Atrakcje turystyczne Gór Świętokrzyskich 2

5/5 - (3 votes)

ciąg dalszy pracy dyplomowej z maja

Świętokrzyski Park Narodowy

W 1920 r. został utworzony rezerwat ścisły na Chełmowej Górze, zaś w 1922 r. rezerwaty ścisłe na Św. Krzyżu i Łysicy. Świętokrzyski Park Narodowy powstał w roku 1950. Obecnie jego powierzchnia wynosi 7625,45 ha. W skład parku wchodzą Łysogóry z najwyższym wzniesieniem Łysicą 612 m. i Łysą Górą 595 m., część pasma Klonowskiego, Pokrzywiańskiego z Chełmową Górą 351 m., a także położone między tymi pasmami gór części dolin: Wilkowskiej, Dębniańskiej i Słupiańskiej. O wartości parku decydują walory przyrodnicze i krajobrazowe oraz wiele zabytków.

Góry Świętokrzyskie uformowały się po raz pierwszy podczas kaledońskich ruchów górotwórczych przed 520 – 400 mln lat. Te pierwsze góry ulegały intensywnemu niszczeniu i zalewaniu przez nowo powstające zbiorniki wodne. Po raz drugi obszar świętokrzyski został wypiętrzony ok. 300 mln. lat temu przez ruchy górotwórcze zwane waryscyjskimi. Po kolejnym zalaniu obszar ten został ostatecznie wypiętrzony 50 mln. lat temu (alpejskie ruchy górotwórcze). Potem teren ten, z powodu oziębienia klimatu, został przykryty lodowcem. Lądolód i związane z nim procesy uformowały obecny obraz gór: obniżyły się szczyty, powstały gołoborza.

Świętokrzyski Park Narodowy obejmuje centralny obszar Gór Świętokrzyskich należący do najstarszych – obok Sudetów – górotworów Polski. W budowie geologicznej przeważają skały bezwapienne lub ubogie w wapń (kwarcyty, piaskowce).

Na obszarze Parku rosną głównie lasy jodłowe, występują również sosna, buk i modrzew. Najpiękniejsze i najlepiej zachowane fragmenty zbiorowisk leśnych zostały włączone do rezerwatów ścisłych:

Rezerwat „Chełmowa Góra” – las z naturalnym stanowiskiem modrzewia polskiego

Rezerwat „Święty Krzyż” – las jodłowo-bukowy, gołoborza

Rezerwat „Łysica” – las jodłowo-bukowy, bukowy, gołoborza

Rezerwat „Czarny Las” – las mieszany

Rezerwat „Mokry Bór” – bór bagienny

Świętokrzyski Park Narodowy należy do nielicznych w Polsce parków narodowych mających, obok walorów przyrodniczych i krajobrazowych, liczne zabytki architektury: Św. Krzyż, Bodzentyn, Bieliny, Nowa Słupia, Św. Katarzyna.

Święta Katarzyna

Początki osady sięgają końca XIV w., kiedy to rycerz Wacławek osiadłszy na pustkowiu postawił tu niewielki drewniany kościółek pod wezwaniem św. Katarzyny.

Zabytkowa kapliczka w Świętej Katarzynie

Rysunek 12. Zabytkowa kapliczka w Świętej Katarzynie.

Wokół niego zaczęli gromadzić się pustelnicy budując nad źródłami i potokami swe pustelnie. Tak powstałą osadę zaczęto nazywać od patronki świątyni – Świętą Katarzyną. W XV w. biskup Jan z Rzeszowa wzniósł murowany kościół i klasztor przeznaczając go dla bernardynów. W I połowie XIX w. przejęły go siostry bernardynki. Wyznając regułę życia św. Franciszka prowadzą klauzurowy tryb życia. Podstawą ich utrzymania jest praca własnych rąk, gł. tkanie, haftowanie, szycie, uprawa ogrodu oraz pasieka

Zabytki w Świętej Katarzynie:

Kościół – po licznych przebudowach jedynie wzniesione w XVII wieku krużganki są obecnie jedyną zabytkową częścią zespołu klasztornego.

Zabytkowe kapliczki – stojące przy brzegu lasu (drewniana i murowana). Wzniesione w XVIII i XIX w. w stylu regionalnym, zostały jak utrzymuje tradycja ustawione w miejscu dawnych pustelni. We wnętrzu murowanej kapliczki swe podpisy złożyli Stefan Żeromski i Jan Stróżecki, którzy wracali z wycieczki na Łysicę (2 VIII 1882)

Źródełko i kapliczka św. Franciszka – znajdują się przy wejściu na szlak prowadzący na Łysicę (czerwony); z dna zbiornika wydobywają się gazy zawierające składniki, które łagodzą zapalenia spojówek. Stąd też źródełko otrzymało nazwę św. Franciszka – patrona dobrego wzroku. Tradycyjną wiarę w leczenie zaburzeń wzroku możemy obserwować najlepiej w niedziele i święta, gdy ludność przemywa (nawet w zimie) źródlaną wodą swe oczy.

Bodzentyn

Założony ok. XIV w. przez biskupa krakowskiego Bodzantę był Bodzentyn jednym z ośrodków administracyjnych rozległych dóbr biskupów na Kielecczyźnie. Prawa miejskie osada utraciła po Powstaniu Styczniowym. W czasie II wojny światowej swą patriotyczną postawę przypłaciła ludność Bodzentyna śmiercią około 150 mieszkańców. Obecnie liczący ok. 2200 mieszkańców Bodzentyn jest siedzibą gminy

Ruiny zamku w Bodzentynie

Rysunek 6 Ruiny zamku w Bodzentynie.

Po wcześniejszym uzgodnieniu można zwiedzić dwa istniejące tu zakłady: owocowo-warzywne „Owin” i spółdzielnię „Tkactwo Świętokrzyskie”, gdzie wyrabia się, noszone do dziś przez kobiety, zapaski świętokrzyskie. W Bodzentynie ma także swą siedzibę Dyrekcja Świętokrzyskiego Parku Narodowego.

Dziś dawne znaczenie i bogatą historię tej miejscowości możemy odnaleźć w cennych zabytkach architektury i pomnikach upamiętniających zmagania mieszkańców o odzyskanie niepodległości. Na miejscowych cmentarzach znajdują się groby z prochami żołnierzy napoleońskich, powstańców styczniowych, żołnierzy z I wojny św. oraz partyzantów i mieszkańców pomordowanych w II wojnie św.

Zabytki w Bodzentynie

Kościół p.w. św. Stanisława Biskupa i NMP. Świątynię wzniósł w stylu gotyckim (XV w.) Kardynał Zbigniew Oleśnicki. W XVII w. nastąpiła przebudowa kościoła. W świątyni znajduje się „Pieta” – Matka Boska Bolejąca. Naszą uwagę zwraca monumentalny ołtarz główny, uznany za jeden z najpiękniejszych ołtarzy renesansowych w Polsce. Został on wykonany w latach 1545 – 1546 najprawdopodobniej przez rzeźbiarzy włoskich zatrudnionych przy budowie Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu jako dar Zygmunta Starego dla Katedry Wawelskiej. W okresie rozkwitu baroku przeniesiono go do Kielc, a w XVIII wieku do Bodzentyna. W głównym polu umieszczono obraz ” Ukrzyżowanie” namalowany przez Piotra z Wenecji. Malowidło sprawia wrażenie trójwymiarowości, widoczne najlepiej spod chóru (szczególnie ręce Chrystusa i koń). Z obrazem tym związana jest anegdota mówiąca, że przyczyną „wędrówki” ołtarza była niechęć krakowskich celebrantów Mszy Św. do oglądania końskiego zadu.

Kościół p.w. św. Stanisława Biskupa i NMP. Świątynię wzniósł w stylu gotyckim (XV w.) Kardynał Zbigniew Oleśnicki. W XVII w. nastąpiła przebudowa kościoła. W świątyni znajduje się „Pieta” – Matka Boska Bolejąca. Naszą uwagę zwraca monumentalny ołtarz główny, uznany za jeden z najpiękniejszych ołtarzy renesansowych w Polsce. Został on wykonany w latach 1545 – 1546 najprawdopodobniej przez rzeźbiarzy włoskich zatrudnionych przy budowie Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu jako dar Zygmunta Starego dla Katedry Wawelskiej. W okresie rozkwitu baroku przeniesiono go do Kielc, a w XVIII wieku do Bodzentyna. W głównym polu umieszczono obraz ” Ukrzyżowanie” namalowany przez Piotra z Wenecji. Malowidło sprawia wrażenie trójwymiarowości, widoczne najlepiej spod chóru (szczególnie ręce Chrystusa i koń). Z obrazem tym związana jest anegdota mówiąca, że przyczyną „wędrówki” ołtarza była niechęć krakowskich celebrantów Mszy Św. do oglądania końskiego zadu.

Bodzentyn – ruiny zamku od strony południowej

Rysunek 7 Bodzentyn – ruiny zamku od strony południowej.

Zabytkowa zagroda – chcąc ją zwiedzić należy zwrócić się do jej opiekuna zamieszkałego przy ulicy Opatowskiej 9 (p. Pałyszewicz). W pomieszczeniach zagrody (najstarsza część została wzniesiona w 1809 r.) prezentowane są narzędzia i sprzęty używane przez miejscową ludność w wieku XIX i w I połowie. XX stulecia.

Cmentarz żydowski – około 80 płyt nagrobkowych tzw. maceb (macew) pokrytych pismem hebrajskim i ozdobionych symbolicznymi płaskorzeźbami. Te ostatnie mówią o tym kim był zmarły, jakie funkcje pełnił w gminie żydowskiej czy też jakie nosił imię. Motyw błogosławionych dłoni – to znak wyryty na grobach kapłanów, dzbany i misy – to symbole lewitów pomagających kapłanom przy składaniu ofiar. Świeczniki ozdabiają groby kobiet, gdyż zapalanie „światła szabatu” było ich jedną z głównych powinności religijnych. Księga to symbol mądrości i pobożności zmarłego. Symbolami śmierci są złamane świece, tonące okręty, połamane drzewa. Wyryte postacie zwierząt i roślin nawiązują do tekstów biblijnych oraz imion zmarłego. Ustawione pionowo tablice symbolizować mają bramę, przez którą przechodzimy w chwili śmierci z życia doczesnego do wiecznego.

Ruiny w Bodzentynie

Rysunek 8 Ruiny w Bodzentynie.

Mityczna wyspa Gozo

5/5 - (3 votes)

Maleńka wyspa Gozo kusi swoją świeżością i naturalnością. Jest idealnym miejscem do wypoczynku i relaksu w trakcie wakacji. Przez wielu odwiedzających uznawana jest za miniaturę Malty.

Z Malty na Gozo zwykłą motorówką płynie się jedynie około 15 minut, po drodze mijając pozostałe dwie wsypy archipelagu maltańskiego – Comino i Blue Lagoon oraz malownicze, wystające ponad poziom morza groty skalne: m.in.: Lazurowe Okno i Pieczarę Kalipso.

Mityczna wyspa Gozo

Mało kto wie, że mityczna wyspa Ogygia, na której rozbił się Ulisses wracając do domu z wojny trojańskiej to właśnie dzisiejsza Gozo. To tutaj oczarowała go nimfa Kalipso i uwięziła na 7 długich lat. Obserwując dziś krajobraz Gozo, trudno nie pozazdrościć Ulissesowi tak magicznie wyglądającego więzienia. Magia mitu do dziś oczarowuje przybywających na wyspę turystów. Atmosfera miejsca zachęca do wykupowania wiekowych budynków i przerabiania je na komfortowe wille. Każdy spragniony harmonii ciszy i spokoju odnajdzie je właśnie na wyspie Gozo. Nie jest to z pewnością odpowiednie miejsce dla osób lubiących zgiełk i hałas miejskiego życia. Sama nazwa wyspy sugeruje panującą na niej atmosferę – Gozo to po kastylijsku „radość”.

Atrakcje krajobrazowe wyspy

Wyspa Gozo ma jedynie 14 km długości i 7 km szerokości a swoim kształtem przypomina koło. Dzięki pagórkowatemu ukształtowaniu terenu uzyskuje bardzo malowniczy krajobraz, a całe wybrzeże dodatkowo otaczają liczne klify. Nie tylko to, co widoczne nad powierzchnią morza zachwyca na Gozo. Prawdziwe bogactwo tkwi również w śródziemnomorskiej toni – piękne rafy koralowe, egzotyczne gatunki ryb, ośmiornice i rozgwiazdy to jedne z nielicznych atrakcji podmorskich wybrzeży. Dużą atrakcją Gozo są również wynurzające się często spośród fal morskich delfiny! Od Malty pod względem środowiska przyrodniczego różni się większą ilością zieleni i bardziej orzeźwiającymi warunkami klimatycznymi. Cechą charakterystyczną Gozo są „białe domy” – wiele budynków na wyspie powstaje ze skał wapiennych otoczonych pięknymi, palmowymi sadami.

Dziedzictwo historyczne Gozo

Pomimo swoich niewielkich rozmiarów wyspa Gozo może poszczycić się wieloma, atrakcyjnymi zabytkami. Przebywając na wyspie doświadcza się wrażenia iż zastygła ona w swojej urodzie już wieki temu. Cisza – to coś co na stałe powiązane jest z charakterem tego miejsca. Dla jednych zabójcza, dla innych kojąca. Największą atrakcją wyspy są powstałe ponad 3 tysiące lat przed nasza erą megalityczne świątynie Tarixen Temples. Co ciekawe, są to najstarsze odkryte na ziemi budowle, które do dziś stanowią zagadkę – nikt nigdy nie odkrył ich prawdziwego przeznaczenia!

Spokój na wyspie zakłócają, jak łatwo się domyślić, tłumnie przybywający turyści oraz coraz liczniej powstające zaplecze turystyczne, kluby nocne, restauracje i bary. Pamiętajmy zatem, że im bardziej ingerujemy w naturę, tym szybciej tracimy wartościowe walory wyspy Gozo…

Podziemne podróże: jaskinia Brzozowa na Jurze

5/5 - (2 votes)

Jura to drugie po Tatrach Zachodnich „jaskiniowe zagłębie” Polski – na tym niewielkim obszarze znajduje się bowiem ponad tysiąc jaskiń. Wiele z nich jest zamkniętych dla regularnego ruchu turystycznego i otwieranych tylko na specjalne okazje – jedną z tego typu grot jest położona w sąsiedztwie wsi Ludwinów jaskinia Brzozowa.

Jaskinia odkryta została nie tak dawno, bo jedenaście lat temu, przez speleologów z klubu Brzeszcze. Co prawda otwór prowadzący do groty znany był miejscowej ludności już wcześniej, ale nie wzbudził wśród niej zbytniego zainteresowania. Przez pewien okres czasu był nawet używany, jako śmietnik. Dopiero w 1999 roku klub jaskiniowy Brzeszcze „przekopał” się przez stertę zrzucanego tutaj przez lata gruzu i nieczystości, docierając do liczącej 645 m długości i 18,5 m głębokości jaskini. Jej nazwa wywodzi się od rosnącej tuż obok wejścia brzozy.

Nie ma możliwości zwiedzania jaskini „na własną rękę” – odbywa się ono tylko w towarzystwie przewodników z klubu Brzeszcze, który zarządzają jaskinią i jako jedyni posiadają prawo do oprowadzania po jej wnętrzu. Samo wejście do jaskini to zacięta walka ze swoimi lękami. Wejść, czy nie wejść, oto jest pytanie. Bo wejście do Brzozowej nie jest wysoką i przestronną bramą, jak w przypadku Groty Łokietka. To wąski, wyżłobiony w ziemi lej. Aby go pokonać trzeba założyć kask, skulić się i przeczołgać nad zwisającymi tuż nad głową korzeniami roślin, aż do pionowej i liczącej około 2 m długości, kamienistej szczeliny. Tą z kolei pokonuje się z pomocą przewodników. Po przejściu pierwszych metrów można już rozprostować kości i swobodnie poruszać się po większości zakamarków jaskini.

Warto powalczyć z kłębiącymi się w głowie obawami towarzyszącymi przeciskaniu się przez lej, bo emocje związane z jego pokonaniem oraz ze zwiedzaniem samej jaskini są niezapomniane. W trakcie trwającego około 1,5 godziny „podziemnego spaceru” można zobaczyć niewielkie stalagmity i stalaktyty, śpiące nietoperze, kości mieszkającego tu niegdyś zwierzęcia (najprawdopodobniej niedźwiedzia), ale także posłuchać opowieści związanych z odkrywaniem poszczególnych sal jaskini.

Wspomnienia z wizyty w jaskini na pewno na długo zapadną w pamięć, dlatego bardzo polecam wyjazd do Ludwinowa. Z drugiej strony obawiam się, że popularyzacja jaskini (do której bądź co bądź właśnie się przyczyniamy) przyciągnie do niej rzesze turystów i odbierze posmak prawdziwej przygody, towarzyszący wizycie w podziemiach. Istnieje jednak szansa, że polityka dotycząca zwiedzania groty (więcej o tym wątku poniżej artykułu, w praktycznych wskazówkach) jeszcze na długo ochroni ją przed najazdem tłumów.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

Na co dzień jaskinia pozostaje pod zamknięciem i nie jest udostępniona do zwiedzania. Dotychczas zobaczyć ją można było tylko raz w roku, w trakcie „dni otwartych”, organizowanych przez speleologów z klubu Brzeszcze. Aktualne informacje o możliwości zwiedzania jaskini można uzyskać kontaktując się z klubem poprzez oficjalną stronę www.

Wieś Ludwinów, z którą sąsiaduje jaskinia, położona jest około 25 km na północ od Zawiercia. Do wsi najwygodniej dojechać samochodem, a następnie poprosić mieszkańców o wskazanie drogi do jaskini (po zaparkowaniu samochodu trzeba odbyć 15 minutowy spacer do jaskini przez okoliczne łąki).

Wybierając się do jaskini należy zaopatrzyć się w odpowiedni ubiór. Polecamy rzeczy nie tylko ciepłe, ale także takie, które można pobrudzić – już samo wejście do jaskini (ale także pokonanie kilku odcinków wewnątrz) wymaga „bliskiego kontaktu z ziemią”.

San Francisco

5/5 - (2 votes)

Dlaczego tak wielu Amerykanów chce przeprowadzić się do San Francisco? Wystarczy jeden dzień w tym niezwykłym miejscu, aby zrozumieć. Udać się na spacer wśród monumentalnej wiktoriańskiej zabudowy, która przypomina Europę. Zwiedzić bajecznie kolorową, za sprawą sztuki ulicznej, dzielnicę Mission. Poczuć klimat Lata Miłości przemierzając Haight-Ashbury i Golden Gate Park. A wreszcie dwa żelazne punkty turystyczne San Francisco – Golden Gate Bridge (Most Złotych Wrót) i wyspa Alcatraz ze słynnym więzieniem. I koniecznie przejażdżka zabytkową kolejką szynowo-linową.

Tuż po przybyciu San Francisco wydało mi się mało przyjaznym miejscem. Różnica temperatur, w porównaniu do Los Angeles, z którego przylecieliśmy, była bardzo odczuwalna. Na Powell Street, gdzie wysiedliśmy z kolejki BART, przywitali nas liczni bezdomni, którzy stanowią stały element krajobrazu miejskiego. Następnie wędrówka do hostelu, która miała być przyjemnym spacerkiem, okazała się podejściem wysokogórskim. Nagle wyszło słońce, zrobiło się niemal upalnie, jak na wrzesień. Położenie na 48 wzgórzach i błyskawicznie zmieniająca się pogoda to znaki rozpoznawcze San Francisco.

Pierwsze kroki skierowaliśmy do Golden Gate Bridge. Przestrogą była informacja z przewodnika, że o każdej porze roku jest tam zimno i wietrznie. Sam spacer ponad kilometrowym mostem rozczarował. Hałas pędzących aut i obawa przed mknącymi za plecami rowerami odbiera temu miejscu całą magię. Podziwiać most z punktu widokowego i zrobić pamiątkowe zdjęcie w zupełności wystarczy. Ale koniec tego malkontenctwa!

Odgłosy wolności

Rejs na wyspę Alcatraz i zwiedzanie więzienia są świetnie zorganizowane i nawet wymagający turyści będą w pełni zadowoleni. Bilet najlepiej kupić z wyprzedzeniem, co najmniej jednodniowym. Wyspa oddalona jest zaledwie o milę od miasta. Rejs wypełnionym po brzegi statkiem trwa około dziesięciu minut. Na miejscu informacji o wyspie udziela strażnik, który co turnus opowiada te same dowcipy. Osławione więzienie Alcatraz funkcjonuje również pod nazwą The Rock (Skała). Nie wszyscy turyści znają powód popularności Alcatraz. Z tłumu słyszę pytanie: To tu kręcony był Prison Break?

Na początek film o historii więzienia zachwalający florę pięknej wyspy. Dowiadujemy się również, że na wyspie mieszkały rodziny strażników. Dzieci codziennie rano płynęły statkiem do szkoły, by po południu wracać do rodziny. Świadectwo dojrzałych już osób, które wspominają dzieciństwo na Alcatraz jako szczęśliwe, brzmi przekonująco.

Przechodzimy do budynku, gdzie mieściły się cele. Zaraz po wejściu otrzymujemy zestawy radiowe ze słuchawkami z nagranym przewodnikiem. Z braku dostępności polskiej wersji językowej wybieram angielską. Koleżanki, z którymi podróżuję – Yan i Nana – patriotycznie wybierają mandaryński. Zestaw jest nieocenioną pomocą. Przewodnik prowadzi ,,za rękę”. Skręć w prawo, zatrzymaj się przy celi numer… W każdej chwili możesz wcisnąć stop. Nagranie to nie tylko suche fakty. To show, jak u Wołoszańskiego. Informacja na tablicy w dawnej bibliotece robi na mnie ogromne wrażenie. ,,Ponieważ byli zamknięci, większość z nich w książkach widziała ucieczkę w świat wyobraźni. Osadzeni czytali od 75 do 100 książek rocznie. 15000 woluminów w bibliotece zawierało filozofię, prozę i materiały edukacyjne. Książki z odniesieniami seksualnymi, do przemocy albo przestępczości nie były dozwolone.” Jestem zaskoczony, bo czytali więcej niż studenci filologii polskiej.

A teraz czas obalić mit o niezwykle surowych warunkach panujących w Alcatraz. Tak naprawdę, nie były gorsze niż w innym więzieniach w kraju. Więźniowie mieli nawet gorącą wodę w prysznicach. Wszystko po to, aby nie zaaklimatyzowali się do lodowatej wody w zatoce i nie próbowali ucieczki.

Blok D był przeznaczony dla najgorszych przestępców. Tuż przy korytarzu znajdują się zakratowane okna. Gdy była ładna pogoda, wiał lekki wiaterek, z oddalonego zaledwie o milę San Francisco dochodziły głosy mieszkańców. Słychać było gwar rozmów, radosną zabawę dzieci. Słuchanie tych odgłosów było dla osadzonych największą karą. Tak blisko, a jednak tak daleko od wolności.

Kolejny dzień w Mieście Mgły zapowiadał się intensywnie i emocjonująco. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej. Wybraliśmy się pieszo na Lombard Street – nazywaną najbardziej krętą ulicą na świecie. Ta jednokierunkowa ulica jest tak stroma, że aby ułatwić zjazd ma aż pięć zakrętów. Zygzak upiększają klomby kwiatów.

W drogę powrotną, w kierunku Union Square, wybraliśmy się zabytkową kolejką szynowo-linową. Sprawiło mi to wielką frajdę, bowiem jechałem stojąc na podeście z boku kolejki. Udzieliła mi się atmosfera dawnych lat, gdy mieszkańcy San Francisco przemieszczali się tym środkiem transportu. W wypełnionej kolejce stłoczeni na bocznych podestach z podziwem dla amerykańskiej myśli technicznej obserwowali pokonywane wzgórza. Trzeba wiedzieć, że niegdyś miasto oplecione było siecią torów, a kolejkę uznawano za wspaniały wynalazek. Cieszyła się ogromną popularnością. Obecnie pozostała jedynie krótka trasa dla turystów i miłośników miasta.

Malowane Damy i Lato Miłości

Najbardziej fotogenicznym punktem w mieście jest widok na Painted Ladies (Malowane Damy), jak określa się sześć wiktoriańskich domów, zza których rozciąga się panorama miasta. Te kolorowe domy nazywane są także pocztówkowym rzędem.

Kolejnym punktem w naszym planie zwiedzania była dzielnica Haight-Ashbury. Nazwę wzięła od skrzyżowania tych dwóch ulic. Niczym nie wyróżniająca się dzielnica aż do lat 60. XX wieku, kiedy stała się światowym ośrodkiem kontrkultury. Młodzież z całych Stanów Zjednoczonych zjeżdżała do Haight-Ashbury, aby poczuć smak wolności w narkotykowym transie i zaznać wolnej miłości w pobliskim Golden Gate Park. Lato Miłości w 1967 roku było bezprecedensowym wydarzeniem. Dziś pozostały jedynie relikty tamtych czasów w postaci oryginalnych sklepików i snujących się ludzi, którzy wyglądają, jakby zagubili się w czasie. Golden Gate Park dalej jest ulubionym miejscem spotkań alternatywnej młodzieży. Mijaliśmy hałaśliwą grupę, która obozowała w parku. Pokonując alejki, co krok natykaliśmy się na znaki zakazujące picia alkoholu i zażywania narkotyków na terenie parku.

Feeria kolorów

Do Mission – dzielnicy zamieszkanej głównie przez imigrantów z Ameryki Środkowej i Południowej – udaliśmy się nie mając wielkich oczekiwań co do atrakcji turystycznych. Zostaliśmy porażeni feerią kolorów i wspaniałą gwarną atmosferą. To niezbyt eksponowana część miasta, ale rewelacyjna w swej barwności, z urokliwymi knajpkami, barami oraz galeriami sztuki. Największe wrażenie robią malowidła uliczne, których jest ponad dwieście. Sztuka uliczna, która przyozdabia mury, płoty, garaże, ukazuje politycznie zaangażowane obrazy na temat cierpienia Latynosów, ale nie tylko. Jeden obraz szczególnie zwrócił moją uwagę. To widoczek na wodę i palmy otoczony pomarańczowym tłem i opatrzony napisem: I left my heart in San Francisco (Zostawiłem moje serce w San Francisco).

Nietknięta masową turystyką Murcia

5/5 - (2 votes)

W Hiszpanii znajdujemy ciągle jeszcze nietknięte masową turystyką, zróżnicowane krajobrazowo miejsca. Region Murcia, położony w pd.-wsch. części kraju, w sercu Costa Calida, zwanym Gorącym Wybrzeżem Morza Śródziemnego, staje się jednak coraz bardziej popularny.

W ubiegłym roku Hiszpanię odwiedziło ponad 56 mln zagranicznych turystów. Ten wynik rozbudził nadzieje poszczególnych regionów i dał impuls do działań promocyjnych. Region Murcia jest jednym z nich – podjął starania, by znaleźć się na stałe na mapie życzeń turystów. Jak dotąd największe zainteresowanie odkrywaniem tego regionu jest udziałem głównie Niemców, Brytyjczyków, Francuzów, Holendrów, Irlandczyków, Norwegów, Włochów, Szwedów, Portugalczyków i Belgów. W 2012 r., od stycznia do kwietnia, przyjechało tu 758 Polaków I zanotowano 1 021 noclegów. W 2011 r. łącznie Polacy odbyli 5 107 noclegów. Do atrakcji regionu stara się przekonywać touroperatorów Centrum Promocji Turystycznej Regionu Murcia, uczestnicząc w międzynarodowych targach turystycznych jak ITB, WTM, MITT czy Tour Salon, organizując workshopy, study toury i fam trips czy publikując informacje w prasie, radiu, telewizji oraz mediach społecznościowych.

Murcia to nie tylko historia, architektura, kultura i tradycja, to przede wszystkim różnorodność krajobrazowa i przyrodnicza. Obok gór, gajów oliwnych, drzew pomarańczowych i cytrynowych są dwa morza, a do tego miasta i klimatyczne miasteczka. Stolica, Murcia, to m.in. Katedra Santa Maria i Kasyno Królewskie, Cartagena to pozostałości Teatru Rzymskiego (Augusteum), Lorca to Zamek (Forteza del Sol), a Caravaca de la Cruz z sanktuarium to jedno z pięciu świętych miast katolickich.

Dzięki dobrej infrastrukturze region jest skomunikowany z resztą kraju, co umożliwia jego zwiedzanie na różne sposoby. Wynajmując samochód, motocykl czy decydując się na piesze wyprawy, można zgłębić uroki natury: Valle de Ricote, Sierra Espuña, Sierra de Carrascoy, Calblanque (MONTE DE LAS CENIZAS & PEÑA DEL ÁGUILA) Region Murcia, ma szansę zostać nową atrakcją na turystycznej mapie Hiszpanii, jest przekonana Esther Garcia z departamentu współpracy z zagranicą w centrum promocji turystycznej regionu. – Naszym atutem jest łagodny klimat śródziemnomorski, słońce przez 315 dni w roku i położenie regionu, któryoferuje różne formy pobytu – mówi.

Wybrzeże Costa Calida opływają dwa morza: Morze Śródziemne i Mar Menor (Morze Mniejsze), największa słona laguna w Europie, ograniczone długim wąskim półwyspem o nazwie La Manga del Mar Menor, z warunkami do żeglowania, surfowania oraz kiteserfingu. Jest tu także centrum talasoterapii wykorzystujące słoną wodę i błota w zabiegach zdrowotnych zalecanych np. przy reumatyzmie czy infekcjach gardła. Usatysfakcjonowani będą amatorzy łowienia ryb. – Wrażeń dostarczą miejsca do nurkowania w Mazarrón, w Aguilas, a zwłaszcza w Cabo de Palos oraz w Rezerwacie Morskim pomiędzy Cabo de Palos a Wyspami Hormigas. Atrakcją samą w sobie jest zlokalizowany w San Pedro del Pinatar Rezerwat Przyrody zamieszkiwany m.in. przez stada flamingów – mówi Esther Garcia. Sprzyjające warunki środowiskowe uczyniły z Cabo de Palos jedno z najbardziej poszukiwanych w Europie miejsc do nurkowania. Certyfikat PADI umożliwia nurkowanie tutaj również wieczorami. Ten, kto preferuje zakupy, ma okazję odwiedzenia najpopularniejszego w regionie targu niedzielnego.

Rzeczą, z której słynie cała Hiszpania, są niezliczone fiesty i festiwale, nie inaczej jest w Regionie Murcia, który organizuje tego typu imprezy także na skalę międzynarodową. Warte polecenia są festiwale: w lipcu – XV International Festival Jazz San Javier; w sierpniu – festiwal flamenco Flamenco Cante de Las Minas (La Unión); we wrześniu – Festival Internacional del Folklore (Murcia) oraz Carthaginas& Romans Festivities (Cartagena), w listopadzie – Jazz Festival (Cartagena).