związany z niewielką rozpoznawalnością kandydatów, ograniczonymi możliwościami prowadzenia kampanii oraz silną konkurencją ze strony innych ugrupowań posiadających podobne postulaty.

Istotnym sprawdzianem samodzielnej pozycji Estońskiego Związku Demokratycznego były kolejne wybory parlamentarne, przeprowadzone 5 marca 1995 roku. Tym razem EDL uczestniczył w rywalizacji jako odrębna partia polityczna, wystawiając listę obejmującą osiemnastu kandydatów. Ugrupowanie otrzymało 316 głosów, co oznaczało poparcie wynoszące około 0,06% wszystkich ważnie oddanych głosów. Wynik ten nie pozwolił na uzyskanie reprezentacji w Riigikogu i był najniższym rezultatem osiągniętym przez listę partyjną lub koalicyjną w tych wyborach. Szczególnie istotne jest porównanie poparcia EDL z wynikami największych ugrupowań, które uzyskały dziesiątki tysięcy głosów i stworzyły podstawy nowego układu parlamentarnego. Różnica ta wskazywała, że Estoński Związek Demokratyczny pozostawał organizacją o marginalnym znaczeniu wyborczym.

Ograniczona skuteczność EDL może być rozpatrywana w kontekście szerszego procesu kształtowania się estońskiego systemu partyjnego. W pierwszych latach po odzyskaniu niepodległości funkcjonowało wiele niewielkich organizacji politycznych, często powstałych z inicjatywy stosunkowo wąskich środowisk społecznych lub grup działaczy. Rywalizacja wyborcza stopniowo sprzyjała jednak wzrostowi znaczenia partii posiadających wyraźną tożsamość programową, rozbudowane struktury oraz zdolność do uczestniczenia w koalicjach. Mniejsze ugrupowania napotykały trudności wynikające z ograniczonych zasobów organizacyjnych i finansowych. Szczególne znaczenie miał również pięcioprocentowy próg wyborczy, który utrudniał zdobywanie mandatów przez partie o niewielkim poparciu ogólnokrajowym. W przypadku EDL wynik był jednak tak niski, że problemem nie było samo przekroczenie progu, lecz brak możliwości pozyskania znaczącej liczby wyborców.

Jednym z możliwych wyjaśnień słabości wyborczej ugrupowania było również funkcjonowanie na estońskiej scenie politycznej innych partii odwołujących się do wartości liberalnych, demokratycznych i narodowych. Postulaty rozwoju gospodarki rynkowej, ograniczenia biurokracji oraz odbudowy niepodległego państwa były obecne w programach licznych organizacji. Wyborcy zainteresowani takimi zagadnieniami mogli zatem popierać ugrupowania posiadające większe możliwości wpływania na procesy polityczne. Szczególnie silną konkurencję stanowiły partie uczestniczące we wcześniejszych rządach oraz nowe środowiska zdolne do pozyskiwania znanych przedstawicieli życia publicznego. W wyborach 1995 roku znaczący sukces odniosła Estońska Partia Reform, która zdobyła dziewiętnaście mandatów i stała się jednym z najważniejszych uczestników rywalizacji parlamentarnej. Sukces ten wskazywał, że postulaty liberalne mogły uzyskiwać znaczne poparcie społeczne, jeżeli były przedstawiane przez organizację dysponującą odpowiednim potencjałem politycznym.

Należy również uwzględnić możliwość występowania rozbieżności pomiędzy radykalizmem programowym a oczekiwaniami części wyborców. Społeczeństwo estońskie w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych musiało przystosowywać się do szybkich przemian gospodarczych, których następstwem były zmiany warunków zatrudnienia, poziomu bezpieczeństwa socjalnego oraz zasad funkcjonowania przedsiębiorstw. W takich okolicznościach część obywateli mogła przywiązywać większą wagę do propozycji dotyczących stabilizacji gospodarczej i poprawy sytuacji materialnej niż do postulatów o charakterze historycznym lub narodowościowym. Nie oznacza to, że kwestie tożsamości narodowej i rozliczenia przeszłości utraciły znaczenie polityczne. Mogły jednak nie stanowić wystarczającej podstawy do zdobycia szerokiego poparcia dla ugrupowania, którego program nie oferował równie rozbudowanej propozycji rozwiązywania bieżących problemów społeczno-ekonomicznych.

Z punktu widzenia badań nad systemem partyjnym szczególne znaczenie ma także sposób klasyfikowania Estońskiego Związku Demokratycznego pod względem ideologicznym. Deklarowane poparcie dla wolności jednostki i ograniczenia biurokracji wskazywało na obecność elementów myśli liberalnej. Postulaty zdecydowanego rozliczenia radzieckiej przeszłości oraz restrykcyjne podejście do części ludności nieestońskiej zbliżały natomiast organizację do bardziej radykalnych nurtów narodowych. Nie można jednak wyłącznie na podstawie kilku haseł programowych jednoznacznie przypisać partii do określonej rodziny ideologicznej. Pełna ocena wymagałaby analizy dokumentów statutowych, wypowiedzi przywódców, materiałów wyborczych oraz rzeczywistych działań organizacji. Szczególnie istotne byłoby ustalenie, czy poszczególne postulaty tworzyły spójną koncepcję państwa, czy raczej stanowiły zbiór oczekiwań wynikających z doświadczeń okresu transformacji.

Analiza działalności EDL pozwala również zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy formalnym uczestnictwem w rywalizacji politycznej a rzeczywistą zdolnością oddziaływania na funkcjonowanie państwa. Rejestracja partii, opracowanie programu oraz wystawienie kandydatów nie gwarantowały uzyskania reprezentacji parlamentarnej. Konieczne było zdobycie odpowiedniego poparcia społecznego, którego uzyskanie zależało od wielu czynników, w tym rozpoznawalności organizacji, atrakcyjności programu i skuteczności prowadzonej kampanii. EDL stanowił przykład ugrupowania obecnego w procesie kształtowania się pluralizmu politycznego, które nie zdołało jednak przekształcić swojej aktywności w znaczący wpływ na działalność parlamentu. Jego historia wskazuje tym samym na trudności napotykane przez niewielkie partie w okresie stabilizowania się demokratycznego systemu politycznego.

Estoński Związek Demokratyczny należał do organizacji powstałych w okresie zasadniczych przemian ustrojowych i społecznych związanych z odzyskiwaniem niepodległości przez Estonię. Jego program odzwierciedlał najważniejsze problemy występujące w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych, w szczególności konieczność ograniczenia pozostałości radzieckiego systemu administracyjnego, odbudowy własności prywatnej oraz określenia stosunku państwa do dawnych struktur politycznych i wojskowych. Jednocześnie ugrupowanie prezentowało restrykcyjne stanowisko wobec części ludności nieestońskiej, co nadawało jego programowi charakter wewnętrznie niejednorodny. Pomimo stosunkowo wczesnego rozpoczęcia działalności EDL nie zdobył znaczącego poparcia społecznego i nie uzyskał reprezentacji parlamentarnej. Jego znaczenie historyczne polega zatem przede wszystkim na ukazywaniu różnorodności koncepcji politycznych obecnych podczas odbudowy estońskiej państwowości oraz trudności związanych z przekształcaniem niewielkich środowisk obywatelskich w skuteczne organizacje partyjne.

Działalność rzeczników prasowych w jednostkach penitencjarnych

5/5 - (1 vote)

Działalność rzeczników prasowych w jednostkach penitencjarnych i intertemporalne kształtowanie się uregulowań „prawnych” dotyczących tej działalności.
Powołanie Rzeczników Prasowych (dalej zwanych „rzecznikami”) w jednostkach organizacyjnych więziennictwa, nastąpiło w drodze wytycznych, które znalazły się w piśmie Zastępcy Dyrektora CZZK nr NOP – 408/94 z dnia 13.04.1994r. W treści tego pisma, które de facto informowało o planowanej naradzie rzeczników prasowych resortu sprawiedliwości, polecano podanie danych personalnych osoby – kandydata do wykonywania tych obowiązków w jednostce rejonowej z jednoczesnym poleceniem oddelegowania na w/ szkolenie.

O tym, że CZZK nie dysponował wtedy informacją, ani też jasnością co do funkcjonowania takiej funkcji w jednostkach świadczy jeden zwrot z wzmiankowanego pisma. Mianowicie mówi się o funkcjonariuszu, który „…wykonuje lub będzie wykonywał obowiązki rzecznika…”, a to oznacza, że praktyka jednostek w tym względzie była Centralnemu Zarządowi nie znana. Z całą pewnością w tym czasie żadna z jednostek penitencjarnych nie miała wyznaczonego rzecznika, a kontakty z mediami miały charakter chaotyczny, niezorganizowany i jeśli w ogóle miały miejsce to odbywały się na poziomie Naczelników jednostek i to tylko tych, którzy intuicyjnie przeczuwali rosnącą w naszym kraju społeczną i opiniotwórczą rolę prasy, radia i TV.

W piśmie tym można także znaleźć akapit świadczący o przewidywaniu powołania takiej funkcji w pozostałych jednostkach podstawowych, gdyż zobowiązano z góry osoby uczestniczące w naradzie do przygotowania i przeprowadzenia szkolenia ( wtórnie ) osób wykonujących funkcje rzecznika w jednostkach podległych Naczelnikowi rejonu.

Decyzją ówczesnego Naczelnika RAŚ Łódź zgłoszono mój udział w szkoleniu, ale dokumentację dotyczącą tej działalności miał przechowywać dział organizacyjno – prawny jednostki. Taka dwoistość, w moim przekonaniu wyniknęła z faktu „pochodzenia” pisma z Wydziału Organizacyjno – Prawnego Centralnego Zarządu. To z jednej strony. A z drugiej strony z powszechnego wśród Naczelników przekonania, że kierownicy działów penitencjarnych ( a takie stanowisko wtedy zajmowałem ) są najlepiej zorientowani w całokształcie spraw zakładu.

Jako uczestnik wskazanej narady dowiedziałem się, że obecność rzeczników prasowych więziennictwa była tam dość przypadkowa, gdyż meritum narady dotyczyło rzeczników prasowych prokuratur i sądów wysokich instancji, którzy to rzecznicy mieli już za sobą kilkuletnią działalność. Praktycznie żadne z prowadzonych zajęć, dyskusji i wykładów nie uwzględniały specyfiki i problematyki jednostek penitencjarnych. Może poza wystąpieniem ówczesnego Dyrektora CZZK dr Pawła Moczydłowskiego, który zreferował sytuację więziennictwa, kierując swój referat do licznie obecnych dziennikarzy.

Niemniej cala narada była pierwszym i bardzo interesującym zetknięciem się z podstawami warsztatu działalności rzecznika prasowego. Nie była szkoleniem o charakterze systemowym, ale wprowadzała w szeroki zakres problemów wynikających na styku mediów i instytucji wymiaru sprawiedliwości.

Kolejnym dokumentem, którego celem było zapewne porządkowanie działalności rzecznika w jednostce penitencjarnej było pismo Naczelnika Wydziału Organizacyjno – Prawnego CZZK nr NOP – 496/94 z dnia 06.05.1994 r., które nawiązywało do odbytej narady i nakazywało uwzględnienie „tez” w szkoleniu rzeczników jednostek podległych. W piśmie stwierdzano, że praca rzecznika winna opierać się o ustawę Prawo prasowe i tezy tegoż pisma. Główne tezy w ujęciu syntetycznym były następujące:

– rzecznicy winni być zorientowani we wszystkich problemach funkcjonowania jednostki i dlatego winni mieć zapewniony szybki i nieskrępowany dostęp do wszystkich członków kierownictwa jednostki. W tym także zagwarantowany udział w odprawach kierownictwa.

Ponieważ rzecznikami w większości zostali kierownicy penitencjarni teza ta była realizowana niejako bezpośrednio.

– po zaistnieniu wypadku nadzwyczajnego w jednostce, rzecznik winien naszykować komunikat na jego temat, licząc się z zainteresowaniem mediów.

W praktyce takich komunikatów nie przygotowywano, bo faktyczne zainteresowanie mediów takimi sytuacjami w tamtym momencie było jeszcze żadne. Obecnie też nie praktykuje się opracowywania komunikatów, gdyż dziennikarze bardziej wolą żywe, inteligentne słowo, niż suchy, przemyślany w szczegółach komunikat.

– rzecznicy winni w szerokim zakresie stosować uprawnienia wynikające z prawa prasowego, w tym w szczególności ze sprostowań i odpowiedzi na krytykę prasową, aż do wyczerpania trybu określonego w ustawie, co w skrajnym przypadku oznaczałoby proces sądowy.

Praktyka pracy rzeczników poszła w zupełnie innym od zalecanego kierunku. Mianowicie rzecznicy woleli zaprzyjaźnić się z mediami, uprawiając nieuświadomione Public Relations, niż działać następczo, chowając się za gardę przepisów ustawy, które i tak są nieskuteczne wobec siły środków przekazu. Podkreślam ten moment, gdyż były to początki budowania pozytywnego wizerunku Służby Więziennej, czego samorzutnymi prekursorami byli właśnie rzecznicy prasowi, wspierani przez mających poczucie nadchodzenia zmian, Naczelników jednostek.

– rzecznicy prasowi zostali zobligowani do dwukrotnego w miesiącu, przesyłania do CZZK wycinków prasowych z prasy lokalnej, które treściowo dotyczą więziennictwa. Ponadto winni wiedzieć o każdym przypadku wizyty w jednostkach rejonu ekip filmowych i telewizyjnych, pomimo tego, że zgodę na filmowanie miał wydawać Naczelnik jednostki. O działalności dziennikarzy zagranicznych należało informować niezwłocznie CZZK.

Dyspozycje te nie wiedzieć czemu, co do zasady są utrzymywane jako aktualne do dnia dzisiejszego.

– przywilejem rzecznika miało być uznane za niezbędne zaprenumerowanie do jego dyspozycji kompletu prasy centralnej. Zalecano także by, cyt. ” Ze względu na fakt, że wykonywanie funkcji rzecznika wiąże się z licznymi obowiązkami należy dostosować zakresy obowiązków funkcjonariuszy pełniących tę funkcję w ten sposób, aby umożliwić im wywiązywanie się z nałożonych na nich obowiązków.” Teza ta nigdy nie znalazła swej realizacji. Sprawowanie funkcji rzecznika odbywało się i odbywa na zasadzie dodatkowych obowiązków, ponad zwykły zakres czynności. A przecież dynamika kontaktów z mediami w ciągu minionych 5-ciu lat znacznie wzrosła i nie polega na sporadyczności. W tym miejscu wskazać trzeba, że nadal praktyką powszechna jest desygnowanie do tej funkcji kierowników działów penitencjarnych. Zaletą takich decyzji dyrektorów jest to, że osoby te są faktycznie najlepiej zorientowane w problematyce jednostek i najbliższe modelowemu specjaliście ds. PR co wykażę w dalszej części opracowania. Wadą natomiast jest fakt, że kierownicy penitencjarni zwykle należą do funkcjonariuszy najbardziej obciążonych różnorodnymi czynnościami i obowiązkami, często o znacznym stopniu odpowiedzialności, „ryzyka służbowego” i wymaganego bardzo dobrego poziomu ich wykonania.

Zdarza się także, tak jak to jest w moim przypadku, że Dyrektorzy jednostek biorą na siebie ciężar kontaktów z mediami, uznając, że jest to rozwiązanie praktyczne i racjonalne w konkretnej sytuacji kadrowej jednostki. Obejmując stanowisko dyrektora Zakładu Karnego nr 1 w Łodzi w październiku 1998 r., tak właśnie postąpiłem. Nie chcąc marnować mojego kilkuletniego doświadczenia w tym zakresie, a także nie widząc w tej jednostce, w tamtym momencie, nikogo kto mógłby sprawować funkcję rzecznika na wysokim merytorycznie poziomie, sam jestem rzecznikiem kierowanej przez mnie jednostki. Na swego zastępcę w tym zakresie wyznaczyłem bardzo młodego stażem, ale zdolnego kierownika penitencjarnego, któremu na bieżąco służę przykładem, doświadczeniem, a także angażuję do wspólnych spotkań z dziennikarzami, opracowywania materiałów i udziału w ewentualnych audycjach radiowych lub telewizyjnych. Sądzę, że jest to bardzo dobre rozwiązanie, gdyż pozwala kandydatowi uniknąć ogromnego stresu związanego z samotnym poznawaniem rzeczywistości medialnej, którego ja doświadczyłem.
Obecny stan rzeczy w tej problematyce obrazują po części powyższe uwagi. Dla pełnego obrazu należy jeszcze uwzględnić aktualny sposób pracy przedstawicieli mediów, który najkrócej można określić jako aktywny, chaotyczny i nastawiony na sytuacje i zdarzenia z dużym posmakiem sensacji.

Mając doświadczenia w pracy rzecznika w tak dużym mieście jak Łódź mogę przedstawić w pewnym uproszczeniu podstawowe cechy obrazujące układ mediów tego miasta i wynikające z niego niedogodności w relacjach rzecznik – media.

a). Duża ilość gazet lokalnych lub centralnych mających swe redakcje w Łodzi (5), znaczna ilość stacji radiowych o zasięgu lokalnym (10) i stacji telewizyjnych (3).
W przypadku zaistnienia wydarzeń nośnych informacyjnie lub zwoływania konferencji prasowej, z rzecznikiem kontaktuje się w krótkim czasie duża liczba dziennikarzy, z których każdy chce dowiedzieć się czegoś oryginalnego (niedostępnego dla innych dziennikarzy) czym mógłby zaskoczyć czytelnika (widza – słuchacza). Oczywiście zapewnienie tej oryginalności nie jest możliwe co dziennikarze często zastępują nadinterpretacją danej sytuacji, dobudowaniem wątków przypuszczalnych lub wręcz przeinaczeniem.

Dostrzeżono także dążność dziennikarzy do uzyskania wyłączności na daną informację, co przy akceptacji przez Rzecznika mogłoby prowadzić do złamania Ustawy o Prawie Prasowym poprzez embargo informacyjne dla innych osób. Co innego jednak gdy rzecznik wychodzi w kierunku konkretnego dziennikarza z jak gdyby gotowym tematem i proponuje go na quasi „wyłączność”. Nie jest to sytuacja, która mogłaby być uznana za naruszenie prawa prasowego. Od pewnego czasu praktykuję ten sposób współpracy z dziennikarzami jako najlepszy rodzaj „sprzedaży” „dobrych” dla więziennictwa tematów. W ten sposób to ja decyduję co zostanie napisane w najbliższym czasie o mojej jednostce, a jednocześnie zaspokajam w sposób kontrolowany zapotrzebowanie mediów na więzienne tematy. Powyższe ma jeszcze jeden pozytywny aspekt, a mianowicie wiąże dziennikarza z jednostką i powoduje stałe podnoszenie poziomu Jego wiedzy o problematyce więziennej. Taka sytuacja dobrze rokuje na przyszłość w sensie unikania błędów i przeinaczeń, jakże częstych w publikacjach i programach o więziennictwie, skądinąd przecież nie zamierzonych i wynikających tylko z braku dostatecznej wiedzy o specyfice jednostki penitencjarnej i z niedostatków w aparacie pojęciowym dotyczącym wykonywania kary pozbawienia wolności i tymczasowego aresztowania.

b). Niewiele redakcji stać jest personalnie na skierowanie określonego dziennikarza ( lub ich grupy) do zajmowania się daną problematyką na względnie długi czas, na tyle by dziennikarz opanował aparat pojęciowy obowiązujący na przykład w specyficznym kręgu zawodowym. Sytuacja ta jest w praktyce niezwykle irytująca i czasochłonna dla rzecznika, który z każdym kolejnym dziennikarzem musi budować podstawową, „pojęciową płaszczyznę porozumienia”.
Inaczej mówiąc, rzecznik, odpowiadając na proste w swej istocie pytanie dziennikarza, jest zmuszony do całego szeregu elementarnych wyjaśnień dotyczących podstawowych kwestii istotnych dla zrozumienia odpowiedzi. Potwierdza to tezę o konieczności wypracowywania stałej więzi z dziennikarzem, a najlepiej z kilkoma dziennikarzami reprezentującymi różne redakcje i różne media.

c). Znacznym utrudnieniem w kontaktach z mediami jest fakt większej nośności informacji o wydarzeniach negatywnych ( np. tragicznych), niż o wydarzeniach pozytywnych ( np. osiągnięciach Służby Więziennej w polityce przepustkowej). Można zetknąć się z wypowiedziam i dziennikarzy wprost negującymi informacje o wydźwięku pozytywnym powodowanymi ich małą wartością „rynkową”.

d).Wiele instytucji współdziała z jednostkami penitencjarnymi ( policja, prokuratury, sądy, urzędy, organizacje społeczne i inne ), a informacje z nich wypływające dotyczyć mogą pośrednio lub bezpośrednio więziennictwa. Niejednokrotnie są one wypaczone przez niewiedzę lub nawet celowo, dla skutecznego przerzucenia odpowiedzialności za zdarzenie lub sytuację, na inną niż macierzysta instytucję. Ten wielotorowy przepływ informacji umożliwia dziennikarzom próby manipulacji i konfrontowanie zdobytej wiedzy przez rozpytywanie różnych osób, których wypowiedzi mogą być nawet sprzeczne. Jednocześnie jest to dla dziennikarzy utrudnienie gdyż informacje i poglądy różnych instytucji na tę samą sprawę mogą być rażąco różne. Przykładem może być różnica w ocenie polityki przepustkowej artykułowana przez rzecznika sądu i rzecznika jednostki penitencjarnej, szczególnie w odniesieniu do zezwoleń udzielanych z powodów losowych przez sędziego penitencjarnego.

W tym miejscu należałoby jeszcze nawiązać do sytuacji prawnej jaka powstała w przedmiotowej problematyce po wejściu w życie z dniem 01.09.1996 r. Ustawy z dnia 26.04.1996 r. o Służbie Więziennej. Ustawa ta nakreślając trzy stopniową strukturę Służby Więziennej:

  • Centralny Zarząd Służby Więziennej z Dyrektorem Generalnym,
  • Okręgowe Inspektoraty Służby Więziennej z Dyrektorami Okręgowymi,
  • Zakłady Karne i Areszty Śledcze z Dyrektorami jako kierującymi jednostkami,
  • wyraźnie i konkretnie nakreśliła zadania, które odpowiadają szeroko rozumianemu działaniu PR.

W art. 6 ust. 4 pkt. 3 Ustawy znajdujemy, że jednym z obowiązków Dyrektorów Okręgowych jest współpraca z instytucjami państwowymi i samorządowymi. Oprócz tego, Minister Sprawiedliwości w Zarz. Nr 39/96/CZSW z dnia 20.08.1996 r. nałożył na Dyrektorów Okręgowych inne jeszcze zadania, w tym między innymi – utrzymywania kontaktów ze środkami masowego przekazu oraz nadzorowanie pracy rzeczników prasowych podległych jednostek organizacyjnych ( pkt.13 ww. Zarz. ). Zadaniem tym zajmowałem się osobiście w latach 1996 – 1998 będąc rzecznikiem prasowym OISW w Łodzi.

W art.7 ust.5 pkt.7 Ustawy znajdujemy natomiast, że jednym z obowiązków Dyrektorów jednostek podstawowych jest współdziałanie w zakresie realizacji zadań zakładu lub aresztu z właściwymi instytucjami państwowymi, samorządowymi i społecznymi oraz kościołami, związkami wyznaniowymi i osobami godnymi zaufania. Jako niekonsekwencję należy traktować fakt, że Dyrektor Generalny SW w dniu 27.09.1996 r. wydał analogiczne do ministerialnego Zarz. Nr 23 w sprawie szczegółowego zakresu działania Dyrektorów jednostek podstawowych, w którym nie znajdujemy ani jednego odniesienia do współpracy z instytucjami zewnętrznymi. Należy sądzić, że uznano zapis ustawowy za wystarczający, a przecież nie ma w nim mowy o kontaktach z mediami, które należą do obowiązków Dyrektora choćby z mocy Ustawy o prawie prasowym. Tak więc o tym, że w jednostkach działają rzecznicy prasowi wiemy z faktu, że Dyrektor Okręgowy ma obowiązek ich nadzorowania.

Wskazane przepisy w mojej ocenie są zupełnie wystarczające dla uznania, że jednostki penitencjarne zarówno poprzez swych rzeczników prasowych jak i inne piony służby mogą, a nawet powinny wykazywać się aktywnością w zakresie public relations. Przepisy te nie rażą nadmierną szczegółowością co pozwala na elastyczne (rozszerzające ) ich rozumienie i względną swobodę działania, jakże pożądaną dla efektywnego PR. Szkoda tylko, że za tymi uregulowaniami nie ustalono odrębnych zasad finansowania tej działalności, ale to już jak gdyby problem innego rodzaju.

Odnośnie zadań z opisywanego zakresu, którymi parał się Centralny Zarząd Zakładów Karnych jest mi wiadomo, o tym, że w tym okresie funkcja rzecznika prasowego była umiejscowiona w Wydziale Współpracy ze Społeczeństwem, powołanego specjalnie do tych zadań. Wzmiankę o istnieniu takiego wydziału znajdujemy w Zarz. Nr 3/96 Dyrektora CZZK z dnia 23.02.1996 r. w sprawie podziału czynności w kierownictwie CZZK. Wydział ten istniał równolegle z tzw. Wydziałem ds. Współpracy z Zagranicą.

Następnie Zarz. Nr 9 Dyrektora Generalnego SW z dnia 30 września 1997 r. w sprawie nadania regulaminu organizacyjnego CZSW, a właściwie sam regulamin zlikwidował ww. struktury i w zasadzie cały omawiany zakres zadań przypisał nowo zorganizowanemu Biuru Organizacyjno – Prawnemu (obsługa mediów i koordynowanie współpracy ze światem zewnętrznym). Nie mogę tutaj pominąć korzystnego faktu powołania wyodrębnionych Redakcji „Przeglądu Więziennictwa Polskiego” i „Forum Penitencjarnego”. Jak pokazuje teraźniejszość, regularne ukazywanie się ww. kwartalnika i miesięcznika robi wiele dobrego dla poprawiania reputacji naszej „firmy”, korygowania stosunków wewnątrz więziennictwa jak i budowy korzystnego wizerunku na zewnątrz. A to przecież nic innego jak klasyczne public relations.

Ponad opisane uregulowania prawne i podstawowe spostrzeżenia, nie dysponuję wystarczającą ilością innych danych i informacji, by zajmować ocenne stanowisko w sprawie skuteczności PR na szczeblu CZSW. Strukturalne uwarunkowania Centralnego Zarządu nie są także przedmiotem niniejszej pracy, stąd uznaję, że powyższe uwagi są zupełnie wystarczające dla zasygnalizowania zagadnienia.

Podnieść należy jeszcze jeden aspekt dotyczący ww. przepisów regulujących działalność Dyrektorów w zakresie kontaktów ze środowiskiem zewnętrznym. Otóż trudno oprzeć się wrażeniu, a nawet przekonaniu, że zarówno autorzy Ustawy jak i ww. Zarządzeń, mieli wgląd do projektowanych wówczas przepisów nowego Kodeksu Karnego Wykonawczego. Paralele intencji, sensu przepisów jak i konkretnych sformułowań są bardzo wyraźne. Dostrzegam to aktualnie, po ponad roku obowiązywania nowej kodyfikacji karnej. Powyższe jest rzadkim przejawem korzystnego myślenia perspektywicznego, co podkreślam.

Zasada suwerenności narodu

5/5 - (1 vote)

Zasada suwerenności narodu, polega na tym, że władza najwyższa (suwerenna) w państwie znajduje się w rękach narodu, jako wspólnoty politycznej tworzonej przez wszystkich obywateli. W myśl art. 2 ust. 1 przepisów utrzymanych w mocy z Konstytucji RP z 1952 roku „W Rzeczypospolitej Polskiej władza zwierzchnia należy do Narodu”. Naród czyli ogół obywateli nie jest tu podmiotem sprawującym faktyczną władzę polityczną lub choćby jej część.

Nie jest zdolny, by samodzielnie sprawować władzę, nie jest to też we współczesnych warunkach możliwe. Nawet w państwach, których konstytucje na pierwszym miejscu stawiają kwestię bezpośredniego wykonywania władzy przez suwerena (np. w konstytucji Bułgarii z 1991 roku lub w konstytucji Federacji Rosyjskiej z 1993 roku), decydujące znaczenie ma pośrednie (przedstawicielskie) wykonywanie władzy przez reprezentantów narodu. Naród w przepisach konstytucyjnych jest rozumiany jako fikcja personifikacyjna, nie ma bowiem w państwie organu, który realizowałby pełnię władzy narodu jako takiego.

Naród jest podmiotem zdolnym do działania i wyrażania się głównie przez swoich przedstawicieli, tak więc prawo wybierania reprezentantów jest najistotniejszym uprawnieniem narodu i wszystkich obywateli. Ustęp 2 art. 2 utrzymanych w mocy przepisów Konstytucji RP z 1952 roku wskazuje również możliwość alternatywnego – wobec reprezentacji politycznej – sprawowania władzy przez naród w drodze referendum. Artykuł 19 Małej Konstytucji z 1992 roku określa, że referendum może zostać przeprowadzone w sprawach „o szczególnym znaczeniu dla państwa”. Referendum jest zarządzane przez Sejm (uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów) lub przez Prezydenta (za zgodą Senatu, uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów). Wynik referendum jest wiążący jeśli wzięła w nim udział więcej, niż połowa uprawnionych do głosowania.

Tryb i zasady przeprowadzania referendum określała ustawa o referendum z 29 czerwca 1995 roku, zastępując przestarzałą ustawę z 6 maja 1987 roku o konsultacjach społecznych i referendum. Nowa ustawa dotyczy wszystkich rodzajów referendów przewidzianych przez polski porządek ustawowy, tj. referendum z art. 19 Małej Konstytucji oraz referendum konstytucyjnego z art. 9 ustawy z 23 kwietnia 1992 roku, o trybie przygotowania i uchwalenia Konstytucji RP, a także wprowadza – nieznana w Konstytucji – inicjatywę ludową, tj. referendum zarządzone na skutek wniosku odpowiedniej grupy obywateli.

Reasumując należy stwierdzić, że znaczenie prawne zasady suwerenności narodu polega na tym, że: zapewnia ona suwerenowi prawo do współdecydowania z organami państwa w procesie rządzenia przez referendum, determinuje obowiązek prawny przedstawicieli do powoływania się w swoim działaniu na dobro i interesy wszystkich obywateli („całego Narodu” jak to ujmuje art. 6 Małej Konstytucji), jak również jest punktem wyjścia innych demokratycznych zasad i rozwiązań ustrojowych.

Kwestia podziału władz w Konstytucji

5/5 - (2 votes)

Kwestia podziału władz rozstrzygana była w sposób zróżnicowany. Projekty UW i Senacki jako jedyne akcentowały aspekt podziału władz: „Ustrój RP opiera się na podziale, równowadze i współpracy władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowej” (UW art. 2 ust. 2); „Władza państwowa jest sprawowana przez rozdzielone i wzajemnie równoważące się organy ustawodawcze, wykonawcze i sądownicze” (Senacki art. 4 ust. 1).

Projekty Prezydencki, SLD, „Solidarności” zadowalały się tradycyjnym, statycznym ujęciem, polegającym na odnotowaniu faktu istnienia rozdziału: „Organami RP w zakresie władzy ustawodawczej są Sejm i Senat, w zakresie władzy wykonawczej – Prezydent, Rada Ministrów i jej członkowie, w zakresie władzy sądowniczej – sądy i trybunały.” (Prezydencki art. 6.);  „Sejm jest najwyższym organem państwa w zakresie ustawodawstwa, Rada Ministrów najwyższym organem w zakresie władzy wykonawczej, a niezawisłe sądy sprawują wymiar sprawiedliwości. Prezydent Rzeczypospolitej jest najwyższym przedstawicielem państwa polskiego w stosunkach wewnętrznych i międzynarodowych.

Czuwa nad przestrzeganiem konstytucji RP, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa (…)” (SLD art. 3 ust. 1 i 2);  „Naród sprawuje ją [władzę] przez swych przedstawicieli (…) prezydenta (…) rząd (…) oraz niezawisłe sądy.” („Solidarność” art. 3 ust. 2). Projekt PSL-UP nie akcentował podziału władz i tak jak projekt SLD przewidywał parlament jednoizbowy. Projekt KPN odrzucał podział władz.

Podział władzy jest jednym z fundamentalnych filarów demokratycznego państwa prawa. Jego podstawowym celem jest zapewnienie równowagi między różnymi organami państwowymi, tak aby żadna z władz nie mogła uzyskać nadmiernej przewagi nad innymi. Koncepcja ta, wywodząca się z myśli politycznej Johna Locke’a oraz Monteskiusza, została w Polsce w pełni ukształtowana i zapisana w Konstytucji RP z 1997 roku.

Idea podziału władzy zakłada, że władza państwowa nie powinna być skoncentrowana w rękach jednego organu, lecz powinna być podzielona między kilka instytucji, które wzajemnie się kontrolują i równoważą. Monteskiusz w swoim dziele O duchu praw (1748) wyróżnił trzy podstawowe rodzaje władzy: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Wskazał, że tylko ich wzajemna równowaga może zapobiec powstaniu tyranii oraz zapewnić stabilność systemu politycznego.

W Polsce zasada ta znalazła swoje odzwierciedlenie w Konstytucji RP, w której podział władzy nie jest jedynie formalnym zapisem, lecz stanowi fundament ustroju państwowego. Ustawa zasadnicza w artykule 10 jednoznacznie określa trójpodział władzy, wskazując, że władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza działają niezależnie, lecz jednocześnie muszą ze sobą współpracować.

Władza ustawodawcza w Polsce należy do dwuizbowego parlamentu, który składa się z Sejmu i Senatu. Sejm liczy 460 posłów wybieranych w wyborach powszechnych, natomiast Senat składa się ze 100 senatorów. Ich głównym zadaniem jest uchwalanie ustaw, które regulują funkcjonowanie państwa oraz kształtują system prawny.

Zgodnie z Konstytucją RP, Sejm posiada inicjatywę ustawodawczą, co oznacza, że może proponować nowe akty prawne. Ponadto sprawuje funkcję kontrolną wobec rządu, m.in. poprzez możliwość udzielania i odwoływania wotum zaufania oraz interpelacje i zapytania poselskie.

Senat natomiast pełni funkcję opiniodawczą i rewizyjną. Może zgłaszać poprawki do ustaw przyjętych przez Sejm, a także odrzucać je w całości. Jednak jego rola nie jest równie silna, ponieważ Sejm może odrzucić stanowisko Senatu bezwzględną większością głosów.

Ważnym elementem podziału władzy jest także relacja parlamentu z prezydentem. Prezydent RP posiada prawo weta wobec ustaw, które mogą zostać odrzucone jedynie większością 3/5 głosów w Sejmie. W ten sposób system ten wprowadza mechanizm równoważenia się poszczególnych władz i zabezpiecza przed arbitralnymi decyzjami jednej instytucji.

Władza wykonawcza w Polsce jest podzielona pomiędzy Prezydenta RP oraz Radę Ministrów, na czele której stoi premier. Taki dualizm władzy wykonawczej jest istotnym elementem polskiego systemu politycznego i często prowadzi do napięć między rządem a prezydentem.

Prezydent RP, jako głowa państwa, pełni głównie funkcje reprezentacyjne oraz kontrolne. Jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, posiada prawo łaski oraz może inicjować proces legislacyjny. Dysponuje również możliwością rozwiązywania Sejmu w określonych sytuacjach, np. gdy nie uda się powołać rządu w trzech kolejnych próbach.

Rada Ministrów, na czele z premierem, sprawuje faktyczną władzę wykonawczą. To ona odpowiada za prowadzenie polityki wewnętrznej i zagranicznej, realizację ustaw uchwalonych przez parlament oraz zarządzanie administracją publiczną. Premier, jako szef rządu, koordynuje działania ministrów i odpowiada za funkcjonowanie państwa.

Mechanizmy kontroli między władzą wykonawczą a ustawodawczą są kluczowe dla zachowania równowagi politycznej. Parlament może odwołać premiera i jego rząd poprzez konstruktywne wotum nieufności, a prezydent może rozwiązać parlament w sytuacjach kryzysowych.

Władza sądownicza w Polsce jest niezależna i sprawowana przez sądy oraz trybunały. To one stoją na straży zgodności prawa z Konstytucją oraz rozstrzygają spory prawne między obywatelami, instytucjami oraz organami państwowymi.

Konstytucja RP gwarantuje niezawisłość sędziów, co oznacza, że są oni niezależni od wpływów politycznych. Sędziowie są nieusuwalni, a ich kadencja nie może być dowolnie skracana przez inne organy władzy.

Kluczową rolę w systemie sprawiedliwości odgrywa Trybunał Konstytucyjny, który bada zgodność ustaw z Konstytucją. Może on uchylać akty prawne, które są sprzeczne z ustawą zasadniczą, co stanowi istotny mechanizm kontroli władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Ważnym organem jest również Krajowa Rada Sądownictwa, która stoi na straży niezależności sądownictwa. To ona opiniuje kandydatury na stanowiska sędziowskie i dba o zachowanie autonomii wymiaru sprawiedliwości.

Podział władz w Polsce opiera się na systemie wzajemnej kontroli i równoważenia (checks and balances). Oznacza to, że żaden z organów władzy nie może działać w sposób absolutny i musi respektować kompetencje innych instytucji.

Mechanizmy równoważenia obejmują m.in. prawo weta prezydenta wobec ustaw Sejmu, możliwość rozwiązania parlamentu, kontrolę konstytucyjności aktów prawnych przez Trybunał Konstytucyjny czy odpowiedzialność premiera przed parlamentem.

System ten zapobiega koncentracji władzy w jednym ośrodku i ogranicza możliwość nadużywania uprawnień przez jakikolwiek organ państwa. Dzięki temu podział władz w Polsce pełni funkcję stabilizującą i zabezpiecza państwo przed tendencjami autorytarnymi.

Podział władz w polskiej Konstytucji jest fundamentem ustroju państwa i zapewnia równowagę między organami władzy. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza mają jasno określone kompetencje, a mechanizmy kontroli i równoważenia chronią przed nadużyciami.

Mimo że system ten funkcjonuje zgodnie z założeniami demokratycznego państwa prawa, w praktyce pojawiają się napięcia i kontrowersje dotyczące jego funkcjonowania. Przykładem są spory wokół niezależności sądownictwa czy relacje między prezydentem a rządem. Niemniej jednak podział władz pozostaje kluczowym elementem systemu politycznego Polski i stanowi gwarancję demokratycznych zasad rządzenia.

Konstytucja z dnia 23 kwietnia 1935 roku

5/5 - (2 votes)

Na podstawie wciąż obowiązującego art. 125 Konstytucji marcowej zmiana ustawy zasadniczej mogła dojść do skutku (dla Sejmu drugiej kadencji) na drodze własnej uchwały Sejmu (bez udziału Senatu), w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, większością 3/5 głosów. Prace nad rewizją konstytucji[1] rozpoczęły się w Sejmie wybranym w 1928 roku, gdzie BBWR partia skoncentrowana wokół osoby Piłsudskiego miała 122 z 444 mandatów. Jednym z głównych postulatów tego obozu politycznego była zmiana konstytucji do systemu, w którym na pierwszy plan wysunięta jest osoba i kompetencje Prezydenta, jak również znaczne pomniejszenie uprawnień parlamentu i rządu. W kwestii podstawowych zasad ustrojowych projekt zakładał odrzucenie zasady trójpodziału władzy i zwierzchnictwa Narodu. Byłyby to doskonałe rozwiązania według idei konserwatywno – monarchistycznej. Proponowano nowe sformułowanie: „Źródłem władzy w Rzeczypospolitej Polskiej jest Naród; Prawem naczelnym jest Dobro Państwa”.

Drugim, był odmienny projekt lewicy sejmowej (PPS -63 mandaty, PSL „Wyzwolenie” – 40 mandatów, Stronnictwo Chłopskie – 26 mandatów). Zakładał ustanowienie jednoizbowego parlamentu, z ewentualnym surogatem drugiej izby w postaci Izby Pracy lub Komisji Kodyfikacyjnej, jako organu opiniodawczego w sprawach ustawodawstwa. Proponował wybór prezydenta przez specjalne kolegium elektorów, prawo inicjatywy ustawodawczej obywateli, oraz oddzielenia Kościoła od Państwa.

Projekty nie wyszły jednak poza stadium dyskusji w komisjach. W styczniu 1930 roku Komisja Konstytucyjna zaczęła prace nad projektami. W trakcie obrad zgłoszono trzeci projekt ugrupowań centrowych (PSL „Piast” – 21 mandatów, Narodowa Partia Robotnicza NPR – 14 mandatów, Chrześcijańska Demokracja – 19 mandatów). Zakładał on wzmocnienie kompetencji władzy wykonawczej, jednak nie tak daleki jak w projekcie prawicy (Sanacji). Prace Komisji Konstytucyjnej trwały ponad 2 miesiące i nie przyniosła konsensu. Prezydent Ignacy Mościcki 29 sierpnia 1930 roku rozwiązał parlament, z powodu nieumiejętności naprawy Rzeczypospolitej. W listopadzie odbyły się wybory do Sejmu i Senatu III kadencji. Ze względu na presję sanacji wywieraną na wyborców, jak również towarzyszące temu aresztowania przywódców partii centrowych i lewicowych, BBWR dostał 55,6% mandatów. Skład Sejmu wyglądał tak: z 444 mandatów BBWR miał aż 247, Stronnictwo Narodowe – 62, PPS – 24, Stronnictwo Chłopskie – 18, PSL „Wyzwolenie” – 15, PSL „Piast” – 15, Chrześcijańska Demokracja – 15, Narodowa Partia Robotnicza NPR – 10. Punktem wyjścia do prac legislacyjnych stały się tezy konstytucyjne, zgłoszone przez posła BBWR, sprawozdawcę komisji Stanisława Cara 17 marca 1931 roku.

Tezy te różniły się całkowicie od założeń Konstytucji marcowej, a nawiązywały do propozycji klubu BBWR z 1928 roku. W dniu 26 stycznia 1934 roku, zostało złożone na posiedzeniu Sejmu sprawozdanie z prac Komisji Konstytucyjnej z tezami nowej konstytucji. Posłowie opozycji odrzucali propozycję jakichkolwiek dyskusji merytorycznych ze względu na nadużycia wyborcze obozu sanacji i demonstracyjnie opuścili salę obrad. Wówczas większość rządowa uchwaliła tezy konstytucyjne jako projekt nowej konstytucji, od razu w drugim i trzecim czytaniu. Wniosek został przegłosowany przy tylko jednym głosie przeciwnym posła opozycji S. Strońskiego, który pozostał na sali. Uchwała Sejmu naruszała procedurę zmiany konstytucji i z tego powodu ugrupowania opozycyjne odmawiały jej uznania. Według obowiązującego prawa wniosek powinien był zostać podpisany przez 1/4 ustawowej liczby posłów i zapowiedziany na co najmniej 15 dni przed posiedzeniem Sejmu. Dalsze postępowanie legislacyjne zostało za radą J. Piłsudskiego odroczone o rok. W dniu 16 stycznia 1935 roku projekt został przyjęty przez Senat. Prezydent Ignacy Mościcki podpisał ustawę 23 kwietnia 1935 roku. Ogłoszono ją dzień później i nazwano w skrócie konstytucją kwietniową.

Konstytucja kwietniowa była z wszystkich wcześniejszych (z wyjątkiem Konstytucji 3 Maja) i późniejszych ustaw zasadniczych najbliższą idei konserwatywno – monarchistycznej. Nie ograniczyła się jedynie do wzmocnienia roli władzy wykonawczej. Zreformowała ustrój i wprowadziła nową koncepcję państwa. Taki model określano jako cezarystyczny lub autorytarny, aby podkreślić jego odmienność od ustroju państwa totalnego (totalitarnego). Według ideologii zachowawczej taki właśnie model państwa w naszym stuleciu jest najwierniejszym i najbliższym spadkobiercom dawnych, wspaniałych monarchii. Autorytaryzm, antydemokratyczny system rządów potocznie nazywany jest „rządami mocnej ręki”. W tym ustroju rząd nie musi być oparty na większości parlamentarnej i nie podlega kontroli społecznej. Autorytatywne rządy świadczą z reguły o niedorozwoju demokracji w państwie. Kierują się pragmatyzmem i w odróżnieniu od totalitaryzmu rzadko opierają się na uniwersalnej ideologii, tajnej policji, terrorze i monopolu gospodarczym.

Podstawowym założeniem Konstytucji kwietniowej było przyjęcie odmiennej niż dotychczas koncepcji stosunków pomiędzy państwem a jednostką. Już w pierwszym artykule ustawy zasadniczej stwierdzono, że państwo polskie stanowi wspólne dobro wszystkich obywateli. Sformułowanie to wyrażało przekonanie o nadrzędnym znaczeniu interesu państwowego, któremu powinny być podporządkowane działania poszczególnych instytucji oraz uczestników życia społecznego. W przeciwieństwie do Konstytucji marcowej, eksponującej zwierzchnictwo narodu, nowa ustawa zasadnicza kładła szczególny nacisk na ciągłość państwa i obowiązki obywateli wobec wspólnoty politycznej. Nie oznaczało to całkowitego pominięcia praw jednostki, lecz przyjęcie odmiennego sposobu określania ich miejsca w porządku ustrojowym.

Szczególne znaczenie posiadała zasada jednolitości władzy państwowej, której wyrazem był art. 2 Konstytucji kwietniowej. Zgodnie z jego postanowieniami w osobie prezydenta skupiała się jednolita i niepodzielna władza państwowa, a sam prezydent ponosił odpowiedzialność za losy Rzeczypospolitej wobec Boga i historii. Rozwiązanie to oznaczało odejście od klasycznego rozumienia zasady podziału władzy, zakładającego względną równowagę pomiędzy organami ustawodawczymi, wykonawczymi i sądowniczymi. Poszczególne instytucje państwowe zachowywały własne kompetencje, jednak ich działalność została podporządkowana zwierzchnictwu głowy państwa. W konsekwencji prezydent przestał być przede wszystkim reprezentantem państwa, a uzyskał pozycję nadrzędnego czynnika ustrojowego, odpowiedzialnego za koordynowanie działalności najważniejszych organów.

Wzmocnienie pozycji prezydenta znalazło odzwierciedlenie w przyznaniu mu szczególnej kategorii kompetencji, określanych jako prerogatywy osobiste. Ich istotą była możliwość samodzielnego podejmowania określonych decyzji bez konieczności uzyskiwania kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów i właściwego ministra. Do uprawnień tych należało między innymi mianowanie i odwoływanie premiera, rozwiązywanie parlamentu przed upływem kadencji, powoływanie określonych wysokich urzędników państwowych oraz korzystanie z prawa łaski. Prezydent otrzymał także istotne kompetencje związane z obsadzaniem stanowisk wojskowych i funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości. Rozwiązania te znacznie zwiększały jego samodzielność w porównaniu z ustrojem ustanowionym w 1921 roku. Jednocześnie ograniczały możliwość wywierania bezpośredniego wpływu na decyzje głowy państwa przez pozostałe organy konstytucyjne.

Nowa ustawa zasadnicza wprowadziła również odmienny sposób wyboru prezydenta. Podstawową rolę w tej procedurze odgrywało Zgromadzenie Elektorów, którego zadaniem było wskazanie kandydata na urząd głowy państwa. Zgromadzenie składało się z pięciu osób pełniących określone funkcje państwowe oraz siedemdziesięciu pięciu elektorów wybieranych przez Sejm i Senat. Ustępujący prezydent mógł jednak wskazać własnego kandydata, co powodowało konieczność przeprowadzenia głosowania powszechnego pomiędzy dwiema osobami. Jeżeli nie skorzystał z tego uprawnienia, kandydat wybrany przez Zgromadzenie Elektorów zostawał prezydentem bez przeprowadzania powszechnych wyborów. Mechanizm ten zapewniał dotychczasowej głowie państwa istotny wpływ na proces wyłaniania następcy, a jednocześnie ograniczał możliwość swobodnego zgłaszania kandydatur przez obywateli i ugrupowania polityczne.

Istotnym elementem nowego ustroju było również przekształcenie zasad funkcjonowania Rady Ministrów. Rząd nadal odpowiadał za kierowanie bieżącymi sprawami państwa, jednak jego pozycja została w znacznie większym stopniu uzależniona od prezydenta. Prezes Rady Ministrów i ministrowie ponosili przed nim odpowiedzialność polityczną i mogli zostać odwołani w dowolnym momencie. Zachowano wprawdzie możliwość wystąpienia przez Sejm z żądaniem ustąpienia rządu lub określonego ministra, lecz skuteczność takiego wniosku zależała od dalszej procedury, w której uczestniczyły Senat i prezydent. Głowa państwa mogła również zdecydować o rozwiązaniu parlamentu zamiast dokonania zmiany gabinetu. Oznaczało to znaczne osłabienie tradycyjnej zasady odpowiedzialności parlamentarnej rządu.

Konstytucja kwietniowa nie doprowadziła do likwidacji parlamentu, jednak zasadniczo zmieniła jego pozycję w systemie organów państwowych. Sejm nadal uczestniczył w stanowieniu prawa, uchwalaniu budżetu oraz sprawowaniu kontroli nad działalnością Rady Ministrów. Zachowywał także możliwość kierowania interpelacji do przedstawicieli rządu i uczestniczenia w procedurach związanych z odpowiedzialnością konstytucyjną ministrów. Zakres tych uprawnień był jednak ograniczony przez silną pozycję władzy wykonawczej oraz mechanizmy pozwalające prezydentowi wpływać na przebieg prac parlamentarnych. Szczególnie istotne było wyraźne oddzielenie funkcji ustawodawczych i kontrolnych od bezpośredniego kierowania państwem. Takie rozwiązanie miało przeciwdziałać sytuacjom, w których parlament stawał się głównym ośrodkiem podejmowania bieżących decyzji politycznych.

Zmiany objęły również pozycję Senatu, którego znaczenie w stosunku do Sejmu zostało zwiększone. Izba wyższa uczestniczyła w rozpatrywaniu projektów ustaw i mogła zgłaszać do nich poprawki lub sprzeciw. Odrzucenie jej stanowiska wymagało uzyskania w Sejmie większości trzech piątych głosów, co wzmacniało możliwości oddziaływania senatorów na proces ustawodawczy. Senat uzyskał ponadto istotną rolę podczas rozpatrywania wniosków dotyczących odpowiedzialności politycznej rządu oraz w procedurze zmiany konstytucji. Zmieniono także zasady powoływania jego członków. Jedna trzecia senatorów miała być mianowana bezpośrednio przez prezydenta, natomiast pozostałe mandaty obsadzano w drodze wyborów. Rozwiązanie to zwiększało wpływ głowy państwa na skład parlamentu i ograniczało jego niezależność od władzy wykonawczej.

Szczególne znaczenie miała reforma prawa wyborczego, przeprowadzona po wejściu w życie nowej konstytucji. Ordynacje wyborcze z lipca 1935 roku wprowadziły rozwiązania ograniczające dotychczasowe mechanizmy reprezentacji politycznej. Liczbę posłów zmniejszono z 444 do 208, a liczbę senatorów ze 111 do 96. W przypadku wyborów do Sejmu utrzymano zasadę głosowania powszechnego, lecz istotnie ograniczono możliwość swobodnego zgłaszania kandydatów poprzez przekazanie tej kompetencji odpowiednio ukształtowanym zgromadzeniom okręgowym. Jeszcze dalej idące ograniczenia dotyczyły wyborów do Senatu, w których czynne prawo wyborcze uzależniono od spełnienia szczególnych warunków związanych między innymi z wykształceniem, zasługami lub pełnionymi funkcjami publicznymi. W rezultacie znacząco ograniczono zakres powszechnego uczestnictwa obywateli w wyborze przedstawicieli do izby wyższej.

Ważnym instrumentem wzmacniającym władzę wykonawczą było także przyznanie prezydentowi prawa wydawania dekretów z mocą ustawy. Konstytucja określała sytuacje, w których głowa państwa mogła korzystać z takiego uprawnienia, a także przewidywała możliwość udzielania jej odpowiednich upoważnień ustawowych. Szczególne znaczenie miała możliwość stanowienia przepisów podczas rozwiązania Sejmu, gdy zapewnienie ciągłości funkcjonowania państwa wymagało podejmowania decyzji pomimo braku obrad parlamentu. Dekrety mogły regulować zagadnienia należące do materii ustawowej, co ograniczało wyłączność parlamentu w procesie stanowienia prawa. Jednocześnie ustawa zasadnicza przewidywała określone ograniczenia przedmiotowe i proceduralne, które miały zapobiegać całkowitemu zastąpieniu ustawodawstwa parlamentarnego aktami wydawanymi przez prezydenta.

Do kompetencji głowy państwa należało również istotne oddziaływanie na ostateczny kształt ustaw uchwalanych przez parlament. Prezydent mógł zwrócić projekt ustawy do ponownego rozpatrzenia, co stanowiło formę weta zawieszającego. Ponowne uchwalenie projektu wymagało spełnienia określonych warunków, a procedura mogła zostać przeprowadzona dopiero w odpowiednim terminie. Rozwiązanie to zapewniało prezydentowi możliwość opóźnienia wejścia w życie przepisów, których treść uznawał za niewłaściwą. W połączeniu z uprawnieniami dotyczącymi rozwiązywania parlamentu oraz wydawania dekretów tworzyło to rozbudowany system instrumentów pozwalających władzy wykonawczej wpływać na działalność ustawodawczą. Pozycja parlamentu ulegała zatem osłabieniu nie tylko w wyniku ograniczenia jego formalnych kompetencji, lecz również poprzez wprowadzenie mechanizmów umożliwiających skuteczne przeciwdziałanie podejmowanym przez niego rozstrzygnięciom.

Odrębne znaczenie miały regulacje dotyczące gospodarki finansowej państwa. Konstytucja kwietniowa dążyła do zapewnienia większej sprawności procedury budżetowej poprzez wprowadzenie terminów przeznaczonych na rozpatrzenie projektu przez obie izby parlamentu. W przypadku bezskutecznego upływu określonych terminów możliwe było ogłoszenie budżetu w brzmieniu wynikającym z przewidzianej konstytucyjnie procedury, nawet jeżeli parlament nie zakończył wszystkich prac. Rozwiązanie to miało przeciwdziałać sytuacjom, w których spory polityczne uniemożliwiały terminowe uchwalenie planu finansowego państwa. Jednocześnie wzmacniało pozycję rządu jako podmiotu przygotowującego projekt budżetu i odpowiedzialnego za realizację polityki finansowej. Ograniczono również możliwość zwiększania wydatków bez zgody władzy wykonawczej, co odpowiadało ogólnemu kierunkowi reform ustrojowych.

Pomimo odejścia od klasycznego modelu podziału władzy Konstytucja kwietniowa utrzymywała zasadę niezawisłości sędziowskiej. Sądy nadal miały sprawować wymiar sprawiedliwości w imieniu Rzeczypospolitej, a sędziowie podczas wykonywania swoich obowiązków pozostawali niezawiśli. Nie oznaczało to jednak całkowitego uniezależnienia organizacji wymiaru sprawiedliwości od pozostałych organów państwa. Prezydent posiadał istotne kompetencje związane z obsadzaniem najwyższych stanowisk sądowych oraz organizacją niektórych instytucji. Podobnie funkcjonowanie Najwyższej Izby Kontroli opierało się na określonych gwarancjach niezależności od rządu, lecz jej kierownictwo pozostawało powiązane z kompetencjami głowy państwa. Rozwiązania te wskazują, że formalne zachowanie określonych zasad ustrojowych nie oznaczało utrzymania dotychczasowego modelu wzajemnych relacji pomiędzy organami.

Istotnym zagadnieniem pozostawała także pozycja praw i wolności obywatelskich. Konstytucja kwietniowa nie zawierała równie rozbudowanego katalogu praw jednostki jak jej poprzedniczka, jednak w art. 5 gwarantowała między innymi wolność sumienia, słowa i zrzeszania się. Jednocześnie wyznaczała tym wolnościom granicę w postaci dobra powszechnego, co stwarzało szerokie możliwości ich ograniczania w drodze ustawodawstwa zwykłego. W przepisach końcowych zachowano ponadto moc obowiązującą określonych artykułów Konstytucji marcowej, dotyczących między innymi własności, praw mniejszości oraz zagadnień wyznaniowych. Oznacza to, że nowa ustawa zasadnicza nie uchylała wszystkich wcześniejszych gwarancji obywatelskich. Ich rzeczywiste znaczenie należało jednak rozpatrywać w kontekście całego systemu ustrojowego, w którym interes państwa uzyskał szczególnie uprzywilejowaną pozycję.

Konstytucja regulowała również zasady organizacji administracji publicznej i samorządu terytorialnego. Przewidywała istnienie samorządu wojewódzkiego, powiatowego i gminnego, uczestniczącego w wykonywaniu zadań publicznych o charakterze lokalnym. Jednostki samorządowe mogły otrzymywać określone uprawnienia związane z regulowaniem spraw należących do ich właściwości, lecz pozostawały pod nadzorem odpowiednich organów. Szczególne znaczenie miała możliwość kształtowania organizacji administracji rządowej w drodze dekretów prezydenckich. Rozwiązanie to zwiększało wpływ centralnych organów państwowych na strukturę aparatu administracyjnego. W rezultacie samorząd zachowywał formalne miejsce w systemie instytucji publicznych, jednak jego funkcjonowanie było podporządkowane ogólnej koncepcji silnego państwa i nadrzędnej pozycji władzy centralnej.

Na uwagę zasługują również szczególne kompetencje prezydenta związane z bezpieczeństwem i obronnością. Konstytucja przewidywała możliwość wprowadzania stanu wyjątkowego oraz stanu wojennego w sytuacjach określonych przez obowiązujące przepisy. W warunkach zagrożenia państwa władza wykonawcza otrzymywała rozszerzone możliwości działania, obejmujące między innymi ograniczanie niektórych wolności obywatelskich. Szczególnie szerokie uprawnienia przyznano prezydentowi podczas stanu wojennego, umożliwiając mu wydawanie dekretów w zakresie ustawodawstwa państwowego bez konieczności uzyskiwania upoważnienia parlamentarnego. Ustawa zasadnicza przewidywała również rozwiązania pozwalające na zachowanie ciągłości działalności naczelnych organów państwowych w warunkach wojennych. Postanowienia te miały później istotne znaczenie dla funkcjonowania polskich władz poza granicami kraju.

Ważnym sprawdzianem praktycznego funkcjonowania nowych rozwiązań były wybory parlamentarne przeprowadzone we wrześniu 1935 roku. Odbywały się one w warunkach obowiązywania zmienionych zasad wyborczych, które spotkały się ze zdecydowaną krytyką znacznej części opozycji politycznej. Wiele ugrupowań zdecydowało się na bojkot wyborów, uznając przyjęte rozwiązania za ograniczające możliwość rzeczywistego uczestnictwa społeczeństwa w wyłanianiu parlamentu. Frekwencja wyborcza była wyraźnie niższa niż we wcześniejszych wyborach parlamentarnych II Rzeczypospolitej. Sytuacja ta wskazywała, że reformy ustrojowe, mimo zapewnienia obozowi rządzącemu korzystniejszych warunków sprawowania władzy, nie doprowadziły do przezwyciężenia istniejących podziałów politycznych. Przeciwnie, część środowisk opozycyjnych uznawała nowy system za pozbawiony wystarczającej legitymacji demokratycznej.

Na funkcjonowanie ustroju ustanowionego przez Konstytucję kwietniową istotnie wpłynęła śmierć Józefa Piłsudskiego 12 maja 1935 roku. Nowa ustawa zasadnicza była przygotowywana w środowisku politycznym skupionym wokół jego osoby, a koncepcja silnej władzy państwowej odpowiadała podstawowym założeniom obozu sanacyjnego. Odejście Piłsudskiego doprowadziło jednak do przekształcenia dotychczasowego układu wpływów i stopniowego wyodrębniania się różnych ośrodków politycznych. Istotną rolę zaczęli odgrywać prezydent Ignacy Mościcki, Generalny Inspektor Sił Zbrojnych Edward Rydz-Śmigły oraz przedstawiciele innych środowisk związanych wcześniej z obozem piłsudczykowskim. W praktyce oznaczało to, że formalna koncentracja kompetencji w rękach prezydenta nie prowadziła automatycznie do skupienia całej rzeczywistej władzy politycznej w jednym ośrodku.

Szczególne znaczenie historyczne Konstytucji kwietniowej ujawniło się po wybuchu II wojny światowej. Przewidziane w niej rozwiązania dotyczące następstwa na urzędzie prezydenta w czasie wojny umożliwiały zachowanie ciągłości najwyższej władzy państwowej pomimo nadzwyczajnych okoliczności. Po agresji niemieckiej i sowieckiej oraz opuszczeniu terytorium państwa przez naczelne władze Rzeczypospolitej prezydent Ignacy Mościcki skorzystał z konstytucyjnych kompetencji dotyczących wyznaczenia następcy. Ostatecznie urząd prezydenta objął Władysław Raczkiewicz, który uczestniczył w tworzeniu polskich władz na uchodźstwie. Umożliwiło to kontynuowanie działalności konstytucyjnych organów państwowych poza okupowanym krajem. W tym znaczeniu regulacje przewidziane w 1935 roku odegrały rolę wykraczającą poza pierwotne zamierzenia twórców ustawy zasadniczej.

Funkcjonowanie polskich władz na emigracji wskazuje również na możliwość odmiennego wykorzystywania tych samych rozwiązań konstytucyjnych w zależności od okoliczności politycznych. Władysław Raczkiewicz, mimo posiadania szerokich prerogatyw wynikających z Konstytucji kwietniowej, zadeklarował wykonywanie części uprawnień w porozumieniu z rządem. Rozwiązanie to miało znaczenie dla współpracy pomiędzy środowiskami politycznymi uczestniczącymi w organizowaniu władz emigracyjnych. Konieczność prowadzenia działalności państwowej w warunkach wojny i okupacji wymagała bowiem poszukiwania porozumienia pomiędzy ugrupowaniami, które wcześniej pozostawały w konflikcie dotyczącym zasad funkcjonowania państwa. Konstytucja kwietniowa, krytykowana przez opozycję ze względu na autorytarny charakter i kontrowersyjny sposób uchwalenia, stała się jednocześnie podstawą prawną zachowania ciągłości władz Rzeczypospolitej na uchodźstwie.

Ocena Konstytucji z dnia 23 kwietnia 1935 roku wymaga zatem uwzględnienia dwóch odmiennych aspektów jej znaczenia. Z jednej strony stanowiła ona wyraz odejścia od demokratyczno-parlamentarnego modelu ustrojowego na rzecz systemu, w którym najważniejsze kompetencje skupiono w rękach prezydenta. Ograniczenie możliwości oddziaływania parlamentu, zmiana zasad wyborczych oraz uprzywilejowanie interesu państwowego prowadziły do osłabienia mechanizmów demokratycznej kontroli nad władzą. Z drugiej strony ustawa zasadnicza zawierała rozwiązania, które w wyjątkowych okolicznościach historycznych umożliwiły zachowanie formalnej ciągłości polskiej państwowości. Oba te elementy powinny być uwzględniane podczas analizy jej znaczenia dla rozwoju polskiego konstytucjonalizmu.

Konstytucja kwietniowa stanowiła zasadniczy punkt zwrotny w historii ustroju politycznego II Rzeczypospolitej. Jej uchwalenie oznaczało odejście od dominacji parlamentu i ustanowienie systemu opartego na silnej pozycji prezydenta, wyposażonego w rozbudowane kompetencje dotyczące funkcjonowania najważniejszych organów państwowych. Zmiany objęły również zasady odpowiedzialności rządu, organizację procesu ustawodawczego, sposób przeprowadzania wyborów oraz relacje pomiędzy administracją centralną a samorządem. Nowa ustawa zasadnicza nie rozwiązała jednak wszystkich problemów politycznych państwa, a jej praktyczne stosowanie pozostawało uzależnione od rywalizacji pomiędzy poszczególnymi środowiskami obozu rządzącego. Jednocześnie przewidziane w niej mechanizmy zapewnienia ciągłości władzy państwowej odegrały istotną rolę po wybuchu II wojny światowej. Znaczenie Konstytucji kwietniowej należy zatem rozpatrywać zarówno w kontekście autorytarnych przemian ustrojowych lat trzydziestych XX wieku, jak i późniejszej historii polskiej państwowości.


[1] Charakterystyka projektów konstytucji na podstawie „Prawo Konstytucyjne” pod red. Wiesława Skrzydły, Lublin 1995, LTN, s.56