Tarnów w 180 minut

5/5 - (4 votes)

Kto choć raz zobaczył Tarnów, nie potrafi się oprzeć urokowi jego galicyjskiej atmosfery. To nie tylko wyjątkowa uroda Starego Miasta, w którym zachowały się uliczki w średniowiecznym planie, gotyckie i renesansowe budowle, fragmenty murów obronnych. To także szczególny duch, który odróżnia stare grody południa od reszty Polski.

Namiastkę tarnowskiej atmosfery można poczuć na własnej skórze. I to już po 180 minutach zwiedzania. Rozpoczynamy od rynku głównego…

RYNEK (10 min.)

Zwiedzanie zaczynamy na tarnowskim Rynku, który jest jednym z mniejszych placów miejskich w kraju, jednocześnie jednym z najpiękniejszych – otoczony zabytkowymi budynkami, z perełkami w postaci renesansowych kamieniczek z podcieniami.

BAZYLIKA KATEDRALNA (10 min.)

Z Rynku udajemy się w stronę tarnowskiej bazyliki katedralnej. W tej najważniejszej świątyni miasta i diecezji tarnowskiej uwagę przykuwają, stojące tuż za ołtarzem, najwyższe w Europie, ponad 13-metrowe, monumentalne pomniki nagrobne rodu Tarnowskich (poświęcone hetmanowi wielkiemu koronnemu – Janowi Tarnowskiemu i jego synowi Krzysztofowi).

MUZEUM DIECEZJALNE (20 min.)

Wychodząc z katedry głównym wejściem zobaczymy oparty o mur miejski (za panowania hetmana Tarnowskiego miasto zostało opasane dziewięćsetmetrowym ceglanym murem; do dziś zachowały się fragmenty obwarowań) najstarszy dom murowany – „Dom Mikołajowski”. Blisko 500 letni budynek kryje w swoim wnętrzu skarby najstarszego muzeum kościelnego w Polsce – Muzeum Diecezjalnego.

KOŚCIÓŁ P.W. MATKI BOŻEJ SZKAPLERZNEJ (10 min.)

Mijając stragany kwiaciarek idziemy w dół ulicą Najświętszej Marii Panny do jednego z trzech gotyckich drewnianych kościółków w Tarnowie, kościoła p.w. Matki Bożej Szkaplerznej, popularnie zwanego „kościółkiem na Burku”. Kościół ów prawdopodobnie stał w miejscu Katedry, a po rozpoczęciu budowy nowej murowanej świątyni dla powstającego miasta (przed 1400 r.), został rozebrany i przeniesiony w obecne miejsce nad potokiem Wątok (w latach 1852-1854 przesunięty o kilka metrów od potoku). Nuda. Kościół, jak tysiące innych.

MUZEUM ETNOGRAFICZNE (60 min.)

Wracamy do pl. Sobieskiego aby skręcić w lewo i… poczuć się jak w Wiedniu. Idziemy główną arterią miasta – ul. Krakowską, dawnym traktem cesarskim. Najważniejsza ulica Tarnowa, obecnie handlowo – bankowa, to perła secesji. Monumentalne kilkupiętrowe kamienice przybliżają klimat CK Tarnowa. W jednej z kamienic, w latach 20. XX w. przez kilka miesięcy swoją siedzibę miał rząd ukraiński na uchodźstwie. Pomiędzy kamienicami ostał się podmiejski dwór z dachem krytym gontem. W tym dawnym zajeździe mieści się najsłynniejsze polskie Muzeum Etnograficzne, znane z jedynej w Europie stałej wystawy poświęconej historii i kulturze Romów.

„WĘGIERSKI ZAKĄTEK TARNOWA” (15 min.)

My jednak idziemy nieco dalej w dół ulicą Krakowską, aby dotrzeć do „węgierskiego zakątka Tarnowa” – skweru Petofiego (węgierskiego poety, adiutanta gen. Bema), na którym znajdują się dary naszych bratanków: Brama Seklerska, która wprowadza nas na plac, pomnik Petofiego oraz 2 kopijniki (pamięci Forgona Mihalego oraz Norberta Lippóczyego). Wracając Krakowską do góry, zatrzymujemy się przy kolorowym słoniu (przy skrzyżowaniu z ul. Nowy Świat) oraz wstępujemy na najlepsze lody w mieście w najstarszej tarnowskiej kawiarni.

ŁAWKA POETÓW (15 min.)

Z pl. Sobieskiego skręcamy w lewo na deptak – ulicę Wałową. Idąc w kierunku wschodnim mijamy przepiękne kamienice, Ławkę poetów, na której przycupnęły sylwetki Agnieszki Osieckiej, Jana Brzechwy oraz Zbigniewa Herberta. Nieco dalej stoi przystanek tramwajowy (w Tarnowie w latach 1911-1942 funkcjonowała linia tramwajowa. Ulicami miasta co 6 minut przemykały „biedronki” – tarnowskie tramwaje).

BASTEJA (30 min.)

Idziemy dalej ulicą Wałową na wschód. Dochodzimy do ul. Basztowej (po prawej stronie), która tak naprawdę ulicą jest tylko z nazwy z powodu schodów. Przy niej, po prawej stronie, znajduje się odrestaurowana Basteja – półbaszta, jeden z ocalałych fragmentów murów obronnych.

RYNEK I STARE MIASTO (50 min.)

Idąc dalej ulicą Żydowską wchodzimy znów na najważniejszy plac Tarnowa – Rynek. Teraz zmęczeni spacerem, z głowami pełnymi wrażeń, możemy usiąść w jednej z kilkudziesięciu restauracji i kawiarń (nie tylko w rynku, ale na całym Starym Mieście) i oddać się uczcie kulinarnej. Kierowcom na deser proponujemy herbatę „Tarninówkę” – wzmacniający napar z owoców tarniny. Piesi i pasażerowie powinni spróbować nalewki z owoców tarniny o tej samej nazwie. Już Jan Długosz, wybitny polski kronikarz pisał, że nazwa Tarnowa pochodzi od tarniny porastającej okolice tarnowskiego zamku.

Turcja – antyczne miasta i egzotyczne krainy

5/5 - (3 votes)

Turystów do Turcji przyciągają księżycowe krajobrazy Kapadocji, Pamukkale z wapiennymi tarasami oraz Wybrzeże Egejskie i Śródziemnomorskie. Oczarowuje Anatolia Środkowa – wnętrze kraju senne anatolijskie miasteczka, stepy i stożki wulkaniczne, a także Konya z seldżudzką architekturą i Derwiszami.

Turcja, otwarta na turystów i gościnna jak mało który kraj, ma wiele do zaoferowania zarówno turystom-plażowiczom, odkrywcom historii, jak i poszukiwaczom egzotyki. Przy tym jest tania.

Plaże

Na wybrzeżach mórz Śródziemnego, Egejskiego i Czarnego, wzdłuż których ciągną się piękne plaże, są doskonałe warunki do uprawiania sportów wodnych. Na wodach wokół półwyspu Bodrum można żeglować i organizować regaty. Narty wodne, latanie na spadochronie za motorówką oraz wodne skutery – to wszystko oferują nadmorskie hotele i kurorty.

Wybrzeże Egejskie

Najpiękniejszą miejscowością letniskową w południowej części jest Bodrum. Wzdłuż wybrzeża egejskiego od Troi do Halikarnasu rozłożyły się wioski rybackie i zachowały się pozostałości po wielkich niegdyś antycznych miastach. Tu znajdują się ruiny Pergamonu (obecnie Bergama), w którym była jedna z największych bibliotek świata antycznego. Nieco dalej na południe znajduje się Izmir, miejsce narodzin Homera. Zachodnie wybrzeże Turcji zdobią ruiny Efezu i Miletu.

Efez

Na Efez (po turecku: Seldżuk) warto poświęcić cały dzień. To dobrze zachowane starożytne greckie miasto. Efez przyćmiewa rozmiarami i bogactwem, spełnia sny turystów o antycznej przygodzie. Trzeba wiedzieć, że stała tu świątynia Artemidy, jeden z siedmiu antycznych cudów świata.

Wybrzeże Morza Śródziemnego

Wzdłuż wybrzeża Morza Śródziemnego od Marmaris do Antakyi turyści mogą podziwiać jeszcze więcej przepięknych miejsc.Zachwycają przecudne krajobrazy i odizolowane zatoczki wśród urwistych skał. Można również wybrać się do Alany, stoi tam imponujący zamek na wzgórzu.

Kapadocja

Kapadocja to kraina we wschodniej części Anatolii Środkowej. To księżycowy krajobraz wulkaniczny i klasztory wykute w skałach. Ten surrealistyczny, baśniowy krajobraz, między Urgüp a Nevsehir: grzyby skalne z kapeluszami i tufowe stożki, w których wykuto domy, wyrzeźbiła sama natura deszczem i wiatrem. Z małą pomocą dłuta w ręku człowieka. Wizytówką Kapadocji jest Göreme. Można zamieszkać tam w jednym z licznych pensjonatów – wydrążonych pieczarach, które z okienkami wyglądają jak ogromne kopce termitów.

Pamukkale

Pamukkale można przetłumaczyć jako „Bawełniana Forteca”, są to wapienne baseny wyżłobione w skale. Przedziwne kredowe tarasy stworzyły gorące źródła o temperaturze 35 stopni, których wapienny składnik wytrąca się, gdy woda wytryska z wnętrza ziemi pod dużym ciśnieniem, a następnie ulega gwałtownemu ochłodzeniu na powierzchni. Przez wieki bryły wapnia gromadziły się na brzegach tarasów tworząc małe niecki, w których zbierała się bulgocząca woda. Patrząc w górę można zobaczyć bajkowy widok. Kaskadę białych stalaktytów zwisających z niecek, iskrzących w słońcu na tle intensywnie niebieskiego nieba.

Hamam

Warto pójść do hamam – łaźni tureckiej. Nie ma nic bardziej relaksującego niż masaż i parne, wyłożone marmurem i kryte kopułą wnętrze.

Skamieniałe Miasto

5/5 - (3 votes)

Ciarki przechodzą po plecach na myśl o tym, że można zostać tak srogo ukaranym za rozwiązłość lub złamanie prawa gościnności. Miejscy rajcowie, zwykli obywatele – wszyscy mieszkańcy miasteczka po wsze czasy zamienieni w skały. A przynajmniej tak głosi podanie ludowe…

Naukowcy mają nieco inny pogląd na temat powstania grupy skał w okolicach miasteczka Ciężkowice. Obszar ten jest pierwszym w Karpatach, gdzie zostały rozpoznane struktury kopalnych podmorskich osuwisk. Skałki występujące w tym rejonie zbudowane są z piaskowca ciężkowickiego, który pojawił się około 30 mln lat temu (era kenozoiczna, epoka dolno-eoceńska). W wyniku erozji skały przybrały fantazyjne i niepowtarzalne kształty. W pojęciu światowego dziedzictwa geologicznego jest to szczególnie ważny motyw ochrony, promujący dany obszar na europejską listę tej rangi zabytków.

W 1948 roku na obszarze występowania skał utworzono rezerwat przyrody nieożywionej „Skamieniałe Miasto”, a każdej ze skał nadano inną, nawiązującą do osobliwego kształtu i legend, nazwę.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI

  • Zwiedzanie Skamieniałego Miasta najlepiej zacząć na parkingu przy drodze wojewódzkiej z Tarnowa do Gorlic, Nowego Sącza, Krynicy. Rezerwat znajduje się około 700 m na południe od centrum Ciężkowic.
  • „Skamieniałe Miasto” prowadzi jeden szlak koloru niebieskiego. Czas przejścia wynosi od 60 do 90 minut.
  • Więcej informacji na temat atrakcji turystycznych w okolicach Ciężkowic można znaleźć na oficjalnej stronie www miasta, w zakładce „turystyka”.

Inowłódz – jedno z najstarszych polskich miast

5/5 - (4 votes)

Mało znane miasteczko Inowłódz w województwie łódzkim – jedno z najstarszych miast w Polsce (pierwsza wzmianka o nim pochodzi z 1147 r.), gród królewski pełniący niegdyś ważną funkcję obronną – jest dziś tak ciche i spokojne, że gdyby nie widoczne ślady przeszłości, trudno byłoby nam uwierzyć w jego dawną potęgę.

Nie popadło ono jednak całkiem w zapomnienie. Od 2000 roku, zwykle przez 3 dni pod koniec lipca, odbywa się tu „Festiwal w Krajobrazie”, organizowany przez stowarzyszenie kulturalne utworzone z inicjatywy muzyków grupy Pathman. Jest to wydarzenie niekomercyjne, bardzo kameralne, ale otwarte dla każdego. Podczas festiwalu artyści sceny niezależnej (muzycy, aktorzy, fotografowie, twórcy różnych dziedzin sztuki, ludzie zainteresowani kulturą niezależną, ale także ekologią) spotykają się z miejscowymi działaczami i lokalną społecznością, co często stanowi artystyczną mieszankę wybuchową.  Wszystko to dzieje się w krajobrazie dawnej osady: na polanie nad rzeką Pilicą, na wzgórzu, na którym stoi romański kościółek św. Idziego z roztaczającą się z niego piękną panoramą na rzekę i lasy Spalskiego Parku Krajobrazowego, w okolicy ruin zamku zbudowanego przez Kazimierza Wielkiego w pierwszej połowie XIV wieku.

Niezwykle malowniczy kościółek św. Idziego z okrągłą basztą, pełniącą niegdyś w czasie zagrożenia funkcję obronną dla miejscowej ludności, jest tłem do większości działań artystycznych w Inowłodzu. Wiąże się z nim także lokalna legenda. Według podania św. Idzi wysłuchał modlitw księcia Władysława Hermana i przyczynił się swoim wstawiennictwem u Boga do przyjścia na świat długo oczekiwanego potomka Bolesława Krzywoustego, za co w podzięce książę miał ufundować kościół w 1086 r. (prawdopodobnie wybudował go jednak Bolesława Krzywoustego ok. 1138 roku).  Przy specjalnych okazjach, takich jak festiwal, kiedy w kościółku odbywają się koncerty, można wejść na jego wieżę i podziwiać z niej wspaniałą panoramę doliny Pilicy.

Inowłódz zaskakuje na każdym kroku. Sporo wrażeń dostarcza zwłaszcza wizyta… w sklepie spożywczo-monopolowym. Supermarket mieści się bowiem obok małego stawu w XIX-wiecznej zabytkowej Synagodze, która jest obecnie własnością osoby prywatnej. Na ścianach ponad półkami z artykułami spożywczymi i alkoholem widnieją hebrajskie inskrypcje, nad głowami kupujących wiszą stylizowane, kute z żelaza żyrandole. Zniszczenia wojenne przetrwały jedyne w Polsce, dwie tablice z inskrypcjami z modlitwą za panującego władcę – na ścianie południowej w języku hebrajsku, na północnej w języku rosyjskim. Nad hebrajską inskrypcją zachowały się trzy znaki zodiaku (skorpion, byk i bliźnięta) z drugiej połowy XIX wieku – jest to najstarszy tego typu przykład w Polsce. To pomieszanie sfery sacrum i profanum w synagodze-sklepie na parterze robi wrażenie szokujące i niestety smutne.

PRAKTYCZNE WSKAZÓWKI  

Inowłódz jest położony 6 km od Spały (słynnej z Ośrodka Przygotowań Olimpijskich), 18 km od Tomaszowa Mazowieckiego, 66 km od Łodzi, ok. 136 km od Warszawy. Dojazd PKP: najlepiej dojechać do Tomaszowa Mazowieckiego, a stamtąd autobusem PKS (pytać o kierunek Spała- Inowłódz). Przez Inowłódz jeżdżą autobusy PKS z Warszawy Zachodniej, Łodzi.

Las Vegas

5/5 - (3 votes)

Las Vegas za dnia jest jak kobieta bez makijażu. Dopiero wieczorem różowe neony podkreślają urodę niczym szminka, a niebieskie – tusz do rzęs. Gdy oblicze miasta zaczyna pokrywać się kolorami, wygląda olśniewająco. Z tym, że w pełnej krasie, Las Vegas przypomina kobietę, która mocno nadużywa mejkapu.

Spacerując Las Vegas Boulevard po zmroku jesteśmy celem pornoulotkowiczów, którzy rozdają wizytówki dziewczyn. Robią to na swój własny, oryginalny sposób. Ani trochę nie przypomina to tradycyjnego rozdawania ulotek restauracji czy szkół językowych. Ci panowie i panie uderzają wizytówką dwu, trzykrotnie o kant dłoni, następnie wręczają. Wszyscy tak samo. A turyści choćby z ciekawości biorą. Idziemy dalej, mijają nas osoby, które szepczą niby do siebie: ecstasy, crack, cocaine. Taksówki mają umieszczone na klapach bagażników reklamy lokali showgirls, a na dachach reklamy widowisk. Stojąc na światłach kierowcy wodzą wzrokiem po taksówkach stojących przed nimi, które milcząco namawiają na wypad do klubu nocnego, gdzie dziewczyny tańczą na rurach. Wykonują również lap dance – taniec na twoich kolanach. Zasada jest jedna – ona może cię dotykać, ty jej nie. Jake – mój znajomy, który mieszkał w Las Vegas – opowiadał, że w klubie Rhino tańczą amerykańskie studentki, które w ten sposób zarabiają na czesne college’u. W jednym z lokali rozmawiałem z ochroniarzem, który dowiedziawszy się, że jestem Polakiem, opowiedział mi historię polskich studentek z programu work&travel, które zajmowały się tańcem erotycznym, zapewniając rodziców, że pracują w hotelu.

Wizyta w Las Vegas to sen przeżywany na jawie. Mijasz szklaną piramidę, po chwili zamek króla Artura, z góry spoziera na ciebie Statua Wolności, a tuż obok roztacza się zarys manhattańskich wieżowców. Nie zdążysz się otrząsnąć, a już dochodzisz do wieży Eiffla, która do złudzenia przypomina tę paryską. Pałac Cezara, pomimo silnych wrażeń, których doświadczasz wcześniej, powala cię na kolana. Przepych z jakim jest urządzony nie pozwala patrzeć obojętnie. Przestronne hale powodują, że po chwili się gubisz. Dalej kopia Wenecji z kanałami i gondolami. I na samym początku głównej arterii – The Strip – wisienka na torcie, czyli Stratosphere. Najwyższy budynek w mieście, ze wspaniałą panoramą, którą oczywiście należy podziwiać w nocy. Pod nogami miliony światełek, które wyglądają jak ułożone lampki choinkowe.

W Vegas możesz poczuć się vipem, chociaż nim nie jesteś. Możesz przejechać się limuzyną, choć na co dzień jeździsz tramwajem. Limuzyny z kierowcami stoją obok zwykłych autobusów przy hali przylotów. Jesteśmy we czwórkę. Każdemu z nas taka przejażdżka kojarzy się z życiem wyższych sfer, bogactwem, sławą i czerwonym dywanem. W chwili uniesienia i szalonego entuzjazmu decydujemy się na ten luksus. Kierowca w czarnym garniturze i białej koszuli otwiera nam drzwi. Podekscytowani wsiadamy. Przed oczami mamy przestronne wnętrze z kanapami z jasnej skóry i stolikiem z kieliszkami do szampana. Robimy dużo zdjęć i udajemy gwiazdy filmowe. Las Vegas z perspektywy pasażera limuzyny wygląda lepiej. Jednak dwudziestominutowa przejażdżka mija szybko.

Zwiedzając kasyna dociera do mnie, że 23 lata nie wystarczą, aby czuć się pełnoprawnym gościem. – Mają państwo co najmniej po 25 lat? Nie? A szkoda, bo mamy specjalną ofertę. – podobna rozmowa powtarza się w kilku kasynach. Dyskryminacja młodych dotyka mnie również w wypożyczalni samochodów. Zmuszony jestem do zapłacenia zwyżki za wiek poniżej 25 lat.
Prawie z każdym z kasyn znajduje się kaplica ślubna. Nie są to zbyt romantyczne miejsca na wstąpienie w związek małżeński. Na przykład w kasynie Luxor kaplica ślubna wygląda jak biuro. Wystarczy być pełnoletnim i stanu wolnego, mieć dokument ze zdjęciem oraz uiścić opłatę za pozwolenie na zawarcie małżeństwa. Wtedy para może zgodnie z ceremonią powiedzieć sobie: tak.

Wielki Kanion Kolorado

Kolejnego dnia jedziemy zobaczyć Wielki Kanion. To pięć godzin jazdy z Las Vegas, więc wyruszamy wcześnie rano. Po drodze mijamy Zaporę Hoovera. Jazda po prostej autostradzie powoduje senność.
Wielki Kanion wprawia nas w zachwyt. Jest monumentalny i różnobarwny. Powoduje uczucie małości człowieka. Wzbudza respekt do natury. Odwiedzamy kilka punktów widokowych. Wypatrujemy rzeki Kolorado. Szukamy wzrokiem, próbujemy ustalić skąd możemy dojrzeć malutką stróżkę rzeki. Nasza dyskusja jest żywa, prowadzona po angielsku, bo międzynarodowe towarzystwo – Cansu i Cenkay z Turcji, Chinka Yan i ja. Starszy pan, który się przysłuchuje, przychodzi nam z pomocą. Wyjaśnia, że dawno nie padało i dlatego woda zmieszana z pyłem jest brązowa – trudna do zauważanie pośród skał. Podążamy dalej, wytężamy oczy. Nagle, wypatrzyłem brunatną nitkę rzeki. Udało się.

Woda, światła i śpiew

Znów w Vegas. Ulubione miejsce turystów to bez wątpienia teren przed kasynem Bellagio, gdzie co wieczór odbywają się niesamowite pokazy fontann. Z perfekcyjnie zsynchronizowanych dysz wysoko w górę tryska woda przy akompaniamencie muzyki z głośników i w blasku świateł. Pokazy przyciągają tłumy widzów. Trudno znaleźć miejsce przy murku obok sztucznego jeziora. To właśnie Las Vegas – miejsce pełne blichtru i kiczu, które jednak nie pozwala oderwać wzroku, zapewniając coraz to nowsze i doskonalsze źródła rozrywki. Doskonałym tego przykładem jest remont wulkanu (sic!) przed kasynem Mirage, którego erupcję można było wcześniej oglądać każdej nocy.